 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Sevilla, Hiszpania, 1993 |
Poezja
to to co znika w tłumaczeniu. Może nie warto tego tłumaczyć, ale
fotografia pod względem semantyki leży całkiem blisko literatury.
I w tym i w tym medium można zdobyć się na dosłowność, stoczyć
w banał, ale też odpowiednie dać rzeczy słowo, używając
właściwych środków. Można też opowiadać obrazem reporaże i
historie realne, ale jak kto zapragnie -można śnić na jawie i
odlatywać w kosmos. Można walić bez ogródek przez ogródek, ale
można też dyskretnie słać przed widzem znaczone karty aluzji.
Równie trudno w literaturze jak i w fotografii wspiąć się na
wyżyny warsztatu, żeby bez wysiłku, jedną ręką i od niechcenia
szarpać struny emocji. Chociaż w fotografii scenariusze pisze
życie, a literatura wymaga pod tym względem więcej inwencji.
Jednak bez czerpania z wzorów z doświadczeń rzadko zdarza się
literacki scenariusz na miarę epoki.
Mimo
wszystko cała literatura jest o człowieku, i fotografia właściwie
też, choćby fotografować kosmos. Choćby fotografować przekładnie
planetarne Forda model T, człowiek gdzieś tam zawsze jest- z przodu
czy z tyłu aparatu.
Przydługim,
oraz nieco banalnym wstępem dojeżdżam do Gueorghija Pinkhassova.
Poety. Poety koloru.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Izrael, Dzielnica muzułmańska |
Ze
względu na używane medium na szczęście nie wymaga on tłumaczenia.
Pinkhassov trafia do mnie celnie i bez gadulstwa. Nie słyszę
powodzi słów. Cisza dzwoni w uszach. Ale rozumiem, wiem. Czuję.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Lisbona, 1998 |
Może
to jakieś kulturowe pokrewieństwo. Kto wie?
Pinkhassov
daje widzowi nastrojowe haiku. Jednozdaniowe wrażenie. "A
glimpse" jak mawiają Angole. Skupia się na chwili, która
opisuje, ale jest daleki od słynnej teorii kluczowego momentu, jaką
głosił Bresson. Chwile Pinkhassova mogą dziać się w tej czy
innej chwili za inną chwilę, ale dają, mimo tego, jakieś
wyjątkowe wyczucie miejsca, czasu, temperatury, przestrzeni. Są
wieloznaczne jak poezja.
Pinkhassov
jest dla mnie takim anarchistą w Agencji Magnum, skupionej na ogół
na wydarzeniu, relacjach między ludźmi, opisie, złapaniu
rzeczywistości w potrzask. Pinkhassov jedzie do Sevilli, Tokio,
Kazachstanu i zamiast tego przywozi jednozdaniowe wspomnienie, jeden
wers napisany w kadrze, który tą rzeczywistość co prawda opisuje,
ale inaczej niż byśmy się spodziewali.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Sewilla, 1993 |
Sewilla.
Kto był (ja nie) może rozpoznać pewnie nawet jakieś
charakterystyczne budynki. Dla mnie jednak tematem zdjęcia nie jest
Sewilla. Tematem jest Upał w Sewilli. Tak go sobie wyobrażam, a
Gueorghuij Pinkhassov go po prostu zobrazował. W ten sam sposób działa
na mnie palma, zamieszczona jako czołowe zdjęcie. To jest bez wątpienia (mojego wątpienia) pierwsze
wrażenie z Sewilli po zalokowaniu się w pokoju hotelowym. To prawie
ja leżę na hotelowym łóżku i prawie ja zauwżam palmę
skadrowaną oknem i prawie ja sięgam po aparat.
Pinkhassov
jak radar nastrojony na kolor zamiast fotoreportażu daje poemat ze
spojrzeń, mgnień, odbić. Czy tak wolno? Czy tak można? Kto mu
pozwolił być poetą?
"Myślę...
że to od Boga"
Josip
Brodski na swoim procesie w ZSRR na pytanie "a kto wam pozwolił
być poetą?"
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Tunis, Club Med, 1998 |
Te
zdjęcia to orgia koloru. Jakaś soczystość życia z nich bije. Czy
to Paryż, czy Lizbona,
jedno oka mgnienie, jeden promień słońca i już rozkwitają
wrażenia, zmysły się budzą.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Oxford |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Japonia |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Maroko, Agadir, 2000 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Marakesz, 1998 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, nie podpisuję. |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Norwegia, Ocean Arktyczny, 2005 |
Fotografie
te są jak impresjoniści z muzeum D`Orsay- nie jest to zwykle
kompzycja lini, krawędzi i proporcji- są jakby na drugim planie. To
kompozycja z plam koloru, które , tak jak obrazy Gaugina, wiele
stracą przy zamianie na czerń i biel. Kompozycje malarskie pełną
gębą, jak płótna chlapane farbą w odpowiednio doskonałych
miejscach.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Wenecja, Pl. Św Marka, 2002 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Lazurowe Wybrzeże, 2000 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Wenecja, 1997 |
Można
dostrzec w niektórych pracach pewne analogie z paroma zdjęciami
Cartier-Bressona, jednak Bresson był rejestratorem bardziej niż
malarzem- te błyśnięcia wrażeń nie były u niego dominujące.
Pan Gueorguij robi z nich swój znak firmowy. On nawet z dramatycznych,
reporterskich wydarzeń- Majdan, Pucz Moskiewski- wyciąga kadry w
swoim stylu, odrealnione, choć obrazowe. Niedosłowne i chwytające
niespodziewane piękno naszego brudnego świata.
Niedopowiedziane, ale znaczące.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Pucz Moskiewski, 1991 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Ukraina, Majdan, 2014 |
Pinkhassov,
dzisiejszy obywatel Francji, urodzony w Moskwie i w Związku
Radzieckim zdobywający pierwsze szlify artystyczne, między innymi
przy "Stalkerze" Andrieja Tarkowskiego, bardzo często
zwraca obiektyw ku Wschodowi, dawnym republikom ZSRR i stronom
rodzinnym. Tam jego spojrzenie jeszcze mocniej nasyca abstrakcja i
kolor. To jedne z bardziej zmysłowych zdjęć Rosji i okolic jakie
widziałem.
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Moskwa, 2001 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Moskwa, 1990, to trochę enigmatyczne zdjęcie, ale bardzo znaczące. |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Moskwa, 2004 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Kazań, 1995 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Mołdawska SSR, 1990 |
 |
| Gueorghuij Pinkhassov, Uzbekistan, Taszkient, 1992 |
To zdjęcie zaczęło moje głębokie uczucie do Pana Gueorguija. Zobaczyłem je kiedyś, bodajże w "Pozytywie" i jakby kto zaczadził mnie nim i zatruł.
Zatruj mnie
Zatruj ciastem puszystym
Zatruj mnie
Zatruj głosem niskim
Zatruj mnie
Zatruj czystą pościelą
Zatruj mnie
Zatruj ciepłą kąpielą
Zatruj jak Ślązaka jodem
Gdy z Chorzowa
Samochodem jedzie latem do Darłowa.
Biff "Ślązak"
Pan Gueorguij jest moją miłością ukrytą, w całej atencji jaką otaczam Magnum
Photographers, Bressona i spółkę. Sądząc po ilości czasu jaki
im poświęciłem zakrawa to na kult. Oni wszyscy są wspaniali. Ale
to Gueoruij Pinkhassov jest poetą. I pisze wierszem swoje zdjęcia. I Pinkhassov, niczym poeta z Magnum, a nawet niczym Poeta z malarskim Magnum 44 w oku, łapie świat za gardło, a widza za serce.
Fabrykant
P.S.:
Polecam moje oryginalne kryminały z klimatyczną Łodzią w tle:
"Tramwaj
Tanfaniego" dziejący się w czasach świetności
przemysłowej Łodzi w roku 1905. Rzecz inspirowana prawdziwymi
wydarzeniami - zabójstwem Juliusza Kunitzera, twórcy łódzkich tramwajów.
Książka nagrodzona Exlibrisem Biblioteki im. Piłsudskiego za najlepszą
powieść o Łodzi w 2021 roku.
Reżyser Władysław Pasikowski o "Tramwaju Tanfaniego":
"Wciągające.
Rewolucja upadła, ale rewolucjoniści zostali... W Łodzi w zamachach
giną zamożni fabrykanci. Kto stoi za tymi zbrodniami? Frapująca intryga i
pełnokrwiści bohaterowie, ale prawdziwą bohaterką jest Łódź pod koniec
1905 roku. Jedno z najbarwniejszych i najbardziej oryginalnych miast
tamtych czasów. To nie kino, to autentyczny fotoplastikon z epoki... Ja
nie mogłem oderwać oczu od okularu. Polecam!"
"Tramwaj Tanfaniego" jest do kupienia wysyłkowo tutaj: LINK
"Złoty peugeot" to niebanalny kryminał motoryzacyjny z Łodzi epoki
wczesnego Gierka. Tajemnicza zbrodnia, nieudolna milicja, zakulisowe
przepychanki z władzą PRL a po drugie kawałek historii polskiej
motoryzacji i łódzkiej architektury oczami (i rękami) pewnego mechanika z
ulicy Wschodniej, który chcąc nie chcąc musi zabrać się za dociekanie,
dlaczego ktoś musiał zginąć i kto go zabił. Są wciągające tajemnice,
splątane wątki, brawurowe pościgi samochodowe, jest wiele charakterystycznych
postaci budujących mikrospołeczność powieści. W warstwie trzeciej
książka jest nasycona aluzjami do literatury popularnej z czasów PRL a
wynajdowanie tych i innych smaczków z Niziurskiego czy Nienackiego jest dodatkową rozrywką.
Do kupienia wysyłkowo - TUTAJ
"Deluks" - wielowątkowy kryminał dziejący się w roku 1976 składa się z kilku
warstw, począwszy od tematyki automobilowej, poprzez dawne tajemnice Łodzi, kończąc na echach II Wojny
Światowej. Książka tym razem aluzyjnie nawiązuje do tzw. kryminału milicyjnego, jednak dekonstruuje ten schemat, inaczej rozkłada racje i ironizuje z klimatów PRL. W świat
dawnej Łodzi pomaga czytelnikowi przenieść się zespół pełnokrwistych
bohaterów - od lumpów i milicjantów po profesorów i prywaciarzy. Akcja zawiązuje się wokół warsztatu
samochodowego, poniekąd kontynuując klimat "Złotego Peugeota", jednak cała
opowieść jest autonomiczną fabułą. Będziecie zaskoczeni!
"Deluks" do kupienia wysyłkowo - TUTAJ
"Wariatka
ze Spornej" - napisana wspólnie z Tomaszem Włodkowskim -Światowej
sławy reżyser usiłuje skończyć swoje ostatnie filmowe dzieło
niekonwencjonalnymi metodami. Równolegle ginie jego wieloletni
współpracownik i asystent.
Młoda policjantka, niedawno przybyła do
Łodzi ma poprowadzić śledztwo, które będzie wymagało od niej
szczególnego zaangażowania, cierpliwości, uwagi i... erudycji.
Tytułowa
ulica Sporna zdaje się trwać w niezmiennym od stu lat stanie, ale to
tylko pozory. Miasto dookoła przekształca się w bólach, jest rok 2003, Polska ma zaraz wejść
do Unii Europejskiej, ale niechciany bagaż PRL jest wciąż obecny,
również w policji. Kto i dlaczego zabił? Co ma wspólnego wielka sztuka i
małe morderstwo?
"Wariatka ze Spornej do kupienia wysyłkowo TUTAJ
Fantastyczne zdjęcia. Przy okazji, może jakiś test canona 28-80? Jest tani i ogólniedostępny więc chyba się nadaje? pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTest 28-80 przewidywany, owszem. Na razie mogę polecić tylko porównanie 38-76 z 28-80: http://fotodinoza.blogspot.com/2014/12/najgorszy-obiektyw-swiata-pogrom-mitow.html
OdpowiedzUsuń