piątek, 7 lipca 2017

Latarki w dłoń! Fajne zdjęcia!


fot. HaWa


Nie zazdroszczę znajomym, którzy zostali sławni. Delegacje, wywiady, autografy, konta otwierane w kolejnych bankach, kupa zawracania głowy.

Ale zazdroszczę im dobrych zdjęć.

Bo ja każdemu zazdroszczę dobrych zdjęć. Lepiej uważajcie!

fot. HaWa

A ponieważ przyjemnie jest mieć sławnych znajomych, i do tego móc się tym chwalić na blogu, w te pędy pobiegłem na ich wystawę w Teatrze Szwalnia. W te pędy- znaczy się już na finisaż pobiegłem. Bo na wernisaż nie zdążyłem, troszkę jestem życiowo zapóżniony. Ale nie martwcie się, po finisażu wystawa nadal wisi, bo jest przy okazji dokumentacją festiwalu "Dotknij teatru" i zdjęcia nadal będą o nim przypominały. 


Tymczasem znany mi duet HaWa wybił się po kryjomu na niepodległość. Duet HaWa czyli Aneta Wawrzoła i Grzegorz Habryn. Oni byli fajni nawet i bez swoich zdjęć- to filmowcy z urodzenia. Montowali filmy dokumentalne, teledyski, wykładali na warsztatach filmowych i na filmoznawstwie. Kręcili (świetne!) zwiastuny do przedstawień Teatru Nowego i Teatru "Pinokio". Można je zobaczyć tutaj- LINK

Z filmu do fotografii droga niedaleka, ale jednak te media są znacznie różne. Film i montaż kieruje się wieloma rygorystycznymi zasadami, które pozwalają nakręcić coś co da się obejrzeć. Kto się nie zastosuje tego nie będą oglądać. Dynamika medium filmowego także wpływa na sposób kompozycji. To nie są pojedyncze kadry- tylko ciągi sytuacyjne, które wymuszają znaczne zaangażowanie.

A fotografia ma co najwyżej takie sugestie- jak przepisy drogowe- kto się nie zastosuje, ten najwyżej mandat dostanie, ale być może szybciej dojedzie. Nie wolno- ale można, jak u Szwejka. Niby to wolność większą daje, ale z drugiej strony trudno opanować to morze wolności.

fot. HaWa

fot. HaWa










Właściwie należałoby podyskutować o tym z duetem HaWa, ale to może innym razem. Bo na razie zwiedzę sobie ich wystawę.

Wystawa w ciekawym miejscu. Teatr Szwalnia. Nie wygląda na teatr, tylko na szwalnię z lat 70-tych. Kto nie uważny, ten przeoczy witrynę przed tym kulturalnym przybytkiem i uzna że dżinsy tu szyją. Położenie Szwalni jednak bardzo korzystne- niemal w centrum i niezbyt daleko od dworca Łódź Kaliska. Sprzed wejścia widać magazyny kolejowe przy Włókniarzy.



Wystawa w teatralnym foyer ma swoje zalety i wady. Zalety- bo tworzy tematyczny anturaż, i wady- bo niestety zdjęcia giną w czeluściach i mrokach wystroju, są zbyt mało widoczne. Na finisaż zostały dodatkowo podświetlone ( filmowym światłem). Ale po finisażu pozostaną już tylko lampy teatralnego hallu i zdjęcia znów utoną w anturażu.

Szkoda. Są to fantastyczne zdjęcia. Teatr jest z założenia swojego fotogeniczny, ale HaWa wyciskają z tej fotogeniczności ostatnie soki. Dzięki wieloletniemu wniknięciu duetu w teatralny świat mamy tu teatr złapany na gorącym uczynku, soczysty, pełen detali, rozpracowany w szczegółach i różnorodny. Bardzo mi się podoba rzadka w zdjęciach teatralnych niedosłowność, wręcz ezoteryczność niektórych zdjęć Grzegorza i Anety, cholernie daleka od standardu fotosów jakie zwykliśmy oglądać w programach teatralnych.

Jest tam uchwycone dużo fajnie podpatrzonych detali, które stawiają teatr w innym świetle niż może go oglądać przeciętny widz. W świetle szczegółu, w świetle niejako- makro. Fajnie, że ktoś ten teatr tak łapie za mordę, jak kierownik sklepu awanturników w "Misiu" i robi im zbliżeniową fotę: "Tych klientów nie obsługujemy".





Ja bym się trochę bał tak wejść butami w teatr. Oni się nie boją. Wchodzą brawurowo.


Tak sobie ukułem termin na potrzebę tego wpisu- część tych zdjęć to są zdjęcia niejako streetteatralne. Hawa trenują na co dzień zdjęcia z ćwiczeń baletu Teatru Wielkiego, tzw bakstejdżowe, i ten reportaż wszedł im nieco w krew- widać że go szukają, nawet na scenie.












Właściwie fotografia teatralna to fotografia całkowicie sztucznego świata, czegoś o stopień bardziej wyrazistego niż życie. Tyle, że w przeciwieństwie do fotografii studyjnej, człowiek z aparatem nie ma wpływu na ten świat. Podpatruje wizje reżysera i scenografa i szuka w nich swoich sensów. Jak się powiedziało- ta umowność jest fotogeniczna, jest stworzona do oglądania. Może przychodzić na myśl, że to raj i łatwizna dla fotografa, ale nie ma tak lekko- co mogę potwierdzić własnym doświadczeniem- ten spektakl jest przeznaczony dla ludzkiego oka, aparat fotograficzny trzeba mocno zmuszać, żeby widział to co chcemy pokazać.

HaWa umio pokazać to co chco.





Pół biedy, kiedy zdjęcia są robione na kilku próbach i można wcześniej poobserwować obiekt swojej sesji. Jednak Hawowcy na wystawie pokazują dokumentację TEJ właśnie, tegorocznej edycji festiwalu "Dotknij teatru" (plus kilka zdjęć z poprzedniej edycji) czyli co do jednego- jednostkowo prezentowanych przedstawień, strzelanych w biegu i na żywca. Na niewidzianego, znaczy się. "W trakcie wykonu"- jak mówi HaWa.

Szacun, chłopaki! (I dziewczyny).











Zdjęcia w Szwalni zaaranżowano ciekawie, wykorzystując twórczo przestrzeń do tego nie przystosowaną. Należy tylko żałować, że są tak słabo oświetlone. Zasługują na znacznie więcej. Co gorsza te które mi się najbardziej podobają są wystawione w małych formatach w najciemniejszych kątach (schody!).





Zatem drogi fotofanie- nie pozostaje ci nic innego- latarka w dłoń! Rozświetlać mroki!

Fabrykant.

P.S. Komu wzrok niedomaga, a latarka nie pomaga- może zajrzeć na stronę duetu HaWa- LINK

P.S. II. Już wiem! Zostanę mecenasem sztuki! Spąsorem! Zaspąspruję Teatrowi Szwalnia dedykowaną służbową latarkę do oglądania tej wystawy!


4 komentarze:

  1. ee ledowe swieca bardzo jasno ale dosc punktowo, chyba lepiej tradycyjna, zarowkowa, szerokokatna ;)

    a co do samych zdjec... fakt, ze ciezko takie uchwycic i to zasluguje na uznanie, ale zeby mi sie szczegolnie podobaly.. niektore fajne (no tak tak, z dziewczynami :) )
    niepredko jednak zobacze jakies tak fantastyczne jak te ostatnio opisywane - pani Magdaleny Wasiczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam się będzie wynajdywać na Fotodinozie. Może jakoś Szanownego Stałego Czytelnika zadowolimy ;)

      Usuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.