poniedziałek, 6 marca 2017

Stocznia Łódź

Nie zobaczycie już tego co ja widziałem własnymi oczami. Czas przeminął. Tak jest ze wszystkim. Możecie sobie tylko to wyobrazić.

Raz na kilka dni Facebook ze swych odmętów przynosił mi chwilę estetycznej radości, kiedy to Stocznia Łódź staczała ze swych pochylni kolejne zdjęcie. Szczęka mi opadała, endorfina się wydzielała i życie było nieco piękniejsze.
Nie ma już Stoczni Łódź. Ale endorfiny zostały we wspomnieniach.
Czym była? Skąd się wzięła? Kto tworzył? I dlaczego? Trudno o precyzję w wypadku internetowego projektu, który zniknął jak sen jaki złoty.

Powiem wam, że po raz pierwszy w życiu Fotodinoza (w pluralis majestatis) nawiązała kontakt z twórcami których zdjęcia ma się zamiar krytycznie analizować. (Mamo, mamo, nawiązałam kontakt!- cytat). Ale istniało ryzyko. Duże ryzyko. Że obiją po mordzie, kiedy bez pytania gwizdnę sobie ich zdjęcia w ramach prawa dozwolonego cytowania na niekomercyjne potrzeby. Wszyscy jesteśmy z Łodzi i o to chodzi. Tu w ogóle po mordzie można dostać.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.


Facebook to nie taka zła rzecz, jednak. Przez tego Facebooka to macki własnych zainteresowań rozłażą się samoistnie na cały świat, ciekawe rzeczy spływają automatycznie, a interesujące znajomości się zadzieżgu... zadzierzgu... no zawiązują się z tymi co umieją pisać albo fotografować- bez specjalnego towarzyskiego skrępowania. Wszyscy znają wszystkich. Albo mogą poznać.

Póki Stocznia istniała, miałem plan zrobienia regularnego wywiadu z twórcami. No ale po Stoczni brak już śladu i teraz tak trochę głupio, skoro interes zlikwidowany.
Twórcy to Piotr Dębiński i Tymoteusz Lekler. Tradycyjny risercz nie daje pogłębionych wyników o obu panach. Doświadczenie uczy, że twórca musi kopnąć w kalendarz żeby dorobić się solidnej biografii i porządnego opisu kariery (czego Panom D. i L. w najmniejszym stopniu nie życzę). Ale coś niecoś udaje się dowiedzieć. Obaj fotografowie są absolwentami łódzkiej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych.

Piotr Dębiński, absolwent PWSSP, fotograf i grafik. Uczestnik wielu polskich i międzynarodowych wystaw. Od kilkunastu lat strzela naszemu miastu zdjęcia. Ukazywały się na licznych wystawach dokumentujących ich cykle- np. „Residents” zaglądający w podwórza miejskich kamienic i portretujący ich mieszkańców. Dębiński to także współautor bardzo ciekawego konceptu "Rezonans"- wspólnej wystawy robionej "na niewidzianego" wraz z Japończykiem Toru Ukai , z którym poznał się i utrzymywał kontakt wyłącznie przez internet- niejakiego połączenia spojrzeń i wrażliwości z dwóch kompletnie innych krańców świata, choć o wspólnych korzeniach, powiedzmy, streetfotowych.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

Tymoteusz Lekler zajmuje się zdjęciami streetfotoreporterskimi i fotografią modową i portretową. Uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach fotograficznych po całym świecie, jest autorem mnóstwa plakatów, okładek książek i płyt. Także zdjęć znanych person. Był jurorem- konsultantem w przeglądzie portfolio na łódzkich Targach Foto i Video, zasiada, jak zauważyłem regularnie, w jury konkursów fotograficznych jakie ogłasza Łódzka Izba Lekarska. Ostatnie wystawy jego zdjęć można oglądać w galerii "Opus"- to czarno białe akty i portrety pod tytułem "Pokój".

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

Znalazłem też internetowe ślady przynajmniej trzech wystaw, na których panowie ze Stoczni wystawiali wspólnie- znają się od dawna.

Stocznia Łódź, która na Facebooku montowała raz na kilka dni swój stateczek- biały żagielek estetycznego doznania na odmętach kotków, selfików i cyrkowych atrakcji, była zapewne w założeniu efemerydą, która istnieje nienahalnie i żyje, póki jej życia starczy.
Jak napisał skromnie o Stoczni Łódź Piotr Dębiński- "Sama Stocznia nie była czymś wyjątkowym. Trwała ile trwała. Takie luźne przedsięwzięcie dwóch facetów".


fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

Ale trochę myli się pan Panie Piotrze. Myślę, że dla niektórych, w tym Fotodinozy, to były jedne z najlepszych zdjęć oddających klimat tego zmęczonego i przykurzonego miasta jakie widziałem. Nie ujmując tu niczego innym fotografom jacy latali po Łodzi od jej zarania. Jestem zapewne nieobiektywny, ale w fotografii nie o obiektywizm chodzi. Jak zdjęcia trafiają w czyjąś wrażliwość, to nie ma przebacz. Są świetne i już. A te trafiały, oj trafiały. I do tego Facebook zapewniał ten uroczy komfort, że zdjęcia zjawiały się same, spadały z nieba niespodziewanie. Kusiły.

Człowiek chciałby umieć robić dobre zdjęcia. Chciałby, ale nie umie.
Nie to, że w ogóle. Nacisnąć spust potrafi każdy posiadacz aparatu . Nacisnąć i cyknąć każdy potrafi.
Ale ja nie o tym. Ja bym chciał umieć patrzyć. Wiedzieć co cyknąć. Dostrzec.
To jest cholernie trudne. Rzadko takie rzeczy mi wychodzą. Wiedzieć i widzieć. Czuć światło. Światłym być.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.


fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

Dostrzec- to pewnie najtrudniejsza część fotografii. Pięćdziesiąt procent sukcesu. Bo jeszcze jest drugie pięćdziesiąt- wiedzieć jak to zarejestrować.
Wtedy już mamy sto procent sukcesu.
A jak jeszcze zdążymy, nie spóźnimy się i mamy szczęście, to już jest w ogóle sto pięćdziesiąt procent sukcesu.
Taka prosta, łopatologiczna arytmetyka.
To mniej więcej tak jak z tą arytmetyczną kwestią- skąd się biorą dzieci. Wiadomo- z pożaru. Bo dziecko plus zapałki równa się pożar. No to pożar minus zapałki... (cytat- licencja Marian).

Zatem oprócz patrzenia trzeba jeszcze dostrzegać. Niektórzy wiedzą jak dostrzegać. Niektórzy widzą więcej i patrzą lepiej. O to w tym wszystkim chodzi.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.



Zdjęcia obu autorów- różne w swej miękkości/ ostrości, monochromatyce/ kolorach, grafice kompozycji i faktur, razem dawały pewien komplet. Wspólny głos, przekazujący obraz Łodzi jako skomplikowany kolaż. No bo miasto nie jest proste, zwłaszcza to miasto, sami przyznacie.

W pewien sposób widać na tych zdjęciach poświęcenie obu panów. Zanurzenie się w temacie i zgłębianie go. Uwagę. Przy pewnych zdjęciach Stoczni Łódź serce prawdziwego Łodzianina skacze nagle do góry- widziałem to! Wiem gdzie to było zrobione! Niestety przechodziłem tam setki razy i w pośpiechu nigdy nie dostrzegłem tam nic godnego przyłożenia aparatu do oka.
Zatem uważne poświęcenie.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.
Co jeszcze?
Na tych zdjęciach jest prawdziwa Łódź. Wiem to, bo ją oglądam. Tam jest prawdziwe piękno Łodzi, niczym niepodretuszowane, tylko po prostu dostrzeżone. Każdy może dostrzec, jak tylko na spokojnie popatrzy. Nie każdy potrafi zrobić temu pięknu dobre zdjęcie. No ale zawsze jest to jakieś pocieszenie- można przynajmniej popatrzeć i podostrzegać. Zdjęcia temu wszystkiemu robili na szczęście panowie ze Stoczni Łódź. W każdym razie te kadry poruszają we mnie jakieś czułe i familiarno łódzkie struny.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.


fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

Nasze miasto Łódź to w ogóle jest takim enfantem terriblem miast. Nie jest to miasto które grzecznie ukocha każdego eksploratora, zapewniając mu słodkie widoki. Dużo tu u nas widoków niedosłodzonych, surowych, biednych i starych. Ale interesujących. Jedyne takie na Allegro- dla konesera.

(…) Zaszwargotanych zaułków twych
Kurz, zaduch, błoto i gwary
Piękniejsze są mi niż stolic szych
I niż paryskie bulwary!

Śmieszność twa łzami przyprósza mi wzrok,
Martwota okien twych ślepych
I czarnych ulic handlarski tłok,
I uszargany twój przepych.

I ten sterczący głupio "Savoy",
I wyfioczone przekupki,
I szyld odwieczny: „Mużskij portnoj,
On-że madam i pszerupki".

Julian Tuwim „Łódź”

(Mużskiego portnoja uże niet, ale Savoy do dzisiaj sterczy)

Dla kogoś, kto biega po mieście i wypatruje wartych uwagi widoków, zdjęcia Stoczni Łódź są po prostu hipnotyczne. Nie wiem jak długo trzeba było na nie polować, ale licząc moją miarą- hobbysty- jakieś wieki całe. Światło jest tu kluczowe.
Ja niestety nigdy nie czekam na żadne światło. Za wyjątkiem czerwonego światła na skrzyżowaniu. Poza tym- nie. Nie czekam, bo po prostu nie mam czasu, spieszę się, robota czeka, albo jakiś wpis na bloga i czekanie na dobre światło uznaję za coś poza moim zasięgiem. Szukanie złotych godzin, albo co gorsza wstawanie o świcie to jest coś co uznaję za niedościgniony luksus. Tak już jest i tyle.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.


fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

Natomiast sposób obserwacji światła i tego co owo światło robi z widokiem, jak sobie płynie i podświetla różne struktury- to jest właśnie poezja zdjęć łódzkich Piotra Dębińskiego i Tymoteusza Leklera. Ta Łódź, biedna, przykurzona gdzieniegdzie, menelska, pozasłaniana rusztowaniami pławi się w świetle tych zdjęć niczym kot. Mięknie i rzewnieje. Może nawet troszkę się pokrywa retro patyną.
Światło na tych zdjęciach podkreśla w Łodzi to co ona ma najciekawszego- nie klasyczne piękno, tylko ten klimat wytartej patyny. Jakąś zwykłą autentyczność.
To jest w pewien sposób remedium na zdjęcia cukierkowe, podkoloryzowane, na których Łódź kreuje (hasło firmowe Łodzi- „Łódź kreuje”) się na jakiś Nowy Jork i Paryż w jednym- Francję elegancję, której jest tu mało i która nie jest żadnym prawdziwym sednem naszego miasta.
Zresztą żadnego. Jak poszperać, to każde miasto ma upomadowaną gębę z jednej strony, ale z innej świeci brudną dupą (czasem kształtną). I trochę jakby wstyd udawać że tylko gęba jest prawdą.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.

fot. Stocznia Łódź, Piotr Dębiński.
fot. Stocznia Łódź, Tymoteusz Lekler.

Nie chcę tu wyjść na jakiegoś gloryfikatora turpizmu, który tylko w naturalnej brzydocie upatruje jakiejś wartości. Ale ta zjechana patyna jest czymś, co sprawia że jedno miasto odróżnia się od innego, jedna historia od innej. A docenimy ją tym bardziej im bardziej będzie znikać przykrywana makijażem.

Zatem salut, dla nieistniejącej Stoczni Łódź.
Ze wszystkich dział- ognia!


Fabrykant

Wielkie podziękowania dla panów Piotra Dębińskiego i Tymoteusza Leklera za udostępnienie zdjęć.

Źródła i źródełka:







4 komentarze:

  1. Stoczniowcy urodę łódzką odczarowali na użytek foto-gawiedzi.Foty intrygujące Fabrykant zadaje , ku chwale Miasta Łodzi i okolicy . Tak zapamiętale je propaguje , że chyba już wpisałem - wryłem w mózg -kierunek Łódż . Przyjadę i zakrzyknę : sprawdzam !! Zdjęć nie cyknę , aby własnego poczucia estetyki nie gwałcić bez potrzeby , Stoczniowcy kompleks zaszczepili !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, choć tu mieszkam. Przyznam, że dzięki zdjęciom Stoczni zacząłem znacznie uważniej patrzeć na światło.
      W każdym bądź razie- zapraszamy.

      Usuń
  2. Światło, światełko, światłunio, to raz. Dwa, to sztafaż, który "robi" kilka ze zdjęć. Trzy - kolor selektywny, ale nie photoshopowy, a wypatrzony. Suuuper!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne zapraszamy też na naszego bloga o pozycjonowaniu stron regionalnie w łodzi :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.