wyświetlenia:

piątek, 10 stycznia 2014

Widzę wszystko podwójnie!- zawołał Yossarian. Genialny Rene Burri

Rene Burri- "Buenos Aires 1961"

Szefem (...)zespołu lekarzy był dystyngowany, zatroskany dźentelmen, który podsunął Yossarianowi palec pod nos i spytał:
- Ile palców widzicie?
- Dwa- powiedział Yossarian
- A teraz ile palców widzicie?- spytał doktor wyciągając dwa palce.
- Dwa- odpowiedział Yossarian.
- A teraz? - spytał doktor nie pokazując ani jednego palca.
- Dwa- odpowiedział Yossarian.
Twarz lekarza rozjaśnił uśmiech.
- Na Jowisza, on ma rację- oświadczył tryumfalnie- on rzeczywiście widzi wszystko podwójnie.”
Joseph Heller -„Paragraf 22”



PRZYPADEK I CHAOS
Zdjęcie znalazło się samo podczas oglądania przeogromniastych zasobów agencji fotograficznej Magnum.
Pan Rene Burri jest jej szacownym i długoletnim członkiem, reporterem zbierającym obrazy z całego świata. Jest to facet o wszechstronnych zainteresowaniach- często pejzażysta abstrakcjonista, często portrecista. Spośrod jego licznego dorobku to zdjęcie przykuło wybitnie moją uwagę. Przykuło nie wiadomo czym, na pierwszy rzut oka. Po przykuciu zacząłem się nad nim głęboko zastanawiać i oglądać je z każdej strony. Samo do takiej analizy prowokuje, jako zdjęcie oparte na strukturze- natłok elementów nie przeszkadza mu oddziaływać jakąś zwracającą uwagę harmonią- znaczy to że elementy nie są ułożone chaotycznie a mają jakiś sens, który działa na naszą podświadomość.
Niewątpliwie układ zdjęcia nie jest przemyślaną, wypracowaną kompozycją. Nieomalże jest dziełem przypadku- osoby będące głównymi postaciami kadru są uchwycone w ruchu- ułamek sekundy później cała kompozycja zniknęła w otchłani czasu, wraz z odlatującymi gołębiami. Nie mogę jednak powiedzieć że zdjęcie idzie ściśle za duchem filozofii „decydującego momentu”- to układ który powstał poza wolą i ścisłą obserwacją fotografa. Myślę że Burri musiał strzelić co najmniej kilka klatek z tego ujęcia, być może jakieś inne z tych klatek były jeszcze dobre. Olbrzymią jego zasługą był WYBÓR idealnego zdjęcia. Sądzę że nie przeprowadzał przy tym analizy strukturalnej jaką tu poczynimy za chwilę- zdjęcie jest dobre bo przykuwa uwagę- to każdy fotograf wyczuwa instynktownie. „Jak poznać dobrą fotografię? Wystarczy obejrzeć milion zdjęć- potem już nigdy się nie pomylisz” (Vonnegut strawestowany). Burri na pewno spełnił to kryterium.

ŚWIATŁO I PRZESTRZEŃ
Im dłużej zastanawiałem się nad tą fotografią tym bardziej nabierałem przeświadczenia że analiza doprowadza mnie do wniosków wariata.
Na początek- CO tak zwraca uwagę na zdjęciu. Jako pierwsze rzucają się w oczy jasne tło posadzki pocięte liniami, ciemne elementy- postacie na tym tle i- co trochę trudniej dostrzec- cienie. Można sądzić że Burri skomponował to zdjęcie opierając się najpierw na nieożywionych elementach tworzących tło- posadzce i archiekturze- analizując je można dostrzec równoległość linii dachu klasycystycznej budowli w tle i linii na posadzce. To rama podstawowa. Dopełnieniem tej podstawy jest coś co nadaje zdjęciu bardzo niecodzienny klimat- światło. Decyzja o zrobieniu zdjęcia wprost pod słońce, które ukrywa się za palmą w centrum kadru- była kluczowa. Palma stanowi dzięki temu centrum kompozycji, a nietypowe oświetlenie tylne daje wyraziste linie cieni biegnące w stronę obiektywu. Jasny odblask od posadzki, dobre naświetlenie negatywu i (zapewne) delikatna obróbka zdjęcia pod powiększalnikiem w ciemni- niweluje, ukrywa ów efekt przed mniej doświadczonym widzem. Fotografia skrywa dyskretnie tą słodką tajemnicę i po raz nieskończony objawia bezsens potocznego twierdzenia że „zdjęć nie należy robić pod słońce”- ależ należy, należy...

WIDZĘ WSZYSTKO PODWÓJNIE- ZAWOŁAŁ YOSSARIAN
Najbardziej niecodzienny aspekt tej fotografii jest również nieewidentny- ukryty. Przyjrzyjmy się zdjęciu jeszcze raz- przypadkowo ułożone postaci nie wpisują się w jakikolwiek czytelny, klasyczny układ- można zauważyć tylko że dwie kobiety z prawej strony stanowią ładne domkniecie kompozycji, budują równowagę- symetrię zdjęcia. Symetrię- a więc układ współistniejących DWÓCH elementów.

Dwa gołębie na środku placu, dwie kopulaste wieże, dwie pary równoległych linii... Żeby unaocznić że nie ma tu pomyłki musiałem sam sobie pozaznaczać klocki tej układanki. Wszystkie główne elementy fotografii są podwójne! Nie są całkowicie bliźniacze, stąd nieewidentość tego dualnego rytmu. Ale stąd między innymi charakter tej fotografii. Obejrzyjcie sami. I stwierdźcie czy przypadkiem nie zostałem Yossarianem.


Fabrykant

P.S.:

Polecam moje oryginalne kryminały z klimatyczną Łodzią w tle:
 
"Tramwaj Tanfaniego" dziejący się w czasach świetności przemysłowej Łodzi w roku 1905. Rzecz inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - zabójstwem Juliusza Kunitzera, twórcy łódzkich tramwajów. Książka nagrodzona Exlibrisem Biblioteki im. Piłsudskiego za najlepszą powieść o Łodzi w 2021 roku.
Reżyser Władysław Pasikowski o "Tramwaju Tanfaniego":
"Wciągające. Rewolucja upadła, ale rewolucjoniści zostali... W Łodzi w zamachach giną zamożni fabrykanci. Kto stoi za tymi zbrodniami? Frapująca intryga i pełnokrwiści bohaterowie, ale prawdziwą bohaterką jest Łódź pod koniec 1905 roku. Jedno z najbarwniejszych i najbardziej oryginalnych miast tamtych czasów. To nie kino, to autentyczny fotoplastikon z epoki... Ja nie mogłem oderwać oczu od okularu. Polecam!"

"Tramwaj Tanfaniego" jest do kupienia wysyłkowo tutaj: LINK

"Złoty peugeot" to niebanalny kryminał motoryzacyjny z Łodzi epoki wczesnego Gierka. Tajemnicza zbrodnia, nieudolna milicja, zakulisowe przepychanki z władzą PRL a po drugie kawałek historii polskiej motoryzacji i łódzkiej architektury oczami (i rękami) pewnego mechanika z ulicy Wschodniej, który chcąc nie chcąc musi zabrać się za dociekanie, dlaczego ktoś musiał zginąć i kto go zabił. Są wciągające tajemnice, splątane wątki, brawurowe pościgi samochodowe, jest wiele charakterystycznych postaci budujących mikrospołeczność powieści. W warstwie trzeciej książka jest nasycona aluzjami do literatury popularnej z czasów PRL a wynajdowanie tych i innych smaczków z Niziurskiego czy Nienackiego jest dodatkową rozrywką. 

Do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Deluks" - wielowątkowy kryminał dziejący się w roku 1976 składa się z kilku warstw, począwszy od tematyki automobilowej, poprzez dawne tajemnice Łodzi, kończąc na echach II Wojny Światowej. Książka tym razem aluzyjnie nawiązuje do tzw. kryminału milicyjnego, jednak dekonstruuje ten schemat, inaczej rozkłada racje i ironizuje z klimatów PRL. W świat dawnej Łodzi pomaga czytelnikowi przenieść się zespół pełnokrwistych bohaterów - od lumpów i milicjantów po profesorów i prywaciarzy. Akcja zawiązuje się wokół warsztatu samochodowego, poniekąd kontynuując klimat "Złotego Peugeota", jednak cała opowieść jest autonomiczną fabułą. Będziecie zaskoczeni!

"Deluks" do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Wariatka ze Spornej" - napisana wspólnie z Tomaszem Włodkowskim -Światowej sławy reżyser usiłuje skończyć swoje ostatnie filmowe dzieło niekonwencjonalnymi metodami. Równolegle ginie jego wieloletni współpracownik i asystent.
Młoda policjantka, niedawno przybyła do Łodzi ma poprowadzić śledztwo, które będzie wymagało od niej szczególnego zaangażowania, cierpliwości, uwagi i... erudycji.
Tytułowa ulica Sporna zdaje się trwać w niezmiennym od stu lat stanie, ale to tylko pozory. Miasto dookoła przekształca się w bólach, jest rok 2003, Polska ma zaraz wejść do Unii Europejskiej, ale niechciany bagaż PRL jest wciąż obecny, również w policji. Kto i dlaczego zabił? Co ma wspólnego wielka sztuka i małe morderstwo? 

"Wariatka ze Spornej do kupienia wysyłkowo TUTAJ 


2 komentarze:

  1. Nadaje się na wykład w Szkole Filmowej - "Analiza kompozycji fotograficznej". Brawo!

    i jeszcze musiałem Blogowemu nadzorcy udowodnić, że nie jestem automatem.

    Marcinku, zlikwiduj to i-programistyczne ograniczenie bo nie należy dyskryminować automatów (co udowodnił Stanisław Lem w Dziennikach Pilota Pirxa.) Dajmy automatom też coś powiedzieć. Bardzom ciekaw!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komplementa. Bardzo mi miło, zwłaszcza że z tak szacownych ust! Zgodnie z życzeniem usunąłem wszystkie bariery automatoodporne. Przy czym Lem w niektórych miejscach Dzienników mówił coś wręcz przeciwnego... Lepiej nie ufać tymż automatom. Strzeżmy się!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.