wyświetlenia:

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Paweł Bajew. Zdjęcia mentalnego pornografa.

Fot. Paweł Bajew


To jest narkotyczne. Szczerze przyznaję - uzależniłem się. Aż strach pomyśleć, co ten facet jeszcze wymyśli. I sfotografuje.

Portrety stają się niekiedy banalnym tematem. Dużo zależy od portretowanego. Jeżeli jest celebrytą, będzie miał setki podobnych wizerunków, różniących się co najwyżej tylko frzyzurą i zarostem (u niektórych), rzadziej miną (Wyguglajcie sobie na przykład "Angelina Joli portrait"). Rzadko zdarza się coś rzeczywiście wylatującego ponad poziomy, coś co łapie człowieka i jakkolwiek nim wstrząsa, tak że na widok portretu gotów jest zakrzyknąć - co za wspaniałe zdjęcie!


Fot. Paweł Bajew


Fot. Paweł Bajew

Niektóre portrety zapisały się oczywiście w historii fotografii, ale głównie ze względu na reporterski kontekst (np. Margaret Bourke - White ze zdjęciem matki w czasach kryzysu), albo ze względu na osobę fotografowaną (np. portret Churchilla Yosufa Karsha - do którego kazał wyjąc mu cygaro z ust, czym zapewnił sobie kwaśną minę premiera, czy też znane liczne portrety Marylin Monroe). Jednak zwłaszcza ostatnio, w dobie celebryckich gazet i reporterki ustawkowej (nie wspominając o ślubnej) portret został do cna zbanalizowany, a jego miałkość zwielokrotniona. Bierzemy jasny obiektyw, otwieramy przesłonę na maksa i cyk. Jest portret. To nic, że taki sam jak wszystkie.

Z dawnych czasów zapadły mi w pamięć fotografie Krzysztofa Gierałtowskiego, który forsował swój wyrazisty punkt widzenia i nadawał bez pardonu swoje piętno portretowanym. Uciął na przykład czubek głowy Jackowi Kaczmarskiemu, ponieważ krytykował jego voltę światopoglądową w stronę lewicy. Gierałtowski ostro kontrastował, podkoloryzował portrety, wyciągał twarze z czerni. Pamiętam nadal czerwoną gębę i ponure spojrzenie Piotra Fronczewskiego na jednym ze zdjęć. To było wyraziste, zdecydowane i niebanalne.


Fot. Paweł Bajew


Tymczasem Paweł Bajew. Najlepszą rekomendacją dla oryginalności portretów Pawła Bajewa jest to, że Facebook w ogóle nie rozpoznaje żadnych twarzy na tych zdjęciach i nie każe ich oznaczać. Oszukał wredną sztuczną inteligencję! 
Z drugiej strony, zważywszy że na portretach Pawła Bajewa czasami nikogo nie ma... 


Fot. Paweł Bajew

Czasem tak jest - czyta się książkę, która idealnie wpasowuje się w wyobrażenia, albo w potrzeby. Porusza czułe struny, rozbawia, albo wzbudza dreszcze. Ja tak mam z portretami Pawła Bajewa. Te zdjęcia mają przede wszystkim przewrotność. Po drugie mają dużo pomysłów na ucieczkę od wspomnianego banału. Po trzecie mają odwagę. Mają nawet odwagę unieważnić modela i potraktować go pretekstowo. Oczywiście w różnych proporcjach, ale jak widzicie proporcje te dochodzą w niektórych zdjęciach do stuprocentowego unieważnienia.

(Notabene spora część zdjęć to autoportrety. Możemy zatem poznać dogłębnie prawdziwy wizerunek artysty. Tylko który?)


Fot. Paweł Bajew


Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew


Fotografie te skonstruowane są skojarzeniami i eksperymentowaniem. I nie są to ostrożne skojarzenia. Powiedziałbym nawet, że Paweł Bajew realizuje często pierwsze głupie skojarzenie jakie przyjdzie mu do głowy. Forsuje je bez pardonu. Wymaga to wyobraźni, ale też umiejętności obserwacji, czego dowodem jego udawane portrety,na których nikogo nie ma.

Do tego wszystkiego Bajew trzyma się korzeni fotograficznych całkiem mocno, ale też ciągnie w swoją stronę. Jego estetyka przypomina Jana Saudka, swoim brudem i spłowieniem, ale u Saudka wszystko ociekało cielesnością, lekką perwersją i nagością. Jak spojrzymy na portrety Bajewa to łatwo zauważymy, że nagość dosłowna to nie jest to co fotograf lubi najbardziej. Właściwie to wręcz przeciwnie. Najbliżej w tych korzeniach Bajewa ewidentnie do René Magrite'a. O, ten pan cieszyłby się widząc zdjęcia Pawła Bajewa, choć zapewne nie zrozumiałby odniesień do popkultury, ani nie potrafiłby nazwać robota ni szturmowca imperium.


Fot. Paweł Bajew



Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Jednak najbardziej podoba mi się chyba to unieważnienie. Przedmiotowe traktowanie modeli jest znane w fotografii od dawna, jako rekwizytów używał nagich modelek i Edward Weston i bliżsi nam twórcy, choćby i Wacław Wańtuch (zwany przez niektórych Świńtuchem). Ale u Pawła Bajewa to unieważnienie jest de facto TEMATEM zdjęć. Samym sednem, nie tylko formą wyrazu, nie tylko środkiem twórczym. A jeszcze stoi to w kontekście dobrej zabawy, ironii, zgrywy, prowokacji - co jeszcze bardziej wzbudza mój narkotyczny trans.

Tylko trens dziś ma sens (cytat sparafrazowany).

Paweł Bajew leci w to bez opamiętania. Powiedziałbym, że z coraz większą sublimacją i wyrafinowaniem. Przewrotne stają się już nie tylko jego portrety, ale i dzikie struktury powszednie, zauważone gdzieś w kącie. Rysy na ścianie, rury i cienie. Z nich też da się wycisnąć prowokację i ironię. 


Fot. Paweł Bajew


Wiele z fotografii Bajewa jest takim mentalnym trzepnięciem po łbie. Jakiś dreszcz niepokoju przebiega po plecach. To tak można, panie doktorze? Czy to tak się godzi? Uchodzi, kapelanie? To nie jest przypadkiem zabronione, takie grzebanie się w pierwszych skojarzeniach? Smyranie za uszkiem piórkiem turpizmu? Widać - nie. 


Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew

Fot. Paweł Bajew


Czekam na dalszy ciąg, śledząc profil artysty na Facebooku - LINK, co i Państwu Szanownym polecam. Dużo atrakcji i niespodzianek. I jakaś niespodziewana, szaleńcza wolność emanuje z tych zdjęć. To pocieszające. Jeszcze Polska nie zginęła w banale i miałkości. Narkotyzujmy się tym faktem. 
I ja się będę narkotyzował.

Fabrykant


P.S. Zdjęcia zamieszczane za zgodą autora. Dziękuję!

P.S.:

Polecam moje oryginalne kryminały z klimatyczną Łodzią w tle:
 
"Tramwaj Tanfaniego" dziejący się w czasach świetności przemysłowej Łodzi w roku 1905. Rzecz inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - zabójstwem Juliusza Kunitzera, twórcy łódzkich tramwajów. Książka nagrodzona Exlibrisem Biblioteki im. Piłsudskiego za najlepszą powieść o Łodzi w 2021 roku.
Reżyser Władysław Pasikowski o "Tramwaju Tanfaniego":
"Wciągające. Rewolucja upadła, ale rewolucjoniści zostali... W Łodzi w zamachach giną zamożni fabrykanci. Kto stoi za tymi zbrodniami? Frapująca intryga i pełnokrwiści bohaterowie, ale prawdziwą bohaterką jest Łódź pod koniec 1905 roku. Jedno z najbarwniejszych i najbardziej oryginalnych miast tamtych czasów. To nie kino, to autentyczny fotoplastikon z epoki... Ja nie mogłem oderwać oczu od okularu. Polecam!"

"Tramwaj Tanfaniego" jest do kupienia wysyłkowo tutaj: LINK

"Złoty peugeot" to niebanalny kryminał motoryzacyjny z Łodzi epoki wczesnego Gierka. Tajemnicza zbrodnia, nieudolna milicja, zakulisowe przepychanki z władzą PRL a po drugie kawałek historii polskiej motoryzacji i łódzkiej architektury oczami (i rękami) pewnego mechanika z ulicy Wschodniej, który chcąc nie chcąc musi zabrać się za dociekanie, dlaczego ktoś musiał zginąć i kto go zabił. Są wciągające tajemnice, splątane wątki, brawurowe pościgi samochodowe, jest wiele charakterystycznych postaci budujących mikrospołeczność powieści. W warstwie trzeciej książka jest nasycona aluzjami do literatury popularnej z czasów PRL a wynajdowanie tych i innych smaczków z Niziurskiego czy Nienackiego jest dodatkową rozrywką. 

Do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Deluks" - wielowątkowy kryminał dziejący się w roku 1976 składa się z kilku warstw, począwszy od tematyki automobilowej, poprzez dawne tajemnice Łodzi, kończąc na echach II Wojny Światowej. Książka tym razem aluzyjnie nawiązuje do tzw. kryminału milicyjnego, jednak dekonstruuje ten schemat, inaczej rozkłada racje i ironizuje z klimatów PRL. W świat dawnej Łodzi pomaga czytelnikowi przenieść się zespół pełnokrwistych bohaterów - od lumpów i milicjantów po profesorów i prywaciarzy. Akcja zawiązuje się wokół warsztatu samochodowego, poniekąd kontynuując klimat "Złotego Peugeota", jednak cała opowieść jest autonomiczną fabułą. Będziecie zaskoczeni!

"Deluks" do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Wariatka ze Spornej" - napisana wspólnie z Tomaszem Włodkowskim -Światowej sławy reżyser usiłuje skończyć swoje ostatnie filmowe dzieło niekonwencjonalnymi metodami. Równolegle ginie jego wieloletni współpracownik i asystent.
Młoda policjantka, niedawno przybyła do Łodzi ma poprowadzić śledztwo, które będzie wymagało od niej szczególnego zaangażowania, cierpliwości, uwagi i... erudycji.
Tytułowa ulica Sporna zdaje się trwać w niezmiennym od stu lat stanie, ale to tylko pozory. Miasto dookoła przekształca się w bólach, jest rok 2003, Polska ma zaraz wejść do Unii Europejskiej, ale niechciany bagaż PRL jest wciąż obecny, również w policji. Kto i dlaczego zabił? Co ma wspólnego wielka sztuka i małe morderstwo? 

"Wariatka ze Spornej do kupienia wysyłkowo TUTAJ 



Źródła i źródełka:

Paweł Bajew na Instagramie: https://www.instagram.com/pawel_bajew/

http://wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/bajew-najlepsze-pomysly-mam-z-niewyspania,3168545,artgal,t,id,tm.html

6 komentarzy:

  1. niestety te zdjęcia powinno się oglądać pojedynczo, w kupie zbyt szybko następuje przesyt; ale pomysł jest i warsztat jest, więc czekamy na więcy!

    R2DFrania piękna...

    edit: dziś został pobity rekord udowadniania, że nie jestem robotem - 23 obrazki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdaje sie ze im wiecej obrazkow tym system bardziej niedowieza ze sie tym robotem jednak nie jest :)
      ciekawe po ilu probach dostaje sie odpowiedz "przykro nam, niestety jestes robotem..." :)

      Usuń
    2. Robotyzacja robi ciągłe postępy. Potrzebny test pilota Pirxa. ;)

      Usuń
  2. Fotodinoza nieustannie bawi i uczy, uczy i bawi. Dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.