czwartek, 10 lipca 2014

Kingsajz dla każdego/ Populares über Alles- czyli sławna Sigma AF 24/2,8 Macro Super Wide II




Dzisiejszy wpis ma dwa tytuły, bo nie wiedziałem z którego zrezygnować i w końcu nie zrezygnowałem z żadnego.


To nie będzie test z prawdziwego zdarzenia, to nie będzie test sensu stricte.

To będzie test z nieprawdziwego zdarzenia i bezsensu stricte.



Jak kto pragnie prawdziwy, porządny test Sigmy AF 24/2,8 Macro, to jest tutaj:




Zawsze było coś co wszyscy chcieli mieć. Za króla Artura był to Święty Gral. Za Mieszka I każdy chciał mieć miecz, lub też miecz mieć, za Kazimierza Wielkiego wszyscy marzyli o zamku (ciekawe jak to przetłumaczysz, googlu na angielski, no próbuj, próbuj), lub choćby o podzamczu. Za Kazimierza Górskiego- wszyscy okrągli przed telewizorem marzyli o tym, żeby bramki były chociaż ze dwie. A w latach 80-tych każdy amator fotografii marzył o szerszym kącie.


Bo to co kupował w zestawie z aparatem, to raczej szerszym kątem nie było. Na ogół było to jakieś 35-70mm. Wszystko co szersze- było drogie, luksusowe i dawało poczucie przynależności do klubu. Do klubu zaawansowanych fotografów, takich co to się znają, grzechoczą w torbach fotograficznych wysmakowanymi profesjonalnymi filmami, i nie muszą odsuwać się na sto metrów do sfotografowania katedry, przechodząc przy tym przez płot. Mówię z autopsji, zresztą.



No ale była pewna kusząca alternatywa. Sigma 24mm.



O historii tego instrumentu w wersji manualnej napisałem wcześniej kilka słów tutaj:




A potem o wersji autofokus tutaj:




Ale to było zanim poznałem go bliżej.



W tym nieprawdziwym teście jasno powiemy (w pluralis majestatis) czy to dobry obiektyw czy niedobry. Nawet już mówimy- Dobry! Nie rewelacyjny, nie superaśny, ale dobry.



Ale dlaczego?



OPTYKA

Po pierwsze tanie wino jest dobre, bo jest tanie i dobre. Jakość tego szkła, nawet na pełnym otworze jest ok. Obrazki są całkiem ostre, klimatyczne, ładne, choć pod warunkiem, że nie robimy ich pod mocne światło (patrz niżej). To dobra wiadomość dla nieszczęsnych użytkowników cyfrowych Canonów, z którymi ten obiektyw współpracuje tylko na pełnym otwarciu przesłony (nie dotyczy EOSów D30 i D60- test tutaj http://fotodinoza.blogspot.com/2014/04/canon-d60-wiek-niewinnosci.html )

EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/4, poprawiane.

EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, poprawiane.
EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/5, poprawiane.

EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, bez obróbki

EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/4,5, bez obróbki
Po lekkim przymknięciu jest, jak zwykle, jeszcze lepiej. Ekstremum osiągów Super Wide Macro osiąga wg mnie w okolicy f/5,6.

Tęczowe obwódki wad chromatycznych nie są dokuczliwe, na f/2,8 a po przymknięciu przesłony do f/4 znikają.

Na pełnej klatce, widać przyjemne winietowanie, a przy tym Super Wide Macro nadaje się dobrze do użytku, nawet używane na pełnym otworze przesłony- głębia ostrości jest nawet użyteczna do klimatycznych krajobrazów.


Dokuczliwa jest w nim jedynie utrata kontrastu w zdjęciach pod światło, poblask kładzie się na całym kadrze, chociaż nie jest to taki dramat jaki reprezentowała Sigma AF 18/3,5. (http://fotodinoza.blogspot.com/2014/04/samuraj-z-absencja-miecza-sigma-af-1835.html ) W naszych Sigmach 24mm stosowano osłony przeciwsłoneczne, mocowane niewygodnie na gwincie filtrowym, ale niestety nie posiadam takowej. Być może dokupię coś niefirmowego.



Zdjęcia wymagają, w większości, wyrównania kontrastu w programie graficznym, widać także ciepłą dominantę obrazu jaki daje Sigma. Nie daje rady także w zdjęciach pod słońce- mocno traci kontrast, pojawiają się także nikłe duszki. Są to zapewne duszki potępione tych inżynierów, którzy opracowywali dla Sigmy 24/2,8 powłoki przeciwodblaskowe.



Notabene, powłoki przeciwsłoneczne zrobiły od lat 80-tych olbrzymi postęp, dzisiejsze konstrukcje są pod tym względem znacznie lepsze.

Bokeh, czyli oddawanie jasnych nieostrych punktów tła jest ładne, choć bardziej podoba mi się to np. w Sigmie AF 28/1,8 (patrz test na Fotodinozie). Poziom 24-ki jest jednak wyraźnie wyższy niż Canona 50/1,8- są to jednak rzeczy subiektywne.
EOS 6D, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, bez obróbki



EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/4, bez obróbki
wycinek 1:1- EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/4, bez obróbki


Szkło jest po prostu okej. Nie wystrzałowo rewelacyjne, ale po prostu robi co trzeba. Za to ma jedną wyjątkową zaletę:



WŁASNY KĄT DO INTYMNYCH ZBLIŻEŃ

Fotografowie z lat 80-tych i początku 90-tych wreszcie mogli spełnić swoje marzenia- Sigma 24 ma nie tylko dobre światło f/2,8, ale też jest szerokim kątem. No i nie kosztowało tyle co inne marzenia fotografów z tamtych czasów. Na przykład Ferrari Testarossa (prawie ten sam rocznik). (Co by tu nie mówić- za komuny byłem jednak młodszy (cytat- Krzysztof Gol)).

Szerokokątność Sigmy rozwija skrzydła na pełnoklatkowych aparatach ale też, zauważmy, daje bardzo ładny efekt na matrycy APS-C, zbliżony do kąta widzenia 35mm na pełnej klatce. 
EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, bez obróbki

wycinek 1:1- EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, bez obróbki

35mm. Mmmmmmm. To przecież legendarna ogniskowa. Po zakupie sigmy (celem dowartościowania się) szybko przelatujemy myślą znane nam legendy- możemy się zatem poczuć jak legendarny Robert Capa ( http://fotodinoza.blogspot.com/2014/06/kompania-opozycyjnych-braci.html ) czy inny fotoreporter z lat świetności fotografii prasowej. Oczywiście moglibyśmy się tak samo poczuć ustawiając swój kitowy obiektyw zoom na 24mm, ale przed zakupem Sigmy nigdy nie próbowaliśmy wymyślać takich analogii. Jakże ta Sigma inspirująca! (To się nazywa racjonalizowanie wydatków po fakcie).

Było oczywiście takich obiektywów wielu. Ale żaden nie śmiał zagrać przy Jankielu w kategorii maksymalnego zbliżenia do fotografowanego obiektu.



I po co to, po co to , po co tak gna? (cytat- Julian Tuwim)

I po co taki człowiek żyje? (cytat- Władysław Pasikowski)

I po co to wszystko, panie? (cytat- strażnik przy bramie na ul. Świtezianki)



Kto przyłoży oko, uzbrojone w Sigmę do wizjera ten się dowie- po to:



Kombinacja- szeroki kąt/ duże zbliżenie daje piękne przerysowanie pierwszego planu, ale także wgląd w to, co się dzieje na planach dalszych, w przeciwieństwie do tego co pokazują typowe obiektywy macro- ogniskowe tychże typowych oscylują zwykle w okolicach 50-180mm.



Sigma 24/2,8 Macro, nie jest wg purystów „prawdziwym macro”, bo maksymalne powiększenie obrazu to tylko 1:4, ale za to była wg mojej opinii pierwszym obiektywem, który przy szerokim kącie umożliwia tak mocne zbliżenie.

Najbliżsi konkurenci- Canon 24/2,8, Nikkor 24/2,8, Minolta 24/2,8 i Pentax 24/2 mają minimalną odległość ostrzenia na poziomie 25 cm- 30 cm, podczas gdy nasza Sigma ostrzy od 18 cm, co oznacza naprawdę że możemy wyostrzyć mając przednią soczewkę 8,6 cm od obiektu w który celujemy!

I teraz, uwaga uwaga, najdroższy z tych konkurentów (jasny Pentax) kosztował w 1996 roku 459$, najtańszy z tych konkurentów (Minolta) kosztował w 1986 roku.318 $ ( podczas gdy Sigma- 179 $!

EOS 6D, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, poprawiane


Nic dziwnego zatem, że Sigma zrobiła wielką karierę- kupując ją dostawałeś dwa obiektywy w jednym i to jeszcze za pół ceny.



FOKUS W TARGET

Autofokus w 25-cio letnim obiektywie Sigmy działa głośno, nieco chrobotliwie i jest wolny. To ogólna cecha obiektywów Macro- one lubią wolność, nie szybkość (no przetłumacz to googlu, przetłumacz, ha!). Do strzelania zdjęć Formuły 1 ze śledzeniem ostrością raczej się nie nadaje- przy prędkości człowieka jednak daje radę. Za to z 40D i 6D nie robi błędów i trafia tam gdzie trzeba.
EOS D60, Sigma 24/2,8 @ f/3,5, poprawiane

EOS 6D, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, poprawiane

wycinek 1:1- EOS 6D, Sigma 24/2,8 @ f/2,8, bez obróbki


LUBI SIĘ

Wszystkie te cechy, nawet pomimo wymienionych wad sprawiają że ten obiektyw lubi się. Lubi się i już. Ma on coś w sobie. Jest mały, poręczny i niezwykle wszechstronny. Ma całkiem metalową konstrukcję, wliczając w to, uwaga, nawet frontowe obramowanie soczewki. Full wyposażenie w skale głębi ostrości, skala odległości za szybką, przyzwoity pierścień ostrzenia. Stara dobra szkoła, za jaką trzeba dziś płacić jak za zboże. Za Sigmę, na szczęście nie trzeba.


ZABITA

Sigma 24/2,8 Macro Super Wide jest najpopularniejszym szkłem ze starej serii autofokusów Sigmy, jakie można spotkać na portalach aukcyjnych. W wersji do Canona kosztuje mniej więcej jak 1/15 obiadu ministra Sienkiewicza z prezesem Belką. I jest znacznie bardziej elegancka i na miejscu.

Łatwo ją znaleźć- co tydzień pojawia się jakiś egzemplarz na Allegro. Jest przy tym obiektywem najbardziej znanym z nieznanych, więc dość trudno kupić go po cenie złomu, jak to się czasem dzieje z innymi tego typu reliktami.

Obiektyw ten, można by rzec- jest pionierem. Jeśli się nie mylę ukazał się w wersji autofokus (do Minolty) WCZEŚNIEJ niż pierwsze Canony EF- produkowano go od 1986 roku.

W 1989 zastąpiono go wersją „II”, o ile wiem podstawową różnicą był łatwiejszy, zatrzaskowy sposób mocowania osłony przeciwsłonecznej na gwincie filtrowym. W tym wydaniu dotrwał do roku 2001. Wytwarzano go zatem 15 lat- do czasu aż Canon rozpoczął swoje elektroniczne wojenki z Sigmą- nowe aparaty EOS nie chciały z nią współpracować inaczej niż na pełnym otworze przesłony. Sigma musiała zmienić linię modelową.

Jednym słowem wszystko przez Canona.

Canonie! Ty wredny zabójco, ty!



EOS D60 (800ISO), Sigma 24/2,8 @ f/2,8, poprawiane


PLUSY DODATNIE, PLUSY UJEMNE:



+Dobra ostrość już od pełnego otworu

+Bardzo solidna, metalowa budowa

+Bardzo mała minimalna odległość ostrzenia

+Dobre własności macro

+Ładne rozmycie tła i tzw. obrazek.

+Mała, poręczna, wszechstronna



-Nie współpracuje z cyfrowymi Canonami inaczej niż na pełnej przesłonie (nie dot.EOS D30 i EOS D60)

-Wolny i głośny autofokus

-Ciepłe zabarwienie zdjęć

-Mocna utrata kontrastu pod światło



Fabrykant


dyrektor kreatywny walnięty o sprzęty


3 komentarze:

  1. Jak zwykle bardzo ładnie o/napisane. Sam miałem Sigmę 18/3,5 a też 28-200 ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta sigma miała strasznie głośny silnik AF. Pracował jak traktor! Miałem, próbowałem z 300D. Na 300D działał tylko F2.8. Trochę fotek z tej sigmy jest tutaj: https://www.flickr.com/photos/mtart/sets/72157626497342847/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż właśnie napisałem w "plusach dodatnich i plusach ujemnych". Wszystko się zgadza. Pełna harmonia. Dzięki za link.

      Usuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.