środa, 3 stycznia 2018

Mosty Łódź? Raczej barykady!

Na SNG Kultura ukazał się mój felieton niefotograficzny. Ale prawie polityczny:


1 stycznia obudziliśmy się w trochę innym mieście. Niby takie samo, ale trochę inaczej się nazywa. Znaczy się – niektóre ulice zmieniły nazwy i przynależność ideologiczną. Taki lajf. Tak to już jest u McDonalda (cytat). I wygląda na to, że tylko Piotr Grobliński chce budować mosty - LINK, wszyscy inni chcą natychmiast budować barykady z tych ulic. To znaczy z nazw.
Takiego bigosu na Facebooku dawno nie oglądałem. Okazała się ta zmiana ulic doskonałą okazją do tego, żeby się powyzywać (niezależnie od argumentów merytorycznych), naubliżać sobie od komuchów, ubeków, faszystów, barbarzyńców, nieuków i Putinów. I to w wykonaniu różnych szacownych osób, które bym o takie słowa nie podejrzewał.
W ogniu tej dyskusji zapaliło się trochę rzeczy, miedzy innymi sporo mostów. Straż pożarna nie dojechała, bo jej się nazwy ulic pomyliły.
Nadmienię tu, że sam nie jestem przeciwnikiem tych zmian nazewniczych, a nawet uważam, że można by je posunąć jeszcze dalej. Wszyscy usuwają z nazw ulic i placów komunistów, utrwalaczy i wywoływaczy władzy ludowej, a taki Franklin Delano Roosevelt, ja się pytam? Co on takiego dobrego nam zrobił, że ulicę ma w samym centrum i to taką, która malowniczo do ładnego neogotyku prowadzi? Ja tam pamiętam, że sprzedał nas Stalinowi za trzy złote, nic więcej. No, pamiętam jeszcze że Jana Karskiego grzecznie wysłuchał i prawie mu nie przerywał.

Tak. Bo rzecz się o pamięć rozbija. Nie o fakty właściwie. O 700 tysięcy różnych pamięci, czy ile tam Łódź ma jeszcze mieszkańców. Każdy pamięta inaczej i co innego. Pamięć wywołuje emocje, a emocje wiodą lud na barykady z nazw.

5 komentarzy:

  1. Drogi Fabrykancie! Teodor Roosevelt zmarł w 1919 r., a Fabrykant miał pewnie na myśli Franklina Delano Roosevelta, który był dalekim kuzynem Teodora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Dzięki za zwrócenie uwagi. Poprawia się.

      Usuń
  2. ulice sie powinny nazywac numerami jak w Ameryce, wtedy w kazdym obcym nawet miescie dalo by sie polapac bez zadnych GPSow, chociaz w Polskim wydaniu i cos tak prostego urzednicy dali by rade zkaszanic, w koncu nie byli by soba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W Ameryce bardzo niewielka, wręcz śladowa część ulic ma numery, ogromna większość dostaje nazwy dokładnie takie jak u nas. Polecam pooglądać sobie Google Earth.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwy są po prostu dla człowieka naturalne. Lubimy nazwać wszystko. Numerologia, choć logiczna, nie jest samoistna tylko systemowo narzucona i nie tak nośna - nie niesie na przykład tak łatwych skojarzeń. Trudniej się z nią lokalnie utożsamić.

      Usuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.