wyświetlenia:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt Okrążenia Łodzi.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt Okrążenia Łodzi.. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2020

Wywiad z Fotodinozą



Wywiad z Fotodinozą na temat Projektu Okrążenia Łodzi został przeprowadzony w Radio Łódź przez Annę Groblińską. Podcast do posłuchania pod linkiem: https://www.radiolodz.pl/broadcast_posts/64379-fotografie-dworcow-lka-strefa-publiczna-podcast

Projekt okrążenia Łodzi:

Łódź Marysin: https://fotodinoza.blogspot.com/2016/09/projekt-okrazenia-vol-1-stacja-odz.html

Łódź Stoki: https://fotodinoza.blogspot.com/2016/09/projekt-okrazenia-vol-1-stacja-odz.html

Łódź Widzew: https://fotodinoza.blogspot.com/2016/12/projekt-okrazenia-vol-3a-odz-widzew.html

Łódź Arturówek cz.1:

https://fotodinoza.blogspot.com/2016/11/projekt-okrazenia-vol-11a-stacja.html

Łódź Arturówek cz.2:

https://fotodinoza.blogspot.com/2017/02/projekt-okrazenia-vol-11b-stacja-odz.html

Łódź Radogoszcz Zachód cz.1 https://fotodinoza.blogspot.com/2017/06/projekt-okrazenia-odzi-vol-9a-stacja.html

Łódź Radogoszcz Zachód cz 2:  https://fotodinoza.blogspot.com/2017/06/projekt-okrazenia-odzi-vol-9b-stacja.html

Łódź Żabieniec: https://fotodinoza.blogspot.com/2017/03/projekt-okrazenia-vol-8-stacja-odz.html

Łódź Karolew: https://fotodinoza.blogspot.com/2017/10/projekt-okrazenia-odzi-vol-0-dworzec.html

Łódź Olechów: https://fotodinoza.blogspot.com/2020/05/projekt-okrazenia-odzi-odz-olechow.html

sobota, 30 maja 2020

Projekt Okrążenia Łodzi. Łódź Olechów. Stacja tajemnic.





Każde miasto ma jakieś zadawnione tajemnice. Dziwne sprawy, mało komu znane. Łódź nie jest wyjątkiem.
Gdzie ich szukać? Wszędzie. Są w zaskakujących miejscach. Na obrzeżach stacji Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej na przykład. 
Zwiedzam swoje miasto, jakbym jakieś obce zwiedzał. Bo to duże miasto i w wielkiej ilości jego miejsc nigdy w życiu nie byłem. Dopiero teraz nadrabiam braki. Nie są to miejsca spektakularne i znane z przewodników, nie spotkacie tam trzech gwiazdek Michelina, tylko skromne artefakty, świadectwa epok i zaszłości. Albowiem tu dużo zaszło, jak na krótkie dwustulecie, w którym Łódź stała się tym, czym jest teraz.
Być może będzie jeszcze czymś innym, bo świat nie stoi w miejscu, królestwa upadają i powstają nowe, a Łódź, mimo wyludnienia, rozbudowuje się tu i tam. Na przykład kompletuje swoje obwodnice, między innymi południowo wschodnią, czyli tzw "Aleję Terrorystów" znaczy się Aleję Ofiar Terroryzmu 11 Września, zwaną także "Highway to Dell", ponieważ fabryka tejże firmy przy niej stoi. Tąż aleją udałem się samochodem, zamiast ŁKA koleją, z racji epidemii, która skłania do dystansów społecznych i niewsiadania do środków komunikacji publicznej. Ale będziecie zapewne czytać ten półprzewodnik już po epidemii, zatem możecie skorzystać z aż trzech tutejszych dogodnych przystanków Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej - Łódź Olechów Wschód, Łódź Olechów Zachód, oraz Łódź Olechów Wiadukt. Ostrzegę tylko, że trzeba strasznie wcześnie (albo bardzo późno) wstać, albowiem ŁKA dowozi tu głównie pracowników kolejowych i załogi okolicznych magazynów i zakładów. W normalnych godzinach znacznie łatwiej dojechać tu autobusem lub tramwajem.
Pytanie tylko - po co tu jechać?
Nie wiem, jak Wy, ale ja przyjechałem tu z dużym zaciekawieniem i wyjechałem bez zawodu. Nie stoi tu, co prawda, żaden renesansowy zamek, żaden Luwr, ani nawet żaden z pałaców Poznańskiego. Ale za to są tu artefakty największej kolejowej stacji rozrządowej w Europie. Taką była, w czasach kiedy ją budowano. Jeżeli lubicie wyszukiwać pracowicie dawne ślady i nimi poruszać wyobraźnię - Łódź Olechów jest dla was. Sama stacja może być celem. Ale enigmatycznym i tajemniczym.






Co to w ogóle jest stacja rozrządowa? W skrócie - to stacja, która organizuje wagony w pociągi i wysyła je w miejsca docelowe. Ruch kolejowy przewozi towary na gigantyczną skalę. Do każdego miasta przyjeżdża dziennie kilka tysięcy wagonów towarowych i kilka tysięcy odjeżdża w różnych kierunkach. Stacja rozrządowa przyjmuje składy pociągowe, dzieli je odpowiednio na różne kierunki, a potem zestawia nowe składy, które pociągną wagon w inne miejsca na mapie kolejowej sieci. Niektóre stacje, w tym Olechów wyposażone są w górkę rozrządową - sztuczne wzniesienie, na które lokomotywa wpycha wagony, by mogły grawitacyjnie stoczyć się po pochylni i za pomocą licznych zwrotnic trafić na odpowiedni tor do odpowiedniego składu - jest to najbardziej efektywny sposób selekcji wagonów, nie wymagający praco i czasochłonnego przestawiania ich z toru na tor za pomocą lokomotywy. Niemniej wymaga dużej infrastruktury i dobrej organizacji.




Dworzec Olechów leży poza granicami kolejowej obwodnicy miasta. Jest dodatkowym łącznikiem pomiędzy tą obwodnicą, a linią wychodzącą z Łodzi w stronę Koluszek. Myśl o budowie tutaj olbrzymiej stacji rozrządowej świtała już dawno, niektóre źródła piszą że za Reczypospolitej w dwudziestoleciu międzywojennym, ale prawda jest taka, że jeszcze wcześniej. W 1917 roku, kiedy podczas I wojny światowej Łódź była pod władaniem Niemców. Ci byli doskonale przygotowani do ekspansji. Pisałem już, bodajże przy okazji wpisu o Krośniewickiej Kolei Wąskotorowej, że grubo przed I wojną mieli rozpracowane geodezyjnie, technicznie i projektowo większość przyszłych linii kolejowych, na terenach swych planowanych podbojów. Ideę stacji przeładunkowej podjęto za wolnej Polski, ale nie doszło do jej realizacji przed 1939 rokiem. Znów mogli się wykazać jej pierwotni pomysłodawcy, którzy wrócili, żeby przyłączyć Łódź do Rzeszy i zmienić jej nazwę na Litzmannstadt.
Stacja Litzmannstadt Verschiebebahnhof powstała z myślą obsługi ekspansji niemieckiej na wschód. Najpierw wojskowej, później cywilnej.

Budowę zaczęto w 1940 roku, kiedy Niemcy już urządzili się wygodnie w Litzmannstadt, wymordowali polską i polsko - żydowską inteligencję w Intelligenzaktion, zorganizowali liczne obozy pracy, oraz getto, w którym stłoczono 140 tysięcy osób na obszarze 4 km². 
W warunkach cywilnych budowa stacji tej wielkości wymagałaby znacznego zachodu przy wykupie gruntów, ale w sytuacji wojennej nie zawracano sobie tym głowy - z terenów rolnych w Olechowie, Andrzejowie i Feliksinie wysiedlono przymusowo wszystkich, w tym nawet starych niemieckich osadników, nie dokonując żadnych przekształceń własnościowych. Na stację przeznaczono 400 hektarów. Zastosowano system budowy sprawdzony już na terenach okupowanych - roboty ziemne organizowano siłami jeńców wojennych i Żydów z getta, prace budowlane prowadziły firmy budowlane niemieckie i miejscowe, polskie. Wykorzystano także Baudienst (Służbę budowlaną) sprowadzaną z Generalnej Guberni i brygady Organizacji Todt.
Powstała w kilka lat okupacji olbrzymia stacja, z setką torów, górką rozrządową, lokomotywownią, prawdopodobnie w ówczesnym czasie największa w Europie. Zanim powstała, zorganizowano sieć pobliskich obozów, było ich tu przynajmniej sześć. Przy budowie pracowali jeńcy polscy, angielscy, rosyjscy i żydowscy, ci ostatni przywożeni najpierw tramwajami z Rynku Bałuckiego w getcie, a potem, gdy powstały już tory, pociągami ze stacji Radegast / Radogoszcz (dziś to stacja Łódź Marysin opisana przeze mnie tutaj - LINK ).

Im więcej czytam o czasach wojennych, tym więcej zdumionych refleksji przelatuje przez moją głowę. Pierwsza jest taka: gdyby nie zaczadzenie ideologią rasizmu, Niemcy z całą pewnością wygraliby II wojnę światową i rządzili by tutaj i na dawnym rosyjskim wschodzie do tej pory. Mieszkalibysmy dziś i pisali sobie blogi w niemieckim mieście Litzmannstadt. 

piątek, 20 października 2017

Projekt Okrążenia Łodzi vol. 0. Dworzec Łódź Karolew. Co?! Nie ma takiej stacji!!!



Czy wolno tak opisać stację widmo, panie doktorze?
Wolno. Wolność jest.

No więc, zgodnie z tytułem, nie ma takiej stacji. Ale że nie ma, to nie znaczy że jej nigdy nie było. Pociągi ŁKA przejeżdżają mimo, nie zatrzymując się, nikt już nie pamięta, oprócz najstarszych pamiętliwców.

No więc jest plan, żeby szybko pociągnąć za hamulec bezpieczeństwa i zatrzymać pociąg ŁKA tuż za przejazdem kolejowym na Wróblewskiego. Albo jest inny plan, żeby rowerem podjechać ze stacji Łódź Kaliska. Bo blisko. Na tyle blisko, że kolei nie opłacało się utrzymywać dworca Karolew. No to teraz utrzymuje się sam jak może.



Dworzec, eklektyczny i ceglany został zbudowany w 1903 roku za czasów niezbyt miłościwie nam panującego cara Mikołaja. Znaczy się- za zaborów. Było to rok po wybudowaniu linii kaliskiej. Nie mialem o tym pojęcia, że dworzec Karolew, razem ze stacją Chojny służyły za miejsca przeładunku towarów jadących do Rosji na inne tory. Otóż kolej warszawsko- wiedeńską, oraz odnogę tejże linii sięgającą od północy z Koluszek do Łodzi Fabrycznej zbudowano w rozstawie europejskim- 1435mm, czyli 4 stopy i 8,5 cala. W tym rozstawie zbudowano też łącznik między Łodzią Widzew a Kaliską. Natomiast główne tory kolei kaliskiej, budowane za czasów Rosjan miały rozstaw torów wedle imperialno- carskiej modły, czyli 5 stóp. Na Karolewie z jednej strony dworca biegły tory węższe, z drugiej szersze i tutaj dokonywano przeładunku na wagony mające zawieźć towar w głąb Rosji.
Karolew był zatem ważnym kluczem spinającym linie transportowe z Łodzi. Okazały budynek świadczy o tym doskonale. Jednak przed I Wojną Światową leżał tak naprawdę na strasznym zadupiu, po prostu na wsi i funkcjonował dzięki ruchowi towarowemu. Pierwsza wojna przyniosła Karolewowi pierwszy kryzys- po ciężkich bojach Łódź zdobyli Niemcy i strumień towarów do Rosji, zarówno po stronie producentów jak i odbiorców nagle całkowicie wysechł.
Po wojnie, w dwudziestoleciu wolnej Polski dworzec Karolew nie wykorzystywał już nawet dziesiątej części dawnego potencjału. Łódź nie zbudowała jeszcze żadnych blokowisk na wsi Retkinia, a pobliska Politechnika Łódzka miała się pojawić dopiero w 1945 roku. Przewymiarowany dworzec służył niezbyt licznym pasażerom do lat 70-tych, kiedy to kolej zdecydowała o jego zamknięciu. Zatem od tamtej pory stoi pusty, nie licząc najpierw legalnych, a od lat 2000-ch nielegalnych lokatorów. Ci ostatni spowodowali mały pożar, który sprawił, że budynek zamknięto na amen.



Dla wcześniejszych, legalnych lokatorów, którzy mieszkali w dworcu 5 metrów od głównej łódzkiej magistrali kolejowej zrobiono jeden wyjątek od reguł. Od reguł miejskich. Mianowicie dróżkę, która biegła między torami, łącząc dworzec ze światem zewnętrznym za pomocą kolejowego przejazdu przyporządkowano do ulicy Wróblewskiego i nadano Karolewowi numer 33. Powoduje to, że ulica Wróblewskiego na dzisiejszych mapach a) krzyżuje się sama ze sobą, i to na przejeździe kolejowym(!!!), b) biegnie na zachód, na wschód i na północ jednocześnie.
Takie rzeczy tylko na Karolewie.



Potem, po erze pożaru były plany wyburzenia dworca, czemu zapobiegli społecznicy i miejski konserwator zabytków.
Dość dziwne jest to, że nie został wykorzystany w trakcie organizowania obwodnicy Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej - aczkolwiek, oceniając na szybko- byłaby to spora inwestycja. Ruch pociągów na tej linii jest intensywny, należałoby zbudować przejścia podziemne, nie mówiąc już o renowacji samego budynku. Do tego dworzec Łódź Kaliska jest zupełnie niedaleko. Nie jest pewne czy by się to opłacało.
Z drugiej strony co zrobić z Karolewem- nie wiadomo. Gdybyż jeszcze nie stał on w środku kłębowiska torów. No ale stoi.
Można zatem zwiedzić z zewnątrz, póki się nie zawali.
Uwaga uwaga- po lewej jednoosobowy BUNKIER przeciwlotniczy na dworcu Karolew, o ile się nie mylę to jeszcze z czasów I wojny światowej.




Na dawnej stacji Karolew stoi też jedna z nielicznych w mieście kolejowych wież ciśnień, dzięki którym tankowano parowozy. Ta jest zrujnowana co nieco i nie ceglana, tylko żelbetowa, co datuje ją raczej na XX wiek niż na XIX-ty. Niemniej łatwo dostępna na "wyspie" między nieużywanymi torami. Poleciałem na Karolew z miarką, sprawdzać czy gdzieś nie zawieruszyły się tam tory szersze o 15 cm, rosyjskiej prowiniencji. O tych 15 centymetrach są różne dowcipy mniej i bardziej sprośne.

sobota, 1 lipca 2017

Projekt Okrążenia Łodzi Vol. 9b- Stacja Łódź Radogoszcz Zachód- część południowa. Dwie historie.

Ta część Projektu Okrążenia Łodzi będzie bardziej zwiedzaniem śladów pamięci, niż śladów przestrzeni. Niektórym nie będzie się opłacało spacerować po tym kawałku Radogoszcza, żeby zobaczyć coś co nie istnieje.



(Poprzednia część stacji Radogoszcz Zachód- do poczytania TUTAJ)

Udając się z Radogoszcza w stronę terenów quasi wiejskich, opisywanych już przy okazji Żabieńca- najszybciej za pomocą ulicy Krajowej, która do dziś pozostaje uroczą wiejską aleją- możemy się natknąć na relikt.






A może właściwie jest to ślad reliktu.
Nic spektakularnego, ślad zaledwie, jak w Warszawie, opisywanej niedawno na Automobilowni- LINK. Coś czego właściwie już nie ma.
Ale ponieważ było i wpisało się w historię miasta, zatem może warto wspomnieć, zanim przyszłe pokolenia zaleją to asfaltem.

Sierociniec Gminy Żydowskiej.

I jak zwykle historie nieistniejących miejsc są najciekawsze. Jak to u nas.

wtorek, 6 czerwca 2017

Projekt Okrążenia Łodzi Vol 9a. Stacja Łódź Radogoszcz Zachód- część północna i wschodnia.


Czego człowiek powinien się spodziewać po stacji Łódź Radogoszcz? Na pierwszy rzut oka nie wiadomo. Nazwa Radogoszcz zlała się łodzianom w jedno z wielkimi osiedlami mieszkaniowymi z lat 80-tych. Radogoszcz Wschód to bodaj ostatnie osiedle z wielkiej płyty postawione w naszym mieście. Projektanci (Zbigniew Lipski i Jakub Wujek, znani w Łodzi z licznych realizacji w latach 80-tych i 90-tych) zdołali zmiękczyć projekt i zmiękczyć producenta prefabrykatów tak by owa wielka płyta przynajmniej w niektórych miejscach nie przypominała dawnych blokhauzów z czasów socjalizmu.
Ale nie tylko prefabrykaty na Radogoszczu można zobaczyć. A nawet można zobaczyć takie rzeczy, przy których prefabrykaty to pikuś.


Nie spodziewalibyśmy się tu wielkich atrakcji. Blisko już granic Łodzi- obok ostatnich wielkich osiedli mieszkaniowych. Ale ta podmiejskość okazuje się niespodziewanie historycznym atutem.

A pierwsza wzmianka o wsi Radogoszcz pochodzi z- tadam!- 1242 roku! Książę Konrad Mazowiecki hulał tu na zjeździe książąt. A to ci dopiero! A my tu teraz hulniemy pociągiem aglomeracyjnym.



Sigma AF 90mm- f/2,8


Ljegalna Robota

Należy przejechać się rowerowo, lub przespacerować 500 metrów od stacji i zagłębiamy się w morze różnych artefaktów chwytających oko. Nie są to może wawelskie zamki, ale jak na łódzką miarę...

Na początek jednak nie zamki, a trochę solidnej mieszkaniówki. Bardzo solidnej.
Kiedy ominie się bloki Radogoszcza i pójdzie na wschód w stronę ul. Zgierskiej nagle wpada się w inną czasoprzestrzeń i inny wymiar. Osiedle domów robotniczych w okolicach ulic Trawiastej, Nagietkowej, Rumiankowej, wśród sosnowego lasu i alei drzew.


Ul. Ziołowa. (Sigma AF 24mm- f/11)

Ul. Ziołowa

Od razu widać, że z tymi domami jest coś nie tak.
Od razu widać, że to nie Polak budował.
Zbyt równe, zbyt jednolite i harmonijne, homogeniczne.
Kto ty jesteś?
Niemiec mały.

poniedziałek, 20 marca 2017

Projekt Okrążenia vol. 8. Stacja Łódź Żabieniec. Z miasta do wsi i z powrotem.

To jest wpis z serii Projekt Okrążenia Łodzi, w którym krążymy sobie wokół stacji Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Generalnie kręćka można dostać, mówię wam. Jak to w Łodzi.


Tymczasem na stacji Łódź Żabieniec. Najponurszej stacji w mieście:
Ja wiem co tu jest. Tu nic nie ma (cytat). No nie- jest jedna znacząca, przepotężna rzecz w pobliżu- ZUS. Tam czyhają nasze emerytury. Albo nie. Nie wiadomo.

Z tyłu czai się ZUS. (Sigma 90 Macro + Canon 5D- f/2,8, -0.33 EV)


 Natomiast skoro do emerytury daleko, to trzeba niestety pojechać też dość daleko od stacji Łódź Żabieniec, żeby obejrzeć coś ciekawego, a nie tylko Teofiów Przemysłowy i bloki z lat 70-tych. Ale da się. Obierzemy kierunek północny.

(...) Stanął chłop pośrodku pola
Splunął, odbił się mocno.
Przeleciał koło kościoła
Poleciał w stronę północną. (cytat).
            
Właściwie odległość do kolejnego przystanku ŁKA (Łódź Radogoszcz Zachód- 3,8 km) można by z przyjemnością pokonać rowerem, ponieważ na tym odcinku zahaczamy o przestrzeń gdzie formalne miasto przenika się z wsią. Tutaj napotkamy ślady dawnych podłódzkich folwarków, a także spędzimy przyjemny czas w wiejskich ostępach, wśród działek oraz użytków ekologicznych. Już kilometr od dworca Żabieniec opuścimy asfalt na rzecz ulic gruntowych. Wszystko to w ścisłych granicach Łodzi.
Światełko w tunelu na Żabieńcu. (Sigma 90 Macro + Canon 5D- f/3,2, -0.33 EV)

I właśnie w te najbliższe leśne ostępy kryją jedną skromną, acz intrygującą tajemnicę, dla której warto wystawić rower na peron dworca Łódź Żabieniec.
Właściwie ciężko będzie nazwać to zwiedzaniem zabytku.
To będzie taki ciekawy spacer po lesie.

środa, 15 lutego 2017

Projekt Okrążenia vol. 11b - Stacja Łódź Arturówek- cz. zachodnia. Elita, wojna, chaszcze.



To kolejny odcinek Projektu Okrążenia Łodzi za pomocą Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Poprzednie odcinki znajdziecie tutaj: LINK
A pierwszą część Arturówka- TUTAJ

Czy to w ogóle ładnie tak zostawiać kogoś w parku? W poprzednim odcinku zostaliście w Parku Julianowskim jak ten Himmilsbach z angielskim. Odczekaliście na ławce w samym sednie, w samym jądrze fabrykanckich dóbr Julianowa, z których został tylko park i pałacyk myśliwski. Zima nadeszła, a Wy nadal na ławce.
Ruszymy z parku tropem geograficznym, a nie chronologicznym i dokończymy dzielnicę Julianów po zachodniej stronie torów i na północ od Parku Julianowskiego. To znaczy właściwie będzie to część dzielnicy administracyjnej Julianów- Marysin-Rogi, która jest tak zorganizowana, że nikt nie wie gdzie leżą jej podziały, ani nie jest pewnym czy dobrze poprowadzono jej granice.
Niektórzy północny Julianów uznają już za Radogoszcz na przykład. Nawet stojące tam muzeum nazywa się „Muzeum Tradycji Niepodległościowych- Radogoszcz”.


Ze względu na willowy i tradycyjnie „elitarny” image dzielnicy Julianów deweloperzy z pobliża starają się podczepić nazwowo do Julianowa, pomimo tego że ich inwestycje leżą gdzieś hen od niej daleko. Znana sprawa. W Warszawie są o to nawet procesy deweloperów z Urzędami Gminy (np. Saska Kępa), w Łodzi nie doszliśmy jeszcze do tego poziomu snobizmu. Ale wszystko przed nami.

Dzielić i parcelować Julianów zaczęła jeszcze fabrykancka rodzina Heinzlów, kiedy to łódzki przemysł stracił nagle swojego głównego odbiorcę- Rosję, bo nie dość, że Polska odzyskała niepodległość, to jeszcze Rosja zniknęła z map świata, zastąpiona przez Związek Radziecki. W związku z zakręceniem kurka wszystkie fabryki łódzkie (a było ich po I wojnie jeszcze 613 sztuk, według Państwowej Inspekcji Pracy, a przed wojną ponad tysiąc) przędące przędzę i tkające tkaniny zaczęły prząść bardzo cienko.
Heinzlowie, ze swoim olbrzymim majątkiem obejmującym całe północne kresy Łodzi wraz z olbrzymim Lasem Łagiewnickim od lat po I Wojnie Światowej dzielili włości na małe działki i sprzedawali po kawałeczku. Las był systematycznie karczowany, a drewno sprzedawane na skalę przemysłową, przyczyniając się do budowlanego rozwoju miasta.
Północny Julianów, który właśnie zaliczymy stanowi zespół różnych reliktów owej rozprzedaży- zabudowa jest tu willowa, ale bardzo zróżnicowana, bo do lat 60-tych -70-tych nadal przetrwało tu sporo pustych działek, które zostały, a nawet zostają zabudowywane dopiero w naszych czasach. Sporo ulic jest tu nadal gruntowych. Sprawia to wrażenie pewnego chaosu, ale przykrytego dużą ilością zieleni, co zapewnia ciekawy klimat.

piątek, 9 grudnia 2016

Projekt Okrążenia Vol 3a. Stacja Łódź Widzew. A może jednak nie wysiadać?



Śni mi się Łódź. Chodzę we śnie po znanych sobie ulicach i odkrywam zupełnie nieznane kwartały. Tajemnicze zakątki, pierwszy raz oglądane.

Jaki człowiek ma stosunek do miasta?
Czuły.

Chciałby, żeby temu miastu było dobrze. Żeby rosło sobie jak roślinka w doniczce Leona Zawodowca. Z sentymentem człowiek ogląda albumy dokumentujące historię i słucha sobie opowiadań i anegdot- co też to miasto kiedyś nie wyprawiało. Albo teraz.

Działo się.

Martwi się człowiek czasem o miasto.

Czasami bardzo.

Zwłaszcza, że nasze miasto miało krótką historię. Da się ją opowiedzieć w jednym wpisie na bloga, nie to co taki Kraków, co to od Króla Kraka powstał (i który to król wyjechał potem do Niemiec, gdzie pracował jako gastarbaiter pod nazwiskiem Krakau- licencja poetica: Krzysztof Gol). Tutaj jest parę stuleci krócej. Tutaj nie ma tak, że jak pokopać w ziemi to od razu średniowiecze. Albo chociaż renesans. Tutaj zanim miasto powstało w XIX wieku, to tylko krowy i żubry latały, i więcej nic (jak pisał Lem)

Wiem
teraz już dobrze wiem.
Co miał na myśli Marley
I o czym pisał Lem
Cyfrowi terroryści planują nowe wojny
A my
Szukamy szczęścia w światłach naszych miast.
(cytat)

Wszystko się zmienia, to jasne. Pantha rei. I pantalony też stają się dzinsami. Świat nie stoi w miejscu. Musi być postęp.

Jaki postęp, Edek?
Nooo, postępowy. Do przodu.

I teraz wysiądziemy sobie... spróbujemy wysiąść na dworcu Łódź Widzew. W ramach Projektu Okrążenia Łodzi, bo w końcu zdecydowałem, że mimo wszystko będzie to część pierwsza odcinka nr 3.
Bo może nie wysiądziemy jednak. Może nie damy rady.

piątek, 18 listopada 2016

Projekt okrążenia. Vol 11a. Stacja Łódź Arturówek- część zachodnia. Królestwo Heinzla

Sigma 24/2,8 Macro + Canon 5D @ f/10, filtr pomarańczowy, -0,67EV


(Inauguracyjny odcinek Projektu Okrążenia Łodzi o Marysinie jest TUTAJ) 

Stacja Łódź Arturówek.

Wysiadając na stacji Arturówek z początku człowiek może nie wiedzieć gdzie się znajduje.

Ale może się dowiedzieć.

Każde miejsce na ziemi składa się z warstw, jak w Photoshopie. Staje sobie człowiek w jakimś pustkowiu i nagle okazuje się że stoi akurat w pradolinie Warszawsko- Berlińskiej, albo w zlewni wód Bałtyku, albo na terenach dawnego zaboru rosyjskiego, albo na obszarze wpływów lądolodu, albo w dawnej Generalnej Guberni . Albo w czymkolwiek innym.

Wysiadając w Arturówku także nie mamy świadomości, że wysiedliśmy w samym środku królestwa. Najpierw królestwa Zawiszów, a potem królestwa fabrykanta Heinzla. Niewiele na to wskazuje. Przed nami las, a za plecami ktoś myje zabytkowego Mercedesa na samoobsługowej myjni samochodowej. Co? Że jak wysiedliście to nie myje? No już trudno.

Czy coś tu w ogóle jest?

czwartek, 3 listopada 2016

Projekt Okrążenia. Vol. 2. Stacja Łódź Stoki.



P.S.(Tutaj dostępna opisana wcześniej Stacja Łódź Marysin- LINK)
P.S. II- pewnie przesadziłem z objętością tego wpisu. Umówmy się, że można go czytać na dwa razy, dobra?

Fabryka nici Ariadna na ul. Niciarnianej

Otóż jak marszałek Piłsudski wysiadał z tramwaju „Socjalizm” na przystanku „Niepodległość”, tak i my wysiądziemy. Ale nie z tramwaju, tylko z Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, nie na przystanku „Niepodległość”, tylko na stacji „Łódź Stoki”. I nie zegarki tylko rowery. I nie rozdają, tylko kradną.


Łódzka Kolej Aglomeracyjna, choć jeszcze nie pod tą nazwą, to był pomysł socjalistyczny. Jeszcze za Gierka zbudowano na linii Łódź Widzew- Zgierz obustronne perony, które potem stały samotnie, jak ten Himilsbach z angielskim, albo jak wiadukt pod Tuszynem, niepołączone z niczym i były nieużywane. Dopiero lata 2010-te ruszyły coś w kwestii regularnych pasażerskich przejazdów na tej linii.

Ł.K.A. Ma na pokładzie nie tylko automaty biletowe, ale też wifi. Można zatem przeglądać sobie wpisy Fotodinozy pomiędzy przystankami.

piątek, 30 września 2016

Projekt Okrążenia. Vol 1. Stacja Łódź Marysin


Wiadomo dlaczego alpiniści wchodzą na góry? Wiadomo. To ja z tego samego powodu postanowiłem okrążyć świat.

Ale nie ten wielki świat. europejską tożsamość, azjatyckie smaki, Afrykę czarną i białą jak kość słoniowa, Australię z ptakiem Ostridżem i amerykański sen. Nie.

Postanowiłem okrążyć swój własny lokalny świat i to w miarę ciasnym torem.

1435 milimetrów. Bo po torze odbędzie się ta odyseja.

Łódź ma różne największe rzeczy. (Ludzie najbardziej nie lubią różnych rzeczy- cytat Krzysztof Gol) I różne tory. Niektórzy mówią, że także najdłuższy tor tramwajowy w Europie- linii 46 do Ozorkowa (30km). Ale tym torem nie da się okrążyć Łodzi, a do tego jest on fotograficznie i semantycznie mocno wyeksploatowany. Dziesiątki fotografów już go sfotografowały.

Ale od niedawna jednak da się okrążyć miasto torem kolejowym.

To znaczy- wróć: tory były od dawna, tylko od niedawna jeżdżą po nich regularne pociągi- Łódzka Kolej Aglomeracyjna. Niektórzy podobno dojeżdżają nimi do pracy. Ja postanowiłem przetestować pociągi ŁKA jako rozrywkę. A może i naukę. Przez rozrywkę do nauki. Bawiąc uczyć się. Śmiech dla samego śmiechu to tylko niepotrzebna strata chichotów (cytat- Papcio Chmiel)

Koncepcja mi jednak runęła.