piątek, 7 marca 2014

Sigma- Tajna Historia, Smaczne Kąski, Gorzkie pigułki




Na świecie, jak wiadomo nie ma równości. Wśród producentów sprzętu foto od lat 80-tych zarysował się niczym rysa podział na tak zwanych First Party- dużych graczy, produkujących zarówno aparaty, jak i obiektywy, oraz wszelkie osprzęty do nich- w tym gronie na przykład Nikon, Canon, Sony/ Minolta, Pentax, Olympus, oraz tzw. Third Party- producentów obiektywów dostosowanych do mocowań tych pierwszych.
Rysa podzieliła na poważnie rynek w czasie gdy nastała era automatycznego ustawiania ostrości.
Był to moment przełomu w sporej ilości fotograficznych dziedzin, wielu komentatorów, fotografów i specjalistów nie zdawało sobie z tego sprawy. Wielu pisało o autofokusie z lekceważeniem, wiele firm przespało temat (Olympus).

Niezależni producenci obiektywów w ogóle mało chwalą się swoją historią. Szkoda. Byłoby się czym pochwalić- oni jako owi Dawidowie wśród Goliatów, często ich strategia jest bardzo ciekawa, zwłaszcza dla nas, maluczkich. Możemy się nawet z nimi trochę utożsamiać. Podgryzać Goliata to motto firm niezależnych.

HISTORIK BEKGRAŁND

Sigma zadziałała zraźnie i prężnie- po tym jak na rynku pojawiła się Minolta 7000, pierwszy udany aparat z AF i okazała się sukcesem- już w rok później w 1986 r. zadebiutowały Sigmy z mocowaniem minoltowskim. Nalezy tu zauważyć że było to NA ROK PRZED wypuszczeniem pierwszego aparatu i obiektywów AF Canona (o pierwszym Canonie EOS 650 napisałem tutaj: http://fotodinoza.blogspot.com/#!/2014/01/eos-650-pradziadek-spozniony-test-tylko.html ).
Jeszcze za czasów manualnych Sigma wypracowała swoje sposoby podgryzania i wskakiwania w luki i nisze, podbierania klientów (tutaj wcześniejsza, skrótowa historia Sigmy w moim wydaniu: http://fotodinoza.blogspot.com/#!/2014/01/sigma-kundel-czempion.html ), ale przejście większości dużych graczy na autofokus paradoksalnie wzmocniło pozycję do uderzenia.

Otóż po pierwsze- za czasów analogowych wszyscy producenci First Party, a w szczególności Nikon rozwinęli maksymalnie szerokie gamy obiektywów do lustrzanek. Można było nabyć WSZYSTKO. Wszystko co dało się wyprodukować. Była to tylko kwestia ceny. Kto dysponował kwotą kilkudziesięciu tys. DM (Deutsche Mark, tak tak, była kiedyś taka szacowna waluta!) mógł fundnąć sobie zarówno rybie oko 6mm, o kącie widzenia 220° (a więc widzące DO TYŁU!), albo zainwestować tę kwotę w obiektyw 2000mm, o wadze 17,5 kg, służący chyba tylko Strażnikowi Teksasu do strzeżenia Teksasu podczas urlopu w Alabamie.
Otóż po drugie- póki ustawiano ostrość manualnie, projektowanie i produkcja obiektywów nie była dziedziną tajemną. Dawali radę nawet komuniści z ZSRR, a na rynku było multum producentów z wszelkich półek jakościowych i cenowych. Wymieńmy tu tylko kilku tych, których rewolucja autofokus zmiotła z głównej sceny: Porst, Revuenon, Beroflex, Ricoh, Fuji (Fujinon),Pentacon, Zeiss Jena, Osawa, Makinon, Hoya, Tokura, Optomax. I sporo innych. Niektórzy zmienili branżę, lub związali się z innymi producentami (Ricoh- aparaty kompaktowe, kopiarki, Hoya- filtry fotograficzne w koncernie Cosina). W każdym bądź razie chętnych do inwestycji w elektronikę obiektywową nie było tak wielu.

W pierwszych latach po autofokusowym przełomie sytuacja zmieniła się diametralnie- nastąpiła chwilowa posucha obiektywów autofokus. Największa u Canona i nieco mniejsza u Minolty, bo firmy te zmieniły mocowanie bagnetowe i stare obiektywy tych firm nie pasowały do nowych aparatów. Nowa gama firmowych autofokusów powstawała stopniowo i była z początku skromna. Marketingowcy z dużych firm do końca nie ufali że nowy wynalazek będzie sukcesem. Niektórzy pewnie mieli nadzieję że ta choroba minie. Oto gama pierwszych obiektywów AF Canona i Minolty:

Obiektywy Minolty wypuszczone jako
pierwsze w1985r:

24mm f/2,8
28mm f/2,8
50mm f/1,7
50mm f/1,4
50mm f/2,8 macro (1:1)
135 mm f/2,8
300mm f/2,8 Apo
28-85mm f/3,5-4,5
28-135mm f/4- 4,5
35-70mm f/4
35-105mm f/3,5-4,5
70-210mm f/4


Obiektywy Canona wypuszczone jako pierwsze w 1987r:

50/1,8
35-105/ 3,5-4,5
35-70/ 3,5-4,5
100-300/5,6
w drugiej partii w 1987r.:
15/2,8 fisheye
28/2,8
50/2,5 Macro+ Life size converter
135/2,8 sf
300/2,8l
28-70/ 3,5-4,5
70-210/4
100-300/5,6L
Do roku 1991-go powstało w sumie około 35 obiektywów minoltowskich i canonowskich i ich gama wyglądała tak:

Minolta:

stałoogniskowe:
16 f/2,8 fisheye
24mm f/2,8
28mm f/2,8
28 f/2
35 f/1,4
50mm f/1,7
50mm f/1,4
50mm f/2,8 macro (1:1)
50mm/3,5 macro
85 f/1,4
100 f/2,8 macro
100 f/2,8 Softfocus
135 mm f/2,8
135mm f/2,8 Softfocus
200 f/2,8
200 f/4 Apo G
300mm f/2,8 Apo
500 f/8 mirror
600 f/4

zoomy:
28-70/2,8 G
28-85mm f/3,5-4,5
28-80mmf/4- 5,6
28-105 /3,5-4,5
28-135mm f/4- 4,5
35-70mm f/4
35-70/ 3,5-4,5
35-80 f/4-5,6
35-105mm f/3,5-4,5
35-200/4,5-5,6 Macro
70-210mm f/4
75-300 f/4,5-5,6
100-200 f/4,5
100-300 f/4,5-5,6
80-200 f/2,8
80-200 f/4,5-5,6

Canon:

stałoogniskowe
14/2,8 L
15/2,8 fisheye
24/2,8
35/2
35/1,4L
28/2,8
50/1,8
50/2,5 Macro+ Life size converter
50/1,0L
85/1,2L
100/2,8 macro
100/2,0
135/2,8 soft focus
200/2,8 L
300/2,8L
300/4 L
400/2,8 L
600/4L

zoomy:
20-35/ 2,8L
28-80/ 2,8-4 L
28-80/ 3,5-5,6
28-70/ 3,5-4,5
35-70/ 3,5-4,5
35-80/ 4-5,6 PZ
35-105/ 3,5-4,5
35/105/4,5-5,6
35-135/ 3,5- 4,5
35-135/ 4-5,6
50-200/ 3,5-4,5L
70-210/ 4
70-210/ 3,5-4,5 USM
75-300/ 4- 5,6
80-200/ 2,8L
80-200/ 4,5-5,6
100-300/ 5,6L
100-300/ 5,6
100-200/ 4,5 A
Uwaga:
Powyższa lista jest uproszczona i w wypadku Minolty może być niepełna. Niektóre obiektywy występowały w kilku wersjach, niektóre wypadły z gamy do 1991 roku i zostały zastąpione przez inne, wymienione w tabeli modele.

Na listach tych widnieje sporo obiektywów legend (na ogół bardzo drogich w chwili powstawania), na przykład Canon 50/1,0 L, najjaśniejszy do dzisiaj obiektyw autofocus, jak pisano: „brighter then the human eye”, albo jedyny do dzisiaj obiektyw lustrzany z autofokusem 500 f/8 Mirror Minolty (b. mały, ale ciemny).
Czy czegoś na tych listach brakuje? Na pierwszy rzut oka niczego. Ale gdy podrążyć:

- z wyjątkiem rybich oczek (15 i 16 mm) wśród stałoogniskowych jest tylko jeden superszeroki i superdrogi 14/2,8 L , a oprócz niego nie ma żadnego obiektywu szerszego niż 24mm. Co lepsza- Minolta do roku 2000 (czyli przez 15 lat!) nie miała żadnego obiektywu stałoogniskowego szerszego niż 20mm!

-z wyjątkiem bardzo drogiego, profesjonalnego 20-30/ 2,8 L Canona, nie ma w tych ofertach zoomów szerszych niż 28mm!

- u Minolty jest dziura w ofercie, pomiędzy ogniskową 300 a 600mm, słabo wypełniona tylko wspomnianym, ciemnym, lustrzanym 500/ 8 Mirror. Minolta czekała z tym aż do 1997 roku.

- wszystkie obiektywy stałoogniskowe poniżej 35mm, za wyjątkiem jedynej Minolty 28 f/2,0 mają jasność nie większą niż f/2,8.

To tylko cztero- pięcio-letni wycinek z historii Canona i Minolty. Sytuacja zmieniała się dalej dynamicznie i w kolejnych latach dziury zostawały zapełniane obiektywami firmowymi. Jednak przez pierwsze lata firmy niezależne miały pole do popisu żeby przyciągnąć klientów, nie tylko oferując tańsze zamienniki firmówek, ale także produkując to, czego w gamie First Party brakowało.

Sigma prowadziła od początku autofokusowej ofensywy kilkutorową politykę:
  1. Tańsze zamienniki firmowych obiektywów np. pierwsze autofokusy Sigmy 75-300/ 4- 5,6 i 35-135/4- 5,6 z roku 1986 go.
  2. Obiektywy o parametrach lepszych od firmówek, sprzedawane niewiele drożej- tutaj można podać za przykład popularne 28-70/ 2,8-4 (1995), oraz późniejsze 17-35/ 2,8-4 , nie mające odpowiedników jasności wśród oferty First Party.
  3. Obiektywy wypełniające różne dziury w ofertach głównych graczy- te wydają się najciekawsze.

SMACZNE KĄSKI

Z gamy sigmówek najbardziej kuszące wydają się szerokokątne, które atakowały dużych graczy od podbrzusza. Sigma do dzisiaj jest producentem, który raz na rok- dwa bije rekordy szerokokątności, albo rekordy jasności w tej dziedzinie. Drugi zestaw kuszący stanowią obiektywy makro- o podobnych parametrach jak firmówki First Party, ale tańsze i wcale nie gorsze. Trzeci zestaw- długie teleobiektywy. Początki były takie:
Najpierwej ukazał się wieloletni hit:

Sigma AF 24/2,8 Super Wide Macro- rok 1986
Pisałem już o jego wersji manualnej- nie miał bardzo przebojowych parametrów, ale miał dużo zalet. Po pierwsze był „marzeniem bizmesmena” dla każdego zaawansowanego amatora- był szerszy niż jakikolwiek zoom firmowy, był dobrej jakości i solidnej konstrucji i był wyraźnie tańszy od 24-rek First Party. Sądząc po jego licznym pojawianiu się na portalach aukcyjnych był w latach produkcji najczęściej sprzedawaną stałką Sigmy. Był nieco udawanym makro, dającym odwzorowanie 1:4, i możliwość wyostrzenia celu od dystansu 14 cm przed przednią soczewką.
A tutaj nasz test tego obiektywu: http://fotodinoza.blogspot.com/2014/07/kingsajz-dla-kazdego-populares-uber.html


Później ukazał się pierwszy rekordowiec Sigmy- najszerszy zoom autofokus na rynku:

AF 21-35/ 3,5- 4,2, wyprzedził on wszystkie superszerokie zoomy Minolty, a porównywalne światłem Nikony i Canony 20-35/ 3,5-4,5 o 3 lata. Z początku konkurował z nim jedynie jaśniejszy i pięciokrotnie droższy Canon 20-35/2,8 serii L. AF 21-35/ 3,5-4,2 miała skomplikowany układ optyczny i mechanizm tzw. floating focus, czyli jednoczesny ruch kilku grup soczewek. Frontowa soczewka nie obracała się przy tym, co pozwalało stosować ładną, tulipanową osłonę przeciwsłoneczną i filtry polaryzacyjne. Sigma 21-35 była tym obiektywem, który sprowadzał ekstremalnie szerokie kąty pod strzechy przeciętnych użytkowników. 
Tutaj test tego szkła na Fotodinozie: http://fotodinoza.blogspot.com/2014/10/sigma-af-21-3535-45-slepa-miosc-slepego.html

Potem nastąpił atak makro, wystawiający do boju odpowiedniki firmowych szkieł, ale z zastosowaniem małych nad nimi przewag- przede wszystkim ceny i możliwości zbliżenia do obiektu: AF 50/2,8 Macro i AF 90/2,8 Macro.

50-tka była pierwszą wersją obiektywu produkowanego do dzisiaj- do dzisiaj o tej samej konstrucji optycznej, ze zmienianą jedynie mechaniką i obudową. W porównaniu z Canonem 50 Macro dawała odwzorowanie 1:1 bez użycia żadnych konwerterów. To był bardzo dobry obiektyw, ostry od pełnego otworu, o którym jeszcze napiszemy na Fotodinozie

AF 90/2,8 Macro była produkowana stosunkowo krótko, zastąpiona przez 105/2,8 macro

A w 1991 roku wypuszczono następną rekordówkę, godną podziwu Sigmę AF 28/1,8 High Speed Wide Aspherical. Był to najjaśniejszy sprzęt o tej ogniskowej i tytuł ten utrzymał przez kilka lat, miał skomplikowaną konstrukcję z użyciem soczewki asferycznej. Był to pierwszy z długiej linii obiektywów szerokokątnych Sigmy z doskonałym światłem f/1,8, jakich nie produkowała żadna inna firma. Test tego obiektywiku zrobiłem tutaj:



W tym samym roku nastąpiło wypuszczenie z klatki sigmowskiej bestii mającej walczączyć z mainstrimem- wersja autofokus znanego manualnego szkła AF 14mm f/3,5. Był to wielce konkurencyjny ruch. Otóż jedyna w tym czasie 14-stka autofokus Canona była (i do dzisiaj jest) obiektywem o olbrzymiej cenie, jako jasna i profesjonalnie zrobiona seria L (jak Luxury). Tak samo było u Nikona, a Minolta w swojej historii nie dorobiła się NIGDY takiego obiektywu. Sigmowska 14-tka była pół przesłony ciemniejsza, ale (o ile się nie mylę) o połowę tańsza. Proszę pókadź jeźlikto hcepo rady (cytat) że pół przesłony przy tak szerokim kącie to tyle co nic. Był to więc sprzęt niewiele słabszy, ale wiele tańszy.


Zrobimy tu mały anachronizm w stosunku do 1991 roku i wspomnimy o kolejnym szkle z tego gatunku- Sigmie AF18/3,5 Zen- dwa lata późniejszym. To znów obiektyw o umiarkowanej jasności, za to bardzo szerokokątny. Dla minoltowców i canonowców stanowił jednyną możliwość stosowania ogniskowej szerszej niż 20mm w cenie rozsądnej. O tym obiektywie też jeszcze będzie na Fotodinozie.

( o tu właśnie przetestowaliśmy go: http://fotodinoza.blogspot.com/2014/04/samuraj-z-absencja-miecza-sigma-af-1835.html )























Tutaj wydobyta z brytyjskiego "Photo Technique" notka o cenach 18-tki (działo się to tuż przed zakończeniem jej produkcji w 1996 roku, co enigmatycznie określono jako "limited period"):


Teraz „serdecznie witamy nowe smaczne kąski” (cytat), w postaci teleobiektywów. Oferowano jeszcze przed 1990 rokiem, więc były doskonałym uzupełnieniem oferty Minolty i sporą konkurencją dla Canona i Nikona- zacznijmy od Baha (zatoka taka) i na początek coś co nie występowało w ofercie First Party nigdy:
AF 800/ 5,6 APO i AF 1000/ 8 APO
(po lewej 500/7,2 APO- o nim nieco niżej)

Najdłuższe dostępne w sklepach obiektywy autofokus głównych graczy, to do dzisiaj- 600mm. Co prawda Canon produkował swojego 1200mm, ale po pierwsze nikt go nigdy nie widział, bo po drugie- kosztował pół tony dolarów i był na zamówienie.
Sigma, jako jedyna oferowała przez długie lata 800mm i (krótko) 1000mm, w wersjach z soczewkami apochromatycznymi.

Następne ciekawostki tele, to ładnie wpisujące się w rynek:
AF 500/ 4,5 APO- o 1/2 działki przesłony ciemniejszy niż markowe firmówki- to była kusząca propozycja, zwłaszcza że kosztująca blisko połowę mniej niż one. Światłosiła f/4,5 jest w ogóle bardzo „marketingowa”- na papierze wygląda „prawie jak” dość jasne f/4, parę razy później Sigma projektowała obiektywy o takim świetle, co wzmagało wzrost słupków sprzedaży (przykład dzisiejszy- Sigma DC 18-50/ 2,8-4,5- parametry podniecające na papierze- w realu już nie tak pięknie, ale skończmy tą dygresję)


Oraz AF 400/5,6 i AF 500/7,2 APO – ciemnizny, w których jasność poświęcono na rzecz niewielkich rozmiarów i niskiej ceny- obydwa były najmniejszymi obiektywami na rynku.

Trzysetka f/2,8 APO była powtórzeniem parametrów obiektywów firmowych, ale kosztowała 2/3 ich ceny. 

Nie oznacza to że teleobiektywy Sigmy były TANIE. One były drogie, ale kosztowały znacznie mniej niż BARDZO DROGIE obiektywy First Party.

Polityka dużych graczy, na szczęście dla Sigmy, była, i jest do dzisiaj taka, by mocno rozdzielać linie przeciętnych produktów amatorskich od atrakcyjnych profesjonalnych. Najtańszego standardowego zooma można było kupić za około 500,- zł (Canon 28-80/ 3,5-5,6), zooma o parametrach ze średniej, ale nie powalającej jakościowo półki za ok. 1300,- zł (Canon 28-105/ 3,5- 4,5), a doskonałego zooma profesjonalnego za niebosiężną kwotę 4500,- zł (28-80/2,8-4L). Pomiędzy 1300,- a 4500,- zieje jednakowoż cenowa dziura, którą producenci Third Party zatykali swoją ofertą.

GORZKIE PIGUŁKI DNIA DZISIEJSZEGO

Fotodinoza ostrzega: Ministerstwo Zdrowia albo Opieki Społecznej- wybór należy do Ciebie! (cytat- Krzysztof Gol) Niestety wszystkie te piękne powyższe sprzęty działają z cyfrowymi Canonami wyłącznie na maksymalnie otwartej przesłonie! Podobno nie dotyczy to Canonów D30 i D60 (uwaga: NIE 30D i 60D, kolejnośc cyferek istotna!). Obiektywy Sigmy zachowują się jednak grzecznie i przyjemnie na aparatach analogowych wyłączywszy modele produkowane od 2001 roku: 300v, 300x, 3000v, 30v/33v.
Minoltowcy, czyli dzisiejsza Sony Alfa nie mają, o ile wiem, żadnych takich problemów.
Nikoniarze muszą tylko brać pod uwagę obecność lub nieobecność silników autofokusa w swoich aparatach, zupełnie tak jak ze starymi obiektywami Nikona (zawsze to była dla mnie czarna magia).
Uprzejmie nie biorę odpowiedzialności za wszelkie straty moralne i finansowe, spowodowane powyższymi ostrzeżeniami, pisałem je w dobrej wierze, ale moja wiedza jest na pewno niepełna. Szanowny Fotografie! Przed zakupem przestestuj!
Działaniem starych Sigm z Canonami zajmiemy się w najbliższym lub trochę dalszym czasie na Fotodinozie. A w ogóle to czym my się tu nie zajmiemy! Stej tjuned.

Fabrykant
z www.fabrykaslubow.pl


2 komentarze:

  1. Fajnie się czyta, będę zaglądał!
    O jedno zapytam: czy po 90 macro Sigma miała coś takiego jak 100 macro? Bo mi się wydaje że od razu 105. Ale może coś mi umknęło... A katalogi głęboko w szafie....
    pzdrw

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się, oczywiście: 105 Macro, a nie 100. Errata: Winno być:105/2,8 Macro. Dzięki za zwrócenie uwagi.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.