poniedziałek, 6 października 2014

Sigma AF 21-35/3,5-4,5 Ślepa miłość ślepego hipstera






Wyznacznikiem stylu hipsterów jest deklarowana niezależność wobec głównego nurtu kultury masowej (tzw. "mainstreamu") i ironiczny stosunek do niego oraz przesadne akcentowanie swojej oryginalności i indywidualności (...)


Hipsterski bunt sprowadza się, w swoich założeniach, do krytyki nieoryginalności, a więc rozwiązań proponowanych przez kulturę głównego nurtu. Hipsterzy stawiają się w opozycji do kultury mainstreamu i swoim oryginalnym strojem i niszowymi zainteresowaniami pragną odciąć się od dominującej kultury.

Wikipedia.



Znalazłem idealny obiektyw dla hipstera. Hipsteria otacza go niewidzialnym nimbem i emanuje z niego niczym promieniowanie z czwartego bloku w Czernobylu.

Nie ma nic wspólnego z mainstreamem.

Prawie nikt go nie widział i nie miał.

Nikt o nim nic nie wie.
(Uwaga dla osób nie znoszących testów obiektywów- na końcu są ładne zdjęcia z miasta Łodzi, skąd się pochodzi)



Hipsterska egzotyka tego szkła jest porażająca. Jeżeli wpisać w Google jego nazwę, wyskakują następujące rzeczy:

- zapytania na wszystkich forach zachodniego świata: Czy ktoś zna ten obiektyw? Czy warto go kupić?

-odpowiedzi: trzymaj się z daleka od starych Sigm i nie podchodź

-kombatanckie jednozdaniowe wspomnienia: miałem kiedyś takiego, był całkiem dobry.

-jeden jedyny zbiór krótkich recenzji tutaj:




Jak wiemy, Google wyświetla każdemu użytkownikowi co innego, więc takiemu mnie, który namiętnie od miesięcy wpisuje w wyszukiwarkę „Sigma AF lens” powinien się wyświetlić sam miód malina i ultramaryna. Niestety nie znalazłem do 10 strony gugla żadnego prawdziwego testu tego szkła, żadnego porządnego zestawu zdjęć.

(„Gdzie najlepiej ukryć tajemnicę? Na trzeciej stronie google” cytat)



(Google to głąb, dochodzę do wniosku. Wyobraźcie sobie że ostatnio trafił na Fotodinozę ktoś kto wpisał w wyszukiwarkę „Tamron 16-300 cena”. Czy ja sprzedaję Tamrony? Czy to ma jakiś sens??? )



Robimy zatem pierwszy w internecie (no przynajmniej w zachodniej części internetu) hipsterski test Sigmy AF 21-35/3,5-4,2



Drodzy hipsterzy. Zakochałem się w tym szkle miłością ślepą, od pierwszego ślepego wejrzenia. Będzie to zatem tak zwany test ślepy.



Sięgamy zatem do worka z obiektywami i z zamkniętymi oczami wyciągamy obiektyw, którym przypadkowo jest Sigma 21-35. Na ślepo montujemy instrument do aparatu, montujemy...montujemy... A nie! Trafiła się Minolta- nie pasuje! To mocowanie Canon. Do mocowana Canon to my przypinamy obiektyw z zamkniętymi oczami!

Przypinamy zatem.



Robimy na ślepo pierwsze zdjęcie:



No nie! Zapomnieliśmy zdjąć dekielek.

Trudności w przeprowadzeniu ślepego testu skłaniają nas do porzucenia tej rygorystycznej procedury. Uznajmy że zaślepienie ślepą miłością wystarczy.



HISTORIK HIPSTERIK BEKGRAŁND



Napisałem już o tym obiektywie dwie wzmianki w artykule o Sigmach manualnych:


i artykule o pierwszych Sigmach autofokus:


Ma on długą tradycję, ten obiektyw. Nie wiem co na to hipsterzy. Ten sprzęt wyznaczył strategię Sigmy na długie lata, aż do dnia dzisiejszego. Strategia brzmi: „Maksymalnie szeroko, tak szeroko, żeby nikomu innemu nie przyszło to do głowy. A jakby przyszło- to my jeszcze szerzej”



Dlatego Sigma 21-35/3,5-4,2 była produkowana krótko- od 1990 do 1994 roku. Wkrótce zastąpił ją szerszy 18-35/3,5-4,5, którego zastąpił szerszy 17-35/2,8-4, którego uzupełnił niedługo 15-30/3,5-5,6, którego uzupełnił wkrótce 12-24/ 3,5-5,6, którego niezadługo uzupełnił...i.t.d.



To nie był taki sobie obiektyw. To był ówcześnie NAJSZERSZY ZOOM autofokus świata! Pomimo umiarkowanej jasności jego zakres robił wrażenie na każdym fotografie i nie był to sprzęt z niskiej półki cenowej. Gdy po kilku latach pojawiły się tańsze odpowiedniki innych firm, głównie niedrogi i słynny 19-35/3,5-4,5 Cosiny (produkowany przez następne 20 lat pod markami różnych producentów) Sigma stosowała ucieczkę do przodu i projektowała zoom jeszcze szerszy, albo jaśniejszy.



Sigma była znacznie droższa od owej Cosiny- kosztowała, jako obiektyw schodzący z rynku w 1996 roku 340 dolarów, podczas gdy konkurentka tylko 174 $, natomiast w bezpośrednim porównaniu można się było łatwo zorientować jaki jest tego powód:



TAK TO WYGLĄDA OCZAMI GIOCONDA (cytat)



Sigmą można by zabić niejednego hipstera. Jej kształt jest maksymalnie hipstersko oryginalny- jest jedynym obiektywem autofokus jakie znam, o potężnej osłonie przeciwsłonecznej zespolonej na stałe z korpusem! Wszystko to jest wykonane ze stali przeciwczołgowej i waży pół tony. No dobra. Nie pół tony tylko 480 gramów, co w porównaniu z Cosiną o wadze 300 gram stanowi jednak znaczącą różnicę.

Sigma spełnia zapewne normę ochrony balistycznej VR4 i wytrzymuje prawdopodobnie ostrzał z broni ręcznej na dystansie do 15 metrów. A przynajmniej tak wygląda.



Jest to zrozumiałe- cienkie skrzydełka tulipanowej osłony muszą wytrzymać ten sam nacisk co przeciętny, pełny i gruby tubus zwykłego obiektywu (np. noszenie w ciasnej torbie fotograficznej)- osłona jest przecież niezdejmowalna, a Sigma liczyła na użytek profesjonalistów, pracujących często w ogniu reporterskiej walki.



Z ciekawości zmierzyłem grubość metalu na osłonie- 1,8mm



Tubus jest metalowy, a ze środka obiektywu wysuwa się przy zoomowaniu również metalowy element. Jedynie niemetalowy jest pierścień ostrzenia na jego końcu, (stanowiący także mocowanie filtrów) oraz pokryty gumą pierścień zoomowania.



Wewnętrzny tubus wysuwa się dość mocno przy skracaniu ogniskowej, ale jest chroniony tulipanem osłony przeciwsłonecznej.



Na korpusie okienko ze skalą odległości i skalą głębi ostrości.



Bagnet, rzecz jasna metalowy. Z tyłu mamy stosunkowo niewielką soczewkę- przy regulacji zooma przedni i tylny zespół soczewek przesuwa się niezależnie- jest to tzw. system floating elements . Sigma chwaliła się tym w reklamach i słusznie, bo była to skomplikowana inżyniersko nowość pozwalająca w teorii zachować dobrą jakość obrazu przy tak szerokokątnym zakresie. Przechwałki Sigmy o jakościowym zastąpieniu tym zoomem stałoogniskowych obiektywów 21, 24, 28 i 35 mm za chwilę sprawdzimy. No, z pewnością jasnością nie dorównuje stałkom.

Całość jest pokryta kretyńskim wynalazkiem Sigmy w postaci gumowatego lakieru o nazwie "ZEN". Wygląda to po latach jakby zdzierać powierzchnię pilnikiem. Na szczęście lakier niewiele przyczynia się do powstawania zdjęć.


UŻYTEK WŁASNY

Niestety dla canonowców, Fotodinoza stara się być maksymalnie hipsterska i nie zniża się do testowania normalnie działających obiektywów. Na niemal wszystkich cyfrówkach Canona Sigma 21-35/3,5-4,5 działa tylko na w pełni otwartej przesłonie.

Powinna działać bez problemów na wszystkich analogowych Canonach, z wyjątkiem 300v, 3000v, 30/33 i 30v/33v, na cyfrowym D30 i D60.
Użytkownicy innych systemów nie będą raczej mieli żadnych problemów.

UWAGA: Wszystkie zamieszczone zdjęcia bez ramki są zmniejszone, ale niepoprawiane. Zdjęcia z ramką- są obrobione.

A. Na cyfrowym APS-C: obiektyw ma niezły zakres, odpowiadający na pełnej klatce 35- 56 mm- czyli umiarkowany szeroki kąt do dłuższego standardowego. Portretowo nie jest to może zakres idealny, za to dla reportera hipstera nadaje się całkiem fajnie.


Canon D60, f/7,1,  niepoprawiane

Canon D60, f/4, poprawiane

Canon D60, f/7,1, poprawiane

Canon D60, f/4,  niepoprawiane
Bardzo dobrą wiadomością dla hipsterów i niehipsterów, jest dobra ostrość na pełnym otworze przesłony. Obraz jest wyrazisty i ma odpowiednie kolory i kontrast. Nie mamy żadnych zastrzeżeń! Fajoskie szkło!

Test na Canonie D60 (APS-C), ISO 200, zdjęcia niepoprawiane:








 Środek kadru 21mm 1:1



A tu na 35 mm. Aparat pokazywał przesłonę maksymalną f/4, ale jak wiemy tak naprawdę to f/4,2:




Środek kadru 35mm, 1:1:


Wyniki ostrości, naszym zdaniem- bardzo dobre. Nawet w hipsterskich okularach trudno odróżnić ostrość w centrum na f/3,5 od tej na f/8.


Wady chromatyczne są znikome.



Śluza na Kanale Mazurskim. Canon D60 F/8

Śluza na Kanale Mazurskim. Canon D60 F/8

Nieczynny most kolejowy na Kanale Mazurskim. Canon D60 F/5,6

W odróżnieniu od ostatnio testowanej Sigmy AF 18/3,5

zachowuje się nasz zoom bardzo grzecznie pod słońce. Jest to wręcz zadziwiające, jak różne pod tym względem są te obiektywy, produkowane przecież w tym samym okresie przez tą samą firmę i do tego mające dość podobne ogniskowe.



B. Na cyfrowej pełnej klatce (FF):

Przyjemna winieta skupia wzrok na centrum zdjęcia. Obiektyw, jako superszeroki na pełną klatkę jest dobry, nawet jeśli jesteśmy zmuszeni używać go na pełnym otworze. Ostrość bardzo wysoka w centrum, same różki kadru pozostają nieco rozmyte.

Canon 6D + Sigma 21-35, f/3,5
Canon 6D + Sigma 21-35, f/3,5
Canon 6D + Sigma 21-35, f/3,5 Wycinek z centrum ze zdjęcia powyżej.
Canon 6D + Sigma 21-35, f/3,5
Canon 6D + Sigma 21-35, f/3,5, wycinek z centrum ze zdjęcia powyżej
Canon 6D + Sigma 21-35, f/3,5, wycinek z narożnika
Canon 6D + Sigma 21-35, @21mm
Canon 6D + Sigma 21-35, @35mm
Dystorsja na szerokim kącie (najbardziej kluczowa) jest od biedy opanowana, kreski wzdłuż krawędzi są co prawda nie do końca proste ale gdy nieco odsuniemy motyw od krawędzi pozwalają fotografować nie tylko architekturę, ale i inne prostokreślne rzeczy, jakie mogą zainteresować hipstera (Płyty chodnikowe? Wzorek na spodniach? Książki o gender na regale?)



C. Na filmie(FF). Zakładamy film do ulubionego Canona 50e i wychodzimy w plein air.

Pogoda była nieco deszczowa, co wzmogło nieco melancholijny klimat zdjęć. Stary Cmentarz w Łodzi, część protestancka. Skan z filmu, niepoprawiany:

Fuji Superia 400, f/4,5
Fuji Superia 400, f/5,6
Fuji Superia 400, f/5,6
Fuji Superia 400, f/5,6
Fuji Superia 400, f/5,6
A tu już w słoneczny dzień, mocniejsze przymknięcie:


Fuji Superia 400, f/8

Sigma, jak na bardzo krótką ogniskową daje ładne rozmycie tła.

Ponieważ wreszcie, na analogowym Canonie, znudzonym acz wystudiowanym hipsterskim ruchem palca możemy pokręcić sobie kółeczkiem regulującym przesłonę- zauważamy rzecz ciekawą- Sigma jest w centrum kadru równie dobra na pełnym otworze, jak i przy f/5,6. Niemal nie widać różnicy! Co dalej? Powyżej f/6,3 wydaje się że ostrość pomalutku spada. To zupełnie nie mainstrimowe i bardzo korzystne dla tych, którzy chcą (no bo przecież hispsterzy nic nie muszą, nawet jeśli mają tylko cyfrowego Canona) fotografować blisko pełnego otwarcia przesłony.
Fuji Superia 400 f/5,6



Fuji Superia 400 f/3,5

Na filmie udało nam się strzelić najlepsze (wg nas) zdjęcie. To potwierdza przypuszczenie, że używanie filmów wpływa dodatnio na jakość zdjęć. Człowiek przed naciśnięciem spustu trochę więcej się zastanawia. Oto zdjęcie:




WADY i ZADY



Najsłabszym punktem Sigmy 21-35 jest autofokus. Obiektyw ma już swoje lata, więc trudno powiedzieć jak się to miało, gdy hipsterzy jeszcze nie chodzili po tym świecie. Dzisiaj Sigma wydaje bzycząco chroboczący, dość głośny dźwięk i nie jest demonem szybkości. Ale przynajmniej trafia w cel. To obiektyw dla takiego spokojnego, marzycielskiego hipstera, który z melancholią na brodatej twarzy fotografuje jakieś statyczne zabytki, a mniej skupia się na obiektach w szybkim ruchu.



Co dziwne, więcej poważnych wad w tym obiektywie nie znajduję.



I to by było na tyle (cytat).





SUMA WSZYSTKICH GRZECHÓW:

+Bardzo dobra jakość zdjęć w centrum kadru na pełnym otworze przesłony i wszystkich ogniskowych

+Praktycznie niewidoczne wady chromatyczne

+Ładnie skorygowana dystorsja na szerokim kącie

+Niezwykle solidna budowa

+Fajne superszerokie szkło na pełną klatkę. Dość uniwersalne na APS-C



-Brak współpracy z cyfrowymi Canonami inaczej niż na pełnym otworze przesłony (nie dotyczy D30 i D60)

-Wolny i głośny autofokus
-Fatalny, niszczący się lakier.
-Na pełnej klatce (FF) brzegi są ostre od ok. f/5
-Widoczna dystorsja na szerokim kącie




Fabrykant

z www.fabrykaslubow.pl
Dyrektor kreatywny walnięty o sprzęty.



2 komentarze:

  1. Skomentuję poniewczasie, że dystorsję oceniłem w artykule nieco zbyt entuzjastycznie- na pełnej klatce jest wyraźnie widoczna- średnia beczkowata na każdej ogniskowej, co można zaliczyć do wad tego obiektywu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawiłem tekst, pod kątem dystorsji na szerokich kątach.

      Usuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.