 |
| 1939 r. Mężczyzna przy Lockheedzie A12 Electra Junior, fot. Robert Yarnall Richie (Kodachrome). |
Jednak niektóre rzeczy specyficznie niszowe włażą do mainstrimu, a nawet zostają symbolami.
A, zaraz zaraz, na wstępie chciałbym ostrzec z góry, że nie tylko o legendarnym wśród fotografów filmie diapozytywowym będzie to wpis. Z resztą, nie wiem o czym będzie, bo dopiero zaczynam pisać, chwilowo nasycony "Kodachromem".Jakim "Kodachromem" zapytacie?
No bo były przynajmniej trzy zapisane jakkolwiek w kulturze "Kodachromy". Pierwszy to oczywiście produkt Kodaka, drugi to produkt Paula Simona, a trzeci to produkt Netflixa.
Kodak
Pierwszy był film diapozytywowy, oczywiście. Fotografia kolorowa od czasu wynalezienia samej fotografii stanowiła marzenie, realizowane z początku za pomocą podmalowywania zdjęć. Potem jednak udawało się uzyskiwać kolorowe obrazki fotograficzne za sprawą stosowania filtrów i nakładania widoczków na siebie. Sęk w tym - jakim kosztem i nakładem sił się to odbywało. Podsumujmy jednym słowem - dużym.
Parę firm pracowało w międzywojniu nad kwestią uproszczenia, między innymi niemiecka Agfa, wspierana i dopingowana przez hitlerowski reżim, ale na czoło wysforował się w latach 30. Kodak. A wysforował się, bo dwóch panów muzyków Leopoldów, jeden o swojskim nazwisku Leopold Godowsky, a drugi Leopold Mannes zajęło się eksperymentowaniem z kolorową błoną filmową. Dodajmy, że oprócz wyższego wykształcenia muzycznego pierwszy był także chemikiem, a drugi fizykiem.
Ich inspiracją była wizyta w kinie, gdzie obejrzeli film "Our Navy" reklamowany jako film kolorowy i stwierdzili że kolory na ekranie są kompletnie do niczego. Eksperymentowali z początku, tak jak wielu ich poprzedników, nad metodą addytywną uzyskiwania kolorowego obrazu, która polega na dodawaniu do siebie różnych barw światła widzialnego, de facto - nakładania się różnych kolorów światła by uzyskać finalny efekt, tak jak dzieje się to dziś w monitorach (między innymi tym przed wami). Kolor biały uzyskiwany jest przez równoczesne maksymalne natężenie światła czerwony zielonego i niebieskiego. A kolor czarny to brak naświetlenia. Te metody wymagały użycia kilku osobnych obiektywów z filtrami odpowiedniego koloru, odpowiednio zgranych by uzyskać nałożony jednolity obraz i były niezwykle żmudne.
 |
Fot. Robert Yarnell Richie, 1939. (Kodachrome)
|
Panowie dowiedzieli się jednak o metodach substratywnych uzyskiwanych na taśmie filmowej, pokrytej wieloma warstwami substancji, które odkrył Niemiec Robert Fischer w 1912 roku. Metoda substratywna uzyskiwania kolorowego obrazu polega na odejmowaniu części spektrum światła za pomocą filtrowania wiązki świetlnej, gdzie część długości fal jest niwelowana przez nakładające się różne barwy filtrów, dając obraz - tak jak to dzieje się w slajdach właśnie, albo w mieszaniu kolorów na palecie.
Robert Fischer eksperymentował z najróżniejszymi warstwami nakładanymi na folię kliszy, które były uczulone na różne kolory światła i w procesie wywoływania tworzyły odpowiednie barwy. Nie był jednak w stanie uzyskać stabilnych i trwałych efektów - kolory rozpływały się pomiędzy warstwami i rozmazywały.
 |
Fot. Thistle33, lic. C.C.
|
Mannes i Godowsky wzięli się za to, uzyskując wkrótce lepsze efekty. Firma Kodak, jak na razie, nie miała z tymi działaniami nic a nic wspólnego, ale przyjaciel Mannesa, Robert Wood napisał w 1922 roku list do głównego szefa rozwoju u Kodaka, brytyjskiego naukowca Kenetha Meesa, że ma tu takich dwóch gości, co to potrafią dużo. I czy może Kodak nie pomógłby im w eksperymentach udostępniając swoje laboratoria. Mees po spotkaniu z Mannesem i Godowskim natychmiast zgodził się na to, proponując stworzenie eksperymentalnych klisz, według ich życzeń i pomysłów. Tymczasem panowie uzyskali jeszcze własnym sumptem pożyczkę od funduszu inwestycyjnego w wysokości 20 tysięcy dolarów. Potem wzięli się do roboty.
Do 1929 roku opanowali cześć dawnych problemów Fishera i uzyskali kliszę dwubarwną, choć nadal nie do końca stabilną. Wszystkie poprzednie komercyjne kolorowe materiały sprzedawane przez Kodaka także były dwubarwne, tyle że dużo bardziej kosztowne i pracochłonne w wytworzeniu - np składane w jeden "materiał" z dwóch szklanych płytek.
Eksperymenty i próby trwały i trwały.
Pieniądze niestety po zaczęły się kończyć, ale Keneth Mees był cierpliwy i zaproponował spłatę owego prywatnego kredytu wynalazców oraz wzięcie obu panów bezpośrednio pod skrzydła Kodaka. Ustalono kontrakt, którego finalnym efektem miał być produkt sprzedawany komercyjnie.
Terminy trzeba było przesuwać dwukrotnie, ale wreszcie w 1935 panowie Mannes i Godowski uzyskali kliszę trójbarwną, stosunkowo pracochłonną przy wywoływaniu i wymagającą bardzo ścisłego reżimu chemicznego i temperaturowego, ale mającą podstawową zaletę - wiernie i trwale oddawała kolory.
 |
| Obrona przeciwlotnicza Puerto Rico, rok 1939. Fot. Robert Yarnell Richie. |
Ogólny opis działania kliszy kolorowej jest taki:
Na ogół znajdują się na niej,