wyświetlenia:

sobota, 17 stycznia 2015

The Poland of Power. Mark Power


Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Kraków

Tak sobie raz postanowiłem, bo postanowienia noworoczne to ważna rzecz. Postanowiłem więc obejrzeć wszystkie zdjęcia agencji Magnum, które zostały zrobione w Polsce. Wszystkie. Ciekawiło mnie to, bo, wyobraźcie sobie uwielbiam agencję Magnum i , jeśli tego nie wiedzieliście- mieszkam w Polsce.

Myślałem że tam, hej ho, cóż tam parę zdjęć. Ale nie jest ich parę. Agencja Magnum istnieje od 1947 roku. A Polska istnieje, z małymi przerwami, od niepamiętnych czasów. Pomnożyć jedno przez drugie i uzyskujemy olbrzymią górę zdjęć, wszystkie dobre:




Pierwsze najstarsze zdjęcie jakie Magnum oznaczyło "Poland" zrobione jest w 1931 roku przez założyciela agencji, szacownego Cartier Bressona.

Szóste najstarsze zdjęcie jakie Magnum oznaczyło jako "Poland", zrobione jest w 1931 i niestety strzelone było niewątpliwie na Węgrzech. Nie wiem co zrozumieli z niego edytorzy, że oznaczyli je jako polskie, ale przynajmniej ja nic nie rozumiem z napisów na nim zamieszczonych. Albo Cartier Bresson coś pokićkał w negatywach, albo ktoś w Magnum nie umie czytać po węgiersku.



Zadziwiająco wielu znanych, naprawdę znanych fotografów zrobiło zdjęcia w naszym kraju. Byli wśród nich i Raymond Depardon i Josef Koudelka (autor wstrząsających zdjęć z końca Praskiej Wiosny) i Eliott Erwitt i Rene Burri i Georgij Pinkhasov i Francisco Scianna (jakże polskie nazwisko!) i nawet znany prześmiewca Martin Parr (ten ostatni nawet jedno z Łodzi w 2002 roku) i oczywiście Robert Capa, ze zdjęciami zburzonej Warszawy.



Ale było cymbalistów wielu (cytat), ale żaden nie śmiał nawet pałeczek w rękę brać przy jednym jedynym. Wśród 2861 zdjęć agencji Magnum dotyczących Polski aż 723 są jego autorstwa. Jedna czwarta.


Mark Power, www.magnumphotos.com, 2007 Łomża

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Zakopane


Mark Power, www.magnumphotos.com, 2008 Świebodzin

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2009 Kraków

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2009 Kraków

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Warszawa- mosty

Mark Power, www.magnumphotos.com, 1989 Pociąg Warszawa- Kraków





Mark Power odwiedzał nasz kraj praktycznie co rok od 1989-go, żeby upolować tu parę zdjęć. Nie. Upolować to złe słowo. Polują turyści na fotki krzywej wieży w Pizie. Ja poluję, jak wyrwę się na wakacje. Ktoś kto kilkanaście lat przyjeżdżał do jednego kraju, przywożąc setki zdjęć jeździł tu, prawdopodobnie, w innym celu. Żeby dostrzec, zrozumieć i utrwalić.



W 2004- 2005 roku Mark Power uczestniczył w dość znanym projekcie pod nazwą "Eurovisions", gdzie reporterzy Magnum zostali wysłani do wszystkich nowych krajów, przystępujących właśnie do Unii Europejskiej. Power kontynuował później swoją pracę w Polsce i bywał u nas wielokrotnie, ze zdjęć powstałych w ciągu następnych sześciu lat powstał album "The Sound of two Songs". Autor pisze o nim tak:

"W subiektywnej ocenie pracy należy podkreślić , że "Sound of two Songs" nie zamierza być faktyczną relacją czym jest współczesna Polska, a nawet, jak ona naprawdę wygląda. Byłoby to w oczywisty sposób niemożliwe, bez względu na to, ile czasu spędziłem tutaj lub ile zdjęć zrobiłem . Mimo tego, trzymam się przekonania, że ta ​​seria zdjęć będzie w przyszłości ważnym dokumentem historycznym tego fascynującego okresu w dziejach Polski."
Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Radom

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2007 Bydgoszcz- wizualizacja przebudowy
Mark Power, www.magnumphotos.com, 2007 Siemiatycze
Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Chorzów

Mark Power znęca się nad naszym krajem tylko troszkę, chociaż mógłby jeszcze bardziej. Jako fotoreporter śledzi wszelkie przejawy absurdu, które łatwo spotkać w Polsce, sklejonej z nowoczesności i przaśności.

Pokazuje potworny nadmiar reklam, brzydotę podmiejskiego pejzażu, krzyczące kontrasty pomiędzy kipiącą przyrodą, a wulgarnymi reliktami upadłego komunizmu. Wymarłe fabryki, opustoszałe przestrzenie. Nicość. Degrengolady przeróżne. Standard.



Power ma ironiczne spojrzenie, na ludzi i świat, ale jednak wyraźnie i wyjątkowo fascynuje go religijność w powszednim i odświętnym polskim wydaniu, pięknie fotografowana od 1989 roku po 2012- kalwarie i kościoły i spowiedzi. Także reakcja Polski na śmierć Papieża.

Mark Power, www.magnumphotos.com, 1990 Kalwaria Zebrzydowska

Mark Power, www.magnumphotos.com, 1990 Jasna Góra
Mark Power, www.magnumphotos.com, 1990 Kalwaria Zebrzydowska- pasja
Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Warszawa- śmierć Jana Pawła II

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Warszawa- śmierć Jana Pawła II

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Warszwa- ciąg zniczy w hołdzie zmarłemu Papieżowi

Zastanawiam się czy jest jakaś rzecz wspólna, która łączy zdjęcia z naszej ojczyzny, zrobione przez Power'a. Nie ma zbyt wielu takich rzeczy. Obraz jaki się z nich wyjawia to, dla mnie- kraj w przebudowie. Dużo tymczasowości, przeszłości, ale też zachłyśnięcie nowościami. Bigos. Ale pełen życia. W sumie- prawda. 
Żeby jakkolwiek określić, na potrzeby tego wpisu, jakie zdjęcia robi  Power, wyciągnąć esencję z 723 jego zdjęć, zacząłem je segregować. Wyszło mi coś takiego:

Zatrzymuje Powera chaos polskiej przestrzeni, ale jednak portretuje też malownicze pejzaże, urocze rzeczki Ściany Wschodniej. W Łodzi z roku 2005 zainteresował go dziki bałagan urbanistyczny, a nawet architektoniczny (tu liczę na wyjątkowe zainteresowanie łódzkich architektów sfotografowanym obiektem), ale też nastrojowa panorama miasta, dla której musiał wleźć na dachy przy Piotrkowskiej.

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Łódź


Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Łódź

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Łódź
Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Łódź


Zima i zimowe landszafty też są jego konikiem. Śnieg przykrywa, jak wiadomo, rzeczy niechciane i ujednolica krajobrazy, upraszczając je do najważniejszych akcentów, co Power wykorzystuje, robiąc malownicze i melancholijne zdjęcia. Zima go wyraźnie pociąga, być może jako Brytyjczyk niewiele takich zim zaznał.

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Krzyżówka

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Wielkie Oczy

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Warszawa

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Warszawa

Według mnie, tak w ogólnym ogóle Mark Power przejawia swoje największe talenty w fotografowaniu przemysłu, szeroko pojętego. U nas strzela fascynujące i piękne zdjęcia upadłej Stoczni Gdańskiej, umarłym kopalniom na Śląsku, ale też pochyla się nad detalem produkcyjnym Huty Katowice. Jego (nadal w mojej opinii) opus magnum, albo, oprócz Polski- secundum magnam, jest reportaż "Airbus A380", o tym jak się buduje wielki samolot, począwszy od pierwszej łopaty wbitej w grunt pod budowę fabryki, aż po podniebną prezentację największego pasażerskiego samolotu świata:


Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Gdańsk

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Gdańsk

Mark Power, www.magnumphotos.com, Gdańsk

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2006 Kielce

Wracając do nas- znajduję jeden rys, w zdjęciach z Polski, które Mark Power zrobił. To rura. A do czego jest dana rura? Dana rura jest do niczego. Zasila. Zasila jak jakiś zasilacz. Power musiał wcześniej spotkać mało rur w życiu, bo jest na nie czuły. Robił rury w różnych latach. Na wschód od Polski miałby jeszcze lepsze używanie, ale i tu dokonał wiele. Można z tego stworzyć minialbum- "Rura w polskim krajobrazie":

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2004 Bytom

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2005 Nikiszowiec

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2006 Kraków

Mark Power, www.magnumphotos.com, 2008 Częstochowa


Pan Mark zrobił ostatnie zdjęcia w Polsce w 2012 roku- to seria mszy kościelnych z różnych kościołów Krakowa i zdjęcia otworów z kasetek na datki, głównie wiekowych kasetek. Wydane w albumie pod tytułem "Mass".

Mark Power mówi o tym tak:

" Te otwory na datki pokazałem jako kontrapunkt do piękna i uroczystej świetności wnętrz . Istnieje wiele dyskusji w Polsce na temat władzy i bogactwa Kościoła , być może najbardziej dzieje się to w Krakowie , a to było coś, co chciałem zbadać i do tego właśnie nawiązać . Ale to, co zaczęło się jako tyrady przeciwko katolicyzmowi szybko zwróciło się w stronę mojej zazdrości dla namacalnego poczucia wspólnoty jak i w stronę przekonania, że widziałem coś , zrozumiałem, ale po prostu nie jestem w stanie tego osiągnąć " .



Zadziwiająco to szczere. Mało który twórca przyznałby się do takiej zmiany nastawienia...

Tutaj do kupienia album Mass:


Tutaj album "Sound of Two Songs":
http://www.markpower.co.uk/The-Sound-of-Two-Songs-Book
 

Od tamtego czasu nie bywał u nas, a przynajmniej nie po to żeby strzelać zdjęcia.

Trochę się pewnie Polska pozmieniała od tamtej pory.

Panie Marku, zapraszamy!



Fabrykant

P.S.:

Polecam moje oryginalne kryminały z klimatyczną Łodzią w tle:
 
"Tramwaj Tanfaniego" dziejący się w czasach świetności przemysłowej Łodzi w roku 1905. Rzecz inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - zabójstwem Juliusza Kunitzera, twórcy łódzkich tramwajów. Książka nagrodzona Exlibrisem Biblioteki im. Piłsudskiego za najlepszą powieść o Łodzi w 2021 roku.
Reżyser Władysław Pasikowski o "Tramwaju Tanfaniego":
"Wciągające. Rewolucja upadła, ale rewolucjoniści zostali... W Łodzi w zamachach giną zamożni fabrykanci. Kto stoi za tymi zbrodniami? Frapująca intryga i pełnokrwiści bohaterowie, ale prawdziwą bohaterką jest Łódź pod koniec 1905 roku. Jedno z najbarwniejszych i najbardziej oryginalnych miast tamtych czasów. To nie kino, to autentyczny fotoplastikon z epoki... Ja nie mogłem oderwać oczu od okularu. Polecam!"

"Tramwaj Tanfaniego" jest do kupienia wysyłkowo tutaj: LINK

"Złoty peugeot" to niebanalny kryminał motoryzacyjny z Łodzi epoki wczesnego Gierka. Tajemnicza zbrodnia, nieudolna milicja, zakulisowe przepychanki z władzą PRL a po drugie kawałek historii polskiej motoryzacji i łódzkiej architektury oczami (i rękami) pewnego mechanika z ulicy Wschodniej, który chcąc nie chcąc musi zabrać się za dociekanie, dlaczego ktoś musiał zginąć i kto go zabił. Są wciągające tajemnice, splątane wątki, brawurowe pościgi samochodowe, jest wiele charakterystycznych postaci budujących mikrospołeczność powieści. W warstwie trzeciej książka jest nasycona aluzjami do literatury popularnej z czasów PRL a wynajdowanie tych i innych smaczków z Niziurskiego czy Nienackiego jest dodatkową rozrywką. 

Do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Deluks" - wielowątkowy kryminał dziejący się w roku 1976 składa się z kilku warstw, począwszy od tematyki automobilowej, poprzez dawne tajemnice Łodzi, kończąc na echach II Wojny Światowej. Książka tym razem aluzyjnie nawiązuje do tzw. kryminału milicyjnego, jednak dekonstruuje ten schemat, inaczej rozkłada racje i ironizuje z klimatów PRL. W świat dawnej Łodzi pomaga czytelnikowi przenieść się zespół pełnokrwistych bohaterów - od lumpów i milicjantów po profesorów i prywaciarzy. Akcja zawiązuje się wokół warsztatu samochodowego, poniekąd kontynuując klimat "Złotego Peugeota", jednak cała opowieść jest autonomiczną fabułą. Będziecie zaskoczeni!

"Deluks" do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Wariatka ze Spornej" - napisana wspólnie z Tomaszem Włodkowskim -Światowej sławy reżyser usiłuje skończyć swoje ostatnie filmowe dzieło niekonwencjonalnymi metodami. Równolegle ginie jego wieloletni współpracownik i asystent.
Młoda policjantka, niedawno przybyła do Łodzi ma poprowadzić śledztwo, które będzie wymagało od niej szczególnego zaangażowania, cierpliwości, uwagi i... erudycji.
Tytułowa ulica Sporna zdaje się trwać w niezmiennym od stu lat stanie, ale to tylko pozory. Miasto dookoła przekształca się w bólach, jest rok 2003, Polska ma zaraz wejść do Unii Europejskiej, ale niechciany bagaż PRL jest wciąż obecny, również w policji. Kto i dlaczego zabił? Co ma wspólnego wielka sztuka i małe morderstwo? 

"Wariatka ze Spornej do kupienia wysyłkowo TUTAJ 

5 komentarzy:

  1. Fabrykancie, wyszukuj więcej takich perełek, gdyż obcując z taką fotografią, jakiś taki szlachetniejszy się staję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak jakoś szczuplejszy i przystojniejszy się robię. Nie obiecuję, ale zrobię co się da. Na razie zagłębiam się w zagłębie obiektywów.

      Usuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.