wyświetlenia:

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Quo vadis, Germania?


Jechaliśmy autostradą. I skręciliśmy przed jednym z drogowskazów wskazujących najpopularniejsze niemieckie miasto o nazwie Ausfahrt. (bardzo popularne - wszystkie drogi prowadzą do Ausfahrt). Po skręcie na zatrzymaliśmy się na tradycyjnej germańskiej stacji benzynowej, w tradycyjnym germańskim gasthofie. Deszczyk siąpił, na parkingu było pustawo. Nie wysiedliśmy jeszcze z auta gdy zauważyliśmy, że wielki znak drogowy jest z frontu pomazany sprayem. To nas troszeczkę zaniepokoiło, ale jeszcze jak gdyby nigdy nic. Następnie, w drugim rzucie oka, dostrzegliśmy, że reklamy restauracji nieco spłowiały i litery niegdyś ciemnozielone i czerwone miejscami nieco zbladły i uzyskały tu i ówdzie kolor trawiasty i rudopomarańczowy. Spojrzeliśmy po sobie niemo i z przerażeniem. Potem popatrzyliśmy na dach parterowej rozłożystej restauracji. Wtedy dopiero przeszedł nas dreszcz grozy. Nie uwierzycie – ten dach był w połowie OMSZAŁY!

Nie było wątpliwości – Niemcy upadły. Dawne Niemcy, wypieszczone, wymuskane, maksymalnie dofinansowane, kipiące solidnością i niezachwianym porządkiem idealnym wyczyszczeniem – takie, jak za czasów młodości, kiedy oglądało się je ze szczęką opadniętą z podziwu – już nie istnieją. Przed nami widniały naoczne dowody. Albo coś w tym rodzaju.

Choć były przecież i wcześniejsze symptomy. Niedokończony przez dziewięć lat dworzec lotniczy Berlin-Brandenburg imienia Willego Brandta, w którym wykryto 11 tysięcy usterek budowlanych i którego koszt wzrósł w trakcie budowy z dwóch miliardów do siedmiu i pół miliarda euro. (ja bym chyba umarł na serce przy takim wzroście kosztów). Symbol najgorzej prowadzonej inwestycji świata.

Fregaty Deutsche Marine F126 projektowane bezskutecznie od 2020 do 2026 roku. Właśnie niedawno zdecydowano o całkowitym skasowaniu tego programu dla niemieckiej marynarki, który miał przynieść wielkie, nowoczesne okręty bojowe ale w międzyczasie zdołał już sobie podrożeć z 10 miliardów do 18 miliardów euro za sześć sztuk jednostek pływających. Zrezygnowano z nich w końcu.

Wreszcie znana wszystkim sprawa: imigranci, mniejszości narodowe, gastarbaiterzy, spowolnienie gospodarcze, zwolnienia w przemyśle, wzrost kosztów surowców, odwrót chińskiego rynku od niemieckich produktów, Volkswagen zamyka fabryki (o tym wszystkim opowie wam AfD). Jeden wielki upadek.

Ale czy na pewno? Zwiedzając Hamburg można nabrać wątpliwości.





Hamburg! Nie wiedziałem, czego się spodziewać po tym mieście. Czy ono spodoba mi się aby? Czy teutoński duch tam przeważa, czy może otwarty Atlantyk? Czy ta krótka żołnierska nazwa „Hamburg”, wyglądająca na pierwszy rzut polskiego oka jak rozkaz poddania się, zawiera w sobie coś więcej niż tylko suchy germański ordnung? Gdzie sedno i genius loci tego miejsca? Same znaki zapytania i to jeszcze przed przyjazdem. Otóż jest tam pięknie! Podoba się, potwierdzam. Charakterek to miasto ma niezły. Nie są to ciepłe kluchy, oj nie! Nie jest to germańska ciężkość, grubiański dowcip, pruski dryl. Jest tam jakiś taki