wtorek, 21 kwietnia 2015

Poeta z Magnum

Gueorghuij Pinkhassov, Sevilla, Hiszpania, 1993

Poezja to to co znika w tłumaczeniu. Może nie warto tego tłumaczyć, ale fotografia pod względem semantyki leży całkiem blisko literatury. I w tym i w tym medium można zdobyć się na dosłowność, stoczyć w banał, ale też odpowiednie dać rzeczy słowo, używając właściwych środków. Można też opowiadać obrazem reporaże i historie realne, ale jak kto zapragnie -można śnić na jawie i odlatywać w kosmos. Można walić bez ogródek przez ogródek, ale można też dyskretnie słać przed widzem znaczone karty aluzji. Równie trudno w literaturze jak i w fotografii wspiąć się na wyżyny warsztatu, żeby bez wysiłku, jedną ręką i od niechcenia szarpać struny emocji. Chociaż w fotografii scenariusze pisze życie, a literatura wymaga pod tym względem więcej inwencji. Jednak bez czerpania z wzorów z doświadczeń rzadko zdarza się literacki scenariusz na miarę epoki.
Mimo wszystko cała literatura jest o człowieku, i fotografia właściwie też, choćby fotografować kosmos. Choćby fotografować przekładnie planetarne Forda model T, człowiek gdzieś tam zawsze jest- z przodu czy z tyłu aparatu.
Przydługim, oraz nieco banalnym wstępem dojeżdżam do Gueorghija Pinkhassova. Poety. Poety koloru.
Gueorghuij Pinkhassov, Izrael, Dzielnica muzułmańska

Ze względu na używane medium na szczęście nie wymaga on tłumaczenia. Pinkhassov trafia do mnie celnie i bez gadulstwa. Nie słyszę powodzi słów. Cisza dzwoni w uszach. Ale rozumiem, wiem. Czuję.
Gueorghuij Pinkhassov, Lisbona, 1998


Może to jakieś kulturowe pokrewieństwo. Kto wie?
Pinkhassov daje widzowi nastrojowe haiku. Jednozdaniowe wrażenie. "A glympse" jak mawiają angole. Skupia się na chwili, która opisuje, ale jest daleki od słynnej teorii kluczowego momentu, jaką głosił Bresson. Chwile Pinkhassova mogą dziać się w tej czy innej chwili za inną chwilę, ale dają, mimo tego, jakieś wyjątkowe wyczucie miejsca, czasu, temperatury, przestrzeni. Są wieloznaczne jak poezja.
Pinkhassov jest dla mnie takim anarchistą w Agencji Magnum, skupionej na ogół na wydarzeniu, relacjach między ludźmi, opisie, złapaniu rzeczywistości w potrzask. Pinkhassov jedzie do Sevilli, Tokio, Kazachstanu i zamiast tego przywozi jednozdaniowe wspomnienie, jeden wers napisany w kadrze, który tą rzeczywistość co prawda opisuje, ale inaczej niż byśmy się spodziewali.
Gueorghuij Pinkhassov, Sewilla, 1993
Sewilla. Kto był (ja nie) może rozpoznać pewnie nawet jakieś charakterystyczne budynki. Dla mnie jednak tematem zdjęcia nie jest Sewilla. Tematem jest Upał w Sewilli. Tak go sobie wyobrażam, a Gueorghuij Pinkhassov go po prostu zobrazował. W ten sam sposób działa na mnie palma, zamieszczona jako czołowe zdjęcie. To jest bez wątpienia (mojego wątpienia) pierwsze wrażenie z Sewilli po zalokowaniu się w pokoju hotelowym. To prawie ja leżę na hotelowym łóżku i prawie ja zauwżam palmę skadrowaną oknem i prawie ja sięgam po aparat.
Pinkhassov jak radar nastrojony na kolor zamiast fotoreportażu daje poemat ze spojrzeń, mgnień, odbić. Czy tak wolno? Czy tak można? Kto mu pozwolił być poetą?

"Myślę... że to od Boga"
Josip Brodski na swoim procesie w ZSRR na pytanie "a kto wam pozwolił być poetą?"
Gueorghuij Pinkhassov, Tunis, Club Med, 1998

Te zdjęcia to orgia koloru. Jakaś soczystość życia z nich bije. Czy to Paryż, czy Lizbona, jedno oka mgnienie, jeden promień słońca i już rozkwitają wrażenia, zmysły się budzą.
Gueorghuij Pinkhassov, Oxford
Gueorghuij Pinkhassov, Japonia

Gueorghuij Pinkhassov, Maroko, Agadir, 2000

Gueorghuij Pinkhassov, Marakesz, 1998
Gueorghuij Pinkhassov, nie podpisuję.

Gueorghuij Pinkhassov, Norwegia, Ocean Arktyczny, 2005

Fotografie te są jak impresjoniści z muzeum D`Orsay- nie jest to zwykle kompzycja lini, krawędzi i proporcji- są jakby na drugim planie. To kompozycja z plam koloru, które , tak jak obrazy Gaugina, wiele stracą przy zamianie na czerń i biel. Kompozycje malarskie pełną gębą, jak płótna chlapane farbą w odpowiednio doskonałych miejscach.
Gueorghuij Pinkhassov, Wenecja, Pl. Św Marka, 2002
Gueorghuij Pinkhassov, Lazurowe Wybrzeże, 2000

Gueorghuij Pinkhassov, Wenecja, 1997

Można dostrzec w niektórych pracach pewne analogie z paroma zdjęciami Cartier-Bressona, jednak Bresson był rejestratorem bardziej niż malarzem- te błyśnięcia wrażeń nie były u niego dominujące. Pan Gueorguij robi z nich swój znak firmowy. On nawet z dramatycznych, reporterskich wydarzeń- Majdan, Pucz Moskiewski- wyciąga kadry w swoim stylu, odrealnione, choć obrazowe. Niedosłowne i chwytające niespodziewane piękno naszego brudnego świata.
Niedopowiedziane, ale znaczące.
Gueorghuij Pinkhassov, Pucz Moskiewski, 1991
Gueorghuij Pinkhassov, Ukraina, Majdan, 2014
Pinkhassov, dzisiejszy obywatel Francji, urodzony w Moskwie i w Związku Radzieckim zdobywający pierwsze szlify artystyczne, między innymi przy "Stalkerze" Andrieja Tarkowskiego, bardzo często zwraca obiektyw ku Wschodowi, dawnym republikom ZSRR i stronom rodzinnym. Tam jego spojrzenie jeszcze mocniej nasyca abstrakcja i kolor. To jedne z bardziej zmysłowych zdjęć Rosji i okolic jakie widziałem. 
Gueorghuij Pinkhassov, Moskwa, 2001
Gueorghuij Pinkhassov, Moskwa, 1990, to trochę enigmatyczne zdjęcie, ale bardzo znaczące.
Gueorghuij Pinkhassov, Moskwa, 2004
Gueorghuij Pinkhassov, Kazań, 1995
Gueorghuij Pinkhassov, Mołdawska SSR, 1990
Gueorghuij Pinkhassov, Uzbekistan, Taszkient, 1992
To zdjęcie zaczęło moje głębokie uczucie do Pana Gueorguija. Zobaczyłem je kiedyś, bodajże w "Pozytywie" i jakby kto zaczadził mnie nim i zatruł.

Zatruj mnie
Zatruj ciastem puszystym
Zatruj mnie
Zatruj głosem niskim
Zatruj mnie
Zatruj czystą pościelą
Zatruj mnie
Zatruj ciepłą kąpielą

Zatruj jak Ślązaka jodem
Gdy z Chorzowa
Samochodem jedzie latem do Darłowa.
             Biff "Ślązak"

Pan Gueorguij jest moją miłością ukrytą, w całej atencji jaką otaczam Magnum Photographers, Bressona i spółkę. Sądząc po ilości czasu jaki im poświęciłem zakrawa to na kult. Oni wszyscy są wspaniali. Ale to Gueoruij Pinkhassov jest poetą. I pisze wierszem swoje zdjęcia. I Pinkhassov, niczym poeta z Magnum, a nawet niczym Poeta z malarskim Magnum 44 w oku, łapie świat za gardło, a widza za serce.

Fabrykant 

Instagram p. Pinkhassova:
https://instagram.com/pinkhassov/


2 komentarze:

  1. Fantastyczne zdjęcia. Przy okazji, może jakiś test canona 28-80? Jest tani i ogólniedostępny więc chyba się nadaje? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Test 28-80 przewidywany, owszem. Na razie mogę polecić tylko porównanie 38-76 z 28-80: http://fotodinoza.blogspot.com/2014/12/najgorszy-obiektyw-swiata-pogrom-mitow.html

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.