poniedziałek, 22 maja 2017

Sprzęt, który posuwa fotografię. (Do przodu). Sigma ART 20mm f/1,4 DG HSM + Łódź Fabryczna preview





A czy taki umowny i przysłowiowy Cartier - Bresson to robił takie same zdjęcia jakie robią dzisiejsi reporterzy?

No nie bałdzo.

Robił zdjęcia czarno- białe, jednym obiektywem- 50-tką Leiki i bodaj na ogół jednym aparatem. Zupełnie inaczej, niż dzisiejsi fotografowie prasowi, wyposażeni (też na ogół) w baterie obiektywów i po trzy aparaty, strzelający zdjęcia od superszerokiego kąta po straszliwe tele zdolne ściągnąć kosmonautę lądującego na księżycu i pryszcz na nosie Szarapowej.

Czy wynikało to z braku sprzętu w latach 30-tych i 40-tych?
Nie. To wynikało z samoograniczenia się Cartier- Bressona.

Samoograniczanie się jest dobre, powoduje zwiększenie dyscypliny i uwagi u fotografa, oraz nie odciąga od tematu. Już o tym pisał kiedyś Foto- nieobiektywny LINK. I ja też o tym piszę. Odcięcie marginesów sprzętowych i przesadnych możliwości...

- To co będziemy teraz robić?
- Noo... Jest wiele możliwości.
(cytat)

Odcięcie tych marginesów powoduje, że z fotografii zostaje tzw. samo sedno. Obraz, który ma być istotny.

Czy to jednak znaczy, że owe dalekie marginesy sprzętowe to coś złego? Broń boże! Poszerzanie spektrum możliwości jest także rzeczą która popycha fotografię do przodu. Rzecz jasna, i jak zwykle, zależy kto i jak tego sprzętu używa.

Henry Fox Talbot, czy Nadar, albo inni pionierzy fotografii męczyli się ze szklanymi płytami, pokrytymi emulsją robiąc swoje zdjęcia, a w sumie to ciekawe jakie foty by robili, mając do dyspozycji Leicę Cartier- Bressona. Pewnie trochę inne.
Mieliby w każdym bądź razie szerszy wybór i trochę ułatwienia. Bo tylko o to w sprzęcie chodzi. Od zawsze toczy się ten bieg- i od zawsze w tę samą stronę.

Kiedyś rewolucję stanowił automatyczny pomiar światła, potem autofokus, potem możliwość cyfrowego obrazowania. Za każdym razem taka rewolucja była falą z jaką hurmem ruszali producenci , a wraz z nimi umasowienie tych wynalazków. Ostatnimi czasy ciśnienie przeniosło się mocniej w stronę filmowania, zostawiając fotografii coś na kształt cyzelowania dawniejszych dokonań. Usprawniania, dokładania drobnych funkcji, usoszalmediowania, zmniejszania sprzętu i polepszania jakości obrazu, rozbudowywania możliwości softwareowych. Czy te zmiany posuwają fotografię do przodu? Niewątpliwie, choć jakby mniejszymi niż kiedyś krokami.

Bardzo znaczące zmiany notuje jednak według mnie postęp techniczny w dziedzinie optyki. Nastała ostatnio jakaś nowa era dostępności. Nadejszła wiekopomna chwiła (cytat).

Już kiedyś pisałem o tym, że zrealizowano parę moich marzeń z młodości - obiektywów superjasnych, albo o niezwykłych parametrach- https://fotodinoza.blogspot.com/2014/12/spisek-z-reka-w-nocniku.html .
To jest właściwie niby takie sobie nic, w porównaniu na przykład do programów składających świat w kulkę, albo do dostępności dronów, które pozwalają obejrzeć świat z lotu wróbelka. Niby nic. Ale jednak.
Dla mnie na przykład składanie świata w kulkę nie jest tak atrakcyjne jak to, że za pomocą tych nowych obiektywów można uzyskać takie zdjęcia, jakich wcześniej uzyskać się nie dało. I to w cenie, choć drogiej, to jednak dostępnej dla sporej części sprzętowych wariatów.
Serdecznie witamy nowe smaczne kąski (cytat).


Mam na myśli przede wszystkim małą głębię ostrości przy szerokim kącie. To coś co mnie podnieca. (A mnie podnieca kafelek od pieca- cytat). Szerokie kąty przyzwyczaiły nas od zarania do wielkiej głębi ostrości jaką dawały, wszystko na obrazku było ostre, nawet na pełnym otwarciu przesłony, a tutaj nagle mamy coś co przeczy tym stereotypom.



Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4



Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -,067EV

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -0,33 EV

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4

Nie są to obiektywy łatwe. Nie jest to rzecz taka prosta zrobić nimi efektowne i ładnie skomponowane zdjęcie. One mają to do siebie, że widzą Wszystko. Wszystko, a zatem i takie detale, jakich wcale byśmy sobie nie życzyli. Tak to już jej u McDonalda (cytat). Do tego widzenie Wszystkiego także nie jest korzystne, bo to Wszystko musi być jakkolwiek atrakcyjne, żeby fota robiła wrażenie. W obiektywach superszerokokątnych z automatu nie ma bohaterów pierwszego planu- bohater jest zbiorowy, no chyba że fotograf coś wymusi. A skoro musi wymusić- znaczy się lekko nie jest.

I dlatego, specjalnie dla szanownych czytelników, Fotodinoza poszła się straszliwie pomęczyć takim obiektywem na najnowszy łódzki dworzec i najświeższą łódzką dzielnicę.
O rany, jakie to wszystko było męczące. Ale jakie przyjemne.

Taka Sigma ART 20mm f/1,4 HSM na przykład. Jeszcze niedawno wydawałoby się, że f/1,8 to jest ekstremum co w tej ogniskowej daje się uzyskać, żeby zachować jakiś rozsądek i cenę. A tu bum i jeszcze o 1/3,działki jaśniej. I nie tak wiele drożej, za najjaśniejszy na świecie obiektyw autofokus o tej ogniskowej.





To szkło udało się wziąć na tzw przewief (ang. preview) dzięki wspaniale wyposażonemu łódzkiemu sklepowi fotograficznemu o znanej i chwytliwej nazwie- Sklep Bez Nazwy. (www.sklepbeznazwy.com.pl ) W tym sklepie mógłbym żyć i rozmnażać się po wsze czasy, co i wam polecam.
(Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy- jak mawiała nieodżałowana Norma Baker, a.k.a. Marylin Monroe)

Obiektyw

Pożyczyło się zatem ten wypas.
Jest to nowa generacja obiektywów Sigmy, niemożebnie (jak na obiektyw) wypieszczona designersko, wysmaczkowana, odpowiednio wygładzona, gdzieniegdzie wyżłobkowana pod uchwyt palców, i co najważniejsze- w większej części metalowa. To jest jakiś lepszy sort Polaków... tfu, lepszy sort Japończyków. To jest jakiś powrót do tzw. dawnych dobrych czasów, gdzie obiektywy to były instrumenty zrobione ze szkła i metalu, a nie jakieś szelki. Jakby postawić toto obok Zeissa (też z Japonii, pisało się o tym- LINK) to mało kto odróżni.



Sigma ma stałą osłonę przeciwsłoneczną co, jak czytam, dla wielu jest wadą, a dla mnie wielką zaletą. Nie trzeba się męczyć z zakładaniem i zdejmowaniem- po prostu jest i już. Zakłada się tylko z przodu wielki kapsel- dekiel i z głowy.
Rozmiary sprzętu są słuszne, ale broń borze sosnowy nie jakieś gigantyczne. Spodziewałem się że będzie jeszcze większy. Jest tylko trochę większy niż wiekowy zoom Sigmy AF 21-35/3,5-4,2 i w podobnej wadze (niegdyś rekordowo szeroki- napisało się o nim hipsterski artykuł - LINK). Jestem przyzwyczajony do takich wymiarów i nie robią one na mnie żadnego wrażenia. Zwłaszcza, że trzymamy w rękach najjaśniejszy na świecie obiektyw o tej ogniskowej. Jak kto chce najjaśniejsze na świecie, no to jasne jak słońce, że musi być większy niż te pozostałe- ciemniejsze.
Waży to prawie kilogram, ale na dużym aparacie jest bardzo wygodnie zbalansowane. Nie odczuwa się żadnych niedogodności, pierścienie same włażą pod palce. Lux.


Dworzec

No i potem się fotografuje. Fotografuje się najnowszy łódzki dworzec, na którym się jeszcze nie było. Ten dworzec też jest rekordowy. Podobno jest największy w Polsce. Jego budowie, powstaniu i użytkowaniu towarzyszyło i nadal towarzyszy wiele kontrowersji. Nie będę się tu rozpisywał na temat budowy- wyguglajcie sobie jak chcecie. Nie będę się tu rozpisywał na temat kontrowersji- już inni zrobili to za mnie. Powiem tylko, że jest to absolutnie genialne miejsce do testowania superszerokokątnego szkła- jest tu nowocześnie geometrycznie i całkowicie pusto.

Nieprzyjazd mój do miasta N.
odbył się punktualnie.

Zostałeś uprzedzony
niewysłanym listem.

Zdążyłeś nie przyjść
w przewidzianej porze.

Pociąg wjechał na peron trzeci.
Wysiadło dużo ludzi.

Uchodził w tłumie do wyjścia
brak mojej osoby.

Kilka kobiet zastąpiło mnie
pośpiesznie
w tym pośpiechu.

Do jednej podbiegł
ktoś nie znany mi,
ale ona rozpoznała go
natychmiast.

Oboje wymienili
nie nasz pocałunek,
podczas czego zginęła
nie moja walizka.

Dworzec w mieście N.
dobrze zdał egzamin
z istnienia obiektywnego.

Całość stała na swoim miejscu.
Szczegóły poruszały się
po wyznaczonych torach.

Odbyło sie nawet
umówione spotkanie.

Poza zasięgiem
naszej obecności.

W raju utraconym
prawdopodobieństwa.

Gdzie indziej.
Gdzie indziej.
Jak te słówka dźwięczą.

         „Dworzec” Wisława Szymborska

Jak się wspomniało- szerokokątny obiektyw jest trudny- łapie w pole widzenia tysiąc elementów więcej niż łapie ludzki wzrok, kontrola ilości detali jest wymagana- np. słabo wychodzą zdjęcia wśród dużej ilości ludzi. Dworzec Łódź Fabryczna zapewnia ulgę od tych problemów.
Jeśli chcecie o zaletach i wadach dworca, to zerknijcie sobie do podsumowania.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -0,33EV

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/4, 

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/7,1

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4


Po wyjściu z dworca można zobaczyć na horyzoncie ciekawe rzeczy- trzech Lordów Z Wiader.
Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4.
Z innej strony wysiadający na dworcu natychmiast natykają się na elementy charakterystyczne naszego miasta.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/4,5, -0,67EV


Obiektyw.

Już pierwsze zdjęcia, strzelane oczywiście na najniższej przesłonie, z drżączką podniety, wykazują że jest to coś wyjątkowego. Głębia ostrości jest wyjątkowo mała, ale oprócz tego są jeszcze dalsze rzeczy- wyjątkowo mała najmniejsza odległość wyostrzenia- 27 cm, oraz najwyższej klasy (wg mnie) oddawanie nieostrości- czyli tzw. bokeh.


Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, filtr zielony (software aparatu), blisko minimalnej odległości ostrzenia

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, filtr zielony (software aparatu)

Wtem!

O tym co to jest ładny i nieładny bokeh dyskusje toczyli jeszcze samurajowie za czasów cesarza Go- Toba (1180- 1239r.). Nigdy nie doszli do porozumienia i byli zmuszeni popełnić tradycyjne zbiorowe seppuku.

Natomiast Sigma Art 20mm f/1,4 DG HSM ma rozmycie tła jak nie obiektyw szerokokątny, tylko jak jakaś portretówka. Do tego poetycznie wręcz winietuje- to jest jak jakiś przełącznik- na pełnym otwarciu przesłony dostajemy obraz prześlicznie, łagodnie i równo ściemniający się od centrum po brzegi obrazu, ale wystarczy dosłownie jedna działka przesłony wyżej i winietowanie znika jak sen jaki złoty- dostajemy obraz czysty i klarowny jak łza.
Coś pięknego.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/14


Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/9.
To instalacja "Wysiadać! Łódź Fabryczna" Piotra Janowskiego- parowóz Px-48 (kolei wąskotorowej Rogów- Biała Rawska) pokryty aluminiową folią. Lubimy parowozy. Podoba się!

To śliczne winietowanie, znane mi ze starych stałek Sigmy, np. 28 f/1,8 ZEN- LINK, powodowało, że w ogóle nie miałem ochoty przymykać tej przesłony, no ale skoro mus- to mus.
Na wyższych przesłonach tj już od f/2,2 dostajemy obraz idealny.
Inaczej go nazwać nie mogę. Wszystko jest na nim takie jakie powinno być, detale ostre od brzegu do rogów że się aż skaleczyć można. Pod mocne słońce naprawdę bardzo ciężko uzyskać jakieś bliki, a kontrast praktycznie nie spada WCALE. W tak szerokim obiektywie!
To niemożliwe.
Moryc, ty nie wierz własnym oczom, to nie może być! (cytat)

 przesłona f/1,4
przesłona f/1,8



przesłona f/2,0
przesłona f/2,8



Oczywiście to z nieprzyzwyczajenia. Na co dzień użytkuję szkła, których wiek dorównuje wiekowi III RP, a tych lepiej na słońce nie wystawiać. Powłoki przeciwodblaskowe zrobiły od tamtej pory nie tyle duży postęp, co po prostu gigantyczny skok jakościowy.

Dystorsje w Sigmie 20/ 1,4 zachowują się niesamowicie grzecznie. Siedzą cicho i się nie wychylają. Ledwo widoczną beczkę przy krawędziach można zobaczyć jak użyje się lupy. Ja nie używam.

No i jeszcze powiem wam o autofokusie- to HSM, czyli napęd ultradźwiękowy. Jest cichy, właściwie bezgłośny i bardzo szybki- to oczywiste. Ale zrobiłem tym obiektywem 203 zdjęcia. Na żadnym z nich, pomimo że były strzelane w świetle mieszanym, żarowym, dziennym i w ciemnej klatce schodowej, środkowym i bocznymi punktami ostrości Sigma nie pomyliła się ani razu w ustawianiu ostrości. Brawo Sigmo!
Tak powinno być w każdym banku (cytat)

To co się daje wyczyniać nieostrościami w tym superszerokim i najjaśniejszym na świecie szkle, oczywiście nie daje się wyczyniać żadnym innym. Niekiedy być może, nie mając porównania, nie odczuje się tej różnicy w stosunku do podobnych obiektywów o świetle f/1,8, ale podsumować można tak- jest to obiektyw absolutnie wybitny wśród wszelkich szerokich kątów pod względem wyróżniania głównego motywu na nieostrym tle.
Wyróżnianie na nieostrym tle to w Sigmie 20 f/1,4 po prostu jak cięcie masełka gorącym nożem.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4


Przelazło się szybkim krokiem z sześć kilometrów po dworcu Łódź Fabryczna (czy już mówiłem że jest największy w Polsce?), a potem się zahaczyło o najbliższy dworcowi obiekt, czyli zrewitalizowaną najstarszą łódzką komercyjną elektrociepłownię EC-1 (1906r.), przerobioną na centrum kultury i planetarium (najnowocześniejsze w Środkowej Europie). I wiecie co? Fajnie tu jest. Podoba mi się architektura- te hełmy Lorda Z Wiader'a bardzo dobrze się komponują z przemysłowym ceglanym budynkiem, a ponieważ zostawiono sporo elektrownianych artefaktów dla wielbicieli staroci (to ja! to ja!) to czułem się tam bardzo familiarnie. Wszystko to co prawda jeszcze niewykończone, jeszcze otoczone różnymi budowlanymi płotami, ale fajne i robi wrażenie.


Dodaj napis

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/9

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/6,3, -0,33EV

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/7,1, -0,33 EV. Fajny element Nowego Centrum Łodzi- dawna chłodnica elektrowni EC1. Woda nadal po niej płynie.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/5,0, +1EV. Słońce w kadrze. A kontrast? Jest na swoim miejscu.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,6


Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4. Na tym zdjęciu występuje emanacja ślicznego, łagodnego winietowania i wyjątkowo estetycznego rozmycia tła jaki daje Sigma.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4

Mamy nadzieję że do Expo 2022 się wykończy. Bo (mamy nadzieję) że w Łodzi będzie Expo i że do nas wpadniecie z tej okazji. A możecie i teraz, bez żadnych okazji. Zapraszamy.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -1.33 EV. Wyjątkowe połączenie małej głębi ostrośći i szerokiego kąta. Nie ma takiego drugiej jak Sigma (rusycyzm).

To samo na przesłonie f/8, lekko podkręcone.


Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -0,33EV. Takie rozmycie daje otwarta przesłona...
Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/2,8,- 033 EV
... a do takiego obrazka przyzwyczaiły nas tradycyjne obiektywy o ogniskowej 20mm na pełnym otwarciu (na mają one światło f/2,8)
             


Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -1,33 EV.
Boskie rozmycie.
Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/5

Za pomocą Sigmy 20/1,4 odkryję dla Was jeszcze jedną tajemnicę miasta. Czterysta metrów od dworca Łódź Fabryczna, na ulicy Narutowicza nr 2 jest jedno z najciekawszych łódzkich podwórek. (akurat tam jest oddział Sklepu Bez Nazwy, ale znam je jeszcze z czasów kiedy go tam nie było). Kamienica w stylu lekkiej geometrycznej secesji, zdaje się że secesji wiedeńskiej (słabo się uczyłem na studiach- nie pamiętam) ma caluśkie podwórko- studnię wyłożone od „a” do „z” błyszczącymi, białymi płytkami z klinkieru. To jest odlot. W sam raz na szerokokątną Sigmę.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/5,0

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/14

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4.
Praktycznie tylko tym obiektywem da się uzyskać tak oniryczny efekt.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,8, -1 EV

Do tego w klatce schodowej jeździ winda z początku XX wieku- co też jest w Łodzi dość rzadkie- nie było zbyt wiele takich urządzeń, nawet w kamienicach o wysokim standardzie. Ta z Narutowicza nie jest już tym samym pudełkiem z szybkami z kryształu jakim była pierwotnie, ale wszystkie mechanizmy nadal ma sprawne.

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/2,5, -0,67EV

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/2,5, -1EV, filtr zielony (software aparatu)

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -1EV, filtr zielony (software aparatu)
W porównaniu ze zdjęciem powyżej niby mała różnica, ale jednak, ale jednak...

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4, -1EV

Sigma A 20mm f/1,4 HSM DG, przesłona f/1,4

Podsumowanie- obiektyw Sigma ART 20mm f/1,4 HSM DG

Podsumowaniem testu obiektywu są zdjęcia. Zamieszczone wprost z aparatu, bez żadnej obróbki, wyostrzania czy wzmacniania kontrastu- w skrócie: nadają się. Do obiektywu nie można właściwie mieć żadnego istotnego "ale", nawet do jego ceny, choć nie jest najtańszy. Głupio tak wypominać konstruktorom brak możliwości założenia filtrów na przednią soczewkę, no bo jak niby oni mieli to zrobić w tak wysilonym szkle? To jest detal poświęcony na ołtarzu ważniejszych spraw. Podobnie uszczelnienia. No proszę bardzo- policzmy ile uszczelnionych przeciwwilgociowo obiektywów da się kupić za cenę Sigmy? Hę? Dwa? Trzy? A czy któryś z nich jest rekordowy?
No właśnie.
Mało mam na codzień do czynienia z obiektywami idealnymi. Ale właśnie taki się tu trafił. Obrazki jakie produkuje można wstawiać od razu do reklamowych folderów.

Zalety
- bliski ideału pod każdym względem.
-na pełnym otworze ostrość w centrum- super, brzegi- bardzo dobre, na wyższych przesłonach jest tylko lepiej
-znikome, niemal niezauważalne dystorsje
-kontrast świetny, nie spada nawet pod słońce
-prześliczne winietowanie na pełnym otworze, znika całkowicie po przymknięciu o działkę/ półtorej
-solidna budowa, piękne wzornictwo
-stała osłona przeciwsłoneczna, nie trzeba się męczyć z zakładaniem
-autofokus szybki, cichy i bezbłędny
Wady
- dla mnie- brak. Przełknąłbym nawet cenę.

Podsumowanie- dworzec Łódź Fabryczna

Zalety
-nadaje się idealne do zdjęć szerokokątnych
-bardzo dobrze skomunikowane parkingi i dojazd samochodowy
-bardzo ładna konstrukcja głównego dachu
-efektowny, zwłaszcza wewnątrz
-niezłe detale, oparte na wzorze kratownic

Wady
-w promieniu półtora kilometra licząc od środka dworca nie posadzono ani jednego drzewa. Betonowa pustka.
-kiepska komunikacja peronów z jakąkolwiek komunikacją miejską
-fatalne oznaczenia, najgorsze jakie widziałem (np. stanowiska autobusowe są opisane jako „Perony”, perony kolejowe jako „Perony”, różnią się ikonką)
-olbrzymie, niewykorzystane przestrzenie, wygony, bardzo duże odległości do pokonania
-trzykrotnie zbyt wielkie przedpole dworca od strony centrum, wszystko wylane betonem
-czterdziestokrotnie za dużo wejść. Same wejścia. Pilnuje ich pięciu ochroniarzy i trzysta kamer. Nudzą się.
-nieczytelne rozczłonkowanie dworca (nie wiadomo gdzie wejście, wyjście, główne kierunki)

Prawnuczka i prababcia- Sigma AF 18mm f/3,5


Zatem Fotodinoza złożyła mały hołd teraźniejszości, wynurzyła łeb na powierzchnię, a w następnych wpisach może bezpiecznie zanurzyć się z powrotem w przeszłości. Może nawet analogowej. Bo tak nas coś (w pluralis majestatis) ciągnie.


Fabrykant
dyrektor kreatywny walnięty o sprzęty

Wielkie podziękowania dla www.sklepbeznazwy.com.pl




P.S.:
(Uwagi dla purystów: Wszystkie zamieszczone i oznaczone przesłoną zdjęcia (bez ramki) są nieobrabianie, a jedynie zmniejszone. Aparat to Canon 5D Mk 1, colour set- "Landscape" (bo to landskejp był przecież).
Zdjęcia z ramką mają podwyższony kontrast lub jasność i są lekko podostrzone.

Wszystkie zdjęcia powiększają się po kliknięciu nań.


8 komentarzy:

  1. Wydaje się jeszcze większa od mojej 35-tki. Ale jakość jest niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nowe i jasne obiektywy na ogół są duże. Pierwszy swój szok przeżyłem, kiedy zobaczyłem w sklepie Nikkora 12-24/2,8 i wyglądał tak, jakby do znanej mi bliżej Tokiny 12-24/4 dołożyć małe wiadro.
      Coś za coś. Albo jasne, albo małe.
      20-tka jest dość duża, ale spodziewałem się, że będzie jeszcze większa przy tej jasności i ogniskowej. Notabene żeby była mniejsza Sigma wsadziła do niej całą hutę szkła- są tam 2 soczewki FLD i 5 (!!!) soczewek ze szkła SLD. Jeszcze dziesięć lat temu takie szafowanie specjalnym niskodyspersyyjnym szkłem kosztowało by bajońskie sumy. Dzisiaj stało się bardziej dostępne.

      Usuń
  2. Hurgot Sztancy22 maja 2017 14:50

    a jaki mam dodać opis do tego I zdjęcia EC-1? może taki:
    "kiedyś robiła ciepło i prąd, teraz gdy ją widzę robi mi się ciepło i przechodzi mnie po plecach prąd"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzoś pan energetyczny.
      Mnie też jak widzę coś antycznego- to przechodzi prąd. Ostatnio znalazłem antyczny akumulator w piwnicy.

      A EC1 fajnie wygląda i dobrze że dużo zachowali w rewitalizacji. Na tematy rewitalizacji miasta ma być EXPO 2022 właśnie.

      Usuń
  3. to temu antycznemu akumulatoru tez juz dawno przeszedl prad :)

    sliczne zdjecia - wspanialy kontrast i nasycenie, bardzo milo sie czytalo i ogladalo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, panie, przeszedł mu i poooszedł!

      Dzięki. Fajnie że się podobało, bo mi też robienie tych zdjęć się bardzo podobało.

      Usuń
  4. Lubię skrajnie szerokokątne obiektywy a ta Sigma ma rozmyte nieostrości wręcz rewelacyjne. 100 lat temu miałem Sigmę 20mm f.2,8 i też była dobra. A pan fa'brykant fotografując grał w zielone (filtry)z powodu wiosny czy z powodu ciekawości softłerowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam że możliwość stosowania w cyfrówkach kolorowych filtrów bez zakładania ich na obiektyw i psucia jakości optyki- to genialny wynalazek. A jako zawodowy kolorysta żałuję tylko że nie ma ich większego wyboru. Poprosiłbym o filtr żółtozielony, którego moje cyfrówki nie realizują.

      Usuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.