środa, 29 marca 2017

To jest test

Niektórzy sugerują mi, że powinienem pisać znacznie krótsze wpisy.
Proszę bar


Fabrykant


P.S.
                                                 (cytat)

poniedziałek, 20 marca 2017

Projekt Okrążenia vol. 8. Stacja Łódź Żabieniec. Z miasta do wsi i z powrotem.

To jest wpis z serii Projekt Okrążenia Łodzi- LINK, w którym krążymy sobie wokół stacji Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Generalnie kręćka można dostać, mówię wam. Jak to w Łodzi.

Tymczasem na stacji Łódź Żabieniec. Najponurszej stacji w mieście:
Ja wiem co tu jest. Tu nic nie ma (cytat). No nie- jest jedna znacząca, przepotężna rzecz w pobliżu- ZUS. Tam czyhają nasze emerytury. Albo nie. Nie wiadomo.
Z tyłu czai się ZUS. (Sigma 90 Macro + Canon 5D- f/2,8, -0.33 EV)


 Natomiast skoro do emerytury daleko, to trzeba niestety pojechać też dość daleko od stacji Łódź Żabieniec, żeby obejrzeć coś ciekawego, a nie tylko Teofiów Przemysłowy i bloki z lat 70-tych. Ale da się. Obierzemy kierunek północny.

(...) Stanął chłop pośrodku pola
Splunął, odbił się mocno.
Przeleciał koło kościoła
Poleciał w stronę północną. (cytat).
            
Właściwie odległość do kolejnego przystanku ŁKA (Łódź Radogoszcz Zachód- 3,8 km) można by z przyjemnością pokonać rowerem, ponieważ na tym odcinku zahaczamy o przestrzeń gdzie formalne miasto przenika się z wsią. Tutaj napotkamy ślady dawnych podłódzkich folwarków, a także spędzimy przyjemny czas w wiejskich ostępach, wśród działek oraz użytków ekologicznych. Już kilometr od dworca Żabieniec opuścimy asfalt na rzecz ulic gruntowych. Wszystko to w ścisłych granicach Łodzi.
Światełko w tunelu na Żabieńcu. (Sigma 90 Macro + Canon 5D- f/3,2, -0.33 EV)

I właśnie w te najbliższe leśne ostępy kryją jedną skromną, acz intrygującą tajemnicę, dla której warto wystawić rower na peron dworca Łódź Żabieniec.
Właściwie ciężko będzie nazwać to zwiedzaniem zabytku.
To będzie taki ciekawy spacer po lesie.

poniedziałek, 13 marca 2017

Top 5 dziwnych obiektywów do których Canon nie przyzna się na 30 lecie systemu EOS


Są różne rzeczy pamiętane i różne zapomniane. Cała polityka polega ostatnio na robieniu wrzutek, które przykryją wczorajsze sensacje. Wszyscy tak robią. Znana sprawa. To zwykle działa. Ale nie, nie damy sobie zamydlić oczu na Fotodinozie. Nie wszystko było takie piękne jak twierdzi marketing.

Canon właśnie będzie otwierał szampany i przeżywał uniesienia związane z okrągłą rocznicą systemu EOS, któremu stuknęła trzydziestka. Znaczy się już od pięciu lat może jeździć na żółtych tablicach. A ponieważ nieliczne z jego obiektywów wydają się być tworzone na żółtych papierach należy je zebrać i przypomnieć, bo jak pamiętacie sam Canon cierpi na Alzheimera- LINK.

Nie tylko chodzi tu o obiektywy najtańsze i projektowane tak aby tylko istniały- w rodzaju słynnego 38-76 f/4,5-5,6 o którym się kiedyś pisało jako o rzekomym denku od słoika-LINK, albo 18-55?3,5-5,6, który wszyscy dostawali zupełnie gratis za dwieście złotych do swojego nowego aparatu i prawie dawało się nim robić zdjęcia. Chodzi tu o różne rzeczy.

Ludzie najbardziej nie lubią
różnych rzeczy
        Krzysztof Gol

Każdy z tych obiektywów jest jakąś zadrą na gładkim szkle historii Canonów EOS z tego czy innego powodu. Niektóre wcale nie były tanie. Dwa z nich noszą na sobie dumny czerwony pasek i czerwoną literkę „L” oznaczającą „Luxury”.

No to do roboty.

poniedziałek, 6 marca 2017

Stocznia Łódź

Nie zobaczycie już tego co ja widziałem własnymi oczami. Czas przeminął. Tak jest ze wszystkim. Możecie sobie tylko to wyobrazić.

Raz na kilka dni Facebook ze swych odmętów przynosił mi chwilę estetycznej radości, kiedy to Stocznia Łódź staczała ze swych pochylni kolejne zdjęcie. Szczęka mi opadała, endorfina się wydzielała i życie było nieco piękniejsze.
Nie ma już Stoczni Łódź. Ale endorfiny zostały we wspomnieniach.
Czym była? Skąd się wzięła? Kto tworzył? I dlaczego? Trudno o precyzję w wypadku internetowego projektu, który zniknął jak sen jaki złoty.

Powiem wam, że po raz pierwszy w życiu Fotodinoza (w pluralis majestatis) nawiązała kontakt z twórcami których zdjęcia ma się zamiar krytycznie analizować. (Mamo, mamo, nawiązałam kontakt!- cytat). Ale istniało ryzyko. Duże ryzyko. Że obiją po mordzie, kiedy bez pytania gwizdnę sobie ich zdjęcia w ramach prawa dozwolonego cytowania na niekomercyjne potrzeby. Wszyscy jesteśmy z Łodzi i o to chodzi. Tu w ogóle po mordzie można dostać.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.