wyświetlenia:

sobota, 1 listopada 2014

Psia jeśt najlepsia - Eliot Erwitt

Autentyczny wywiad telewizyjny z Wietnamczykiem,

właścicielem baru w Warszawie:

-A według pana, jakie mięso jest najlepsze?

(chwila namysłu)

-Psia jeśt najlepsia. Tylko w Polśce nie moźna”



Wszyscy znają to zdjęcie, prawda?:



Albo na przykład to zdjęcie:



Albo to zdjęcie:

Były eksploatowane na setki sposobów, w tysiącach artykułów gazetowych i na okładkach książek. Jak to ze zdjęciami bywa- oderwały się od twórcy. Można powiedzieć że fotograf, który je stworzył, przecierał szlaki dla „banków zdjęć”- istockphoto, imageshacka czy corbisa. Tworzył zdjęcia ikoniczne, uniwersalne, można napisać: „obrazowe”- takie które wyrażają jakąś powszechną myśl, znaną każdemu, ale wcześniej nikt tak dosadnie jej nie zobrazował. To właśnie gwarancja sukcesu w „bankach zdjęć”. Wiele osób ciężko dziś pracuje, żeby osiągnąć tak nośne treściowo zdjęcia, żeby dało się je sprzedać światu. Dziennikarze, pisząc artykuły do gazet i szukając do nich ilustracji, wpisują w wyszukiwarkę np. „edukacja najmłodszych” i otrzymują setkę zdjęć uśmiechniętych pań przedszkolanek wśród kolorowych maluchów. Albo piszą „rasy psów” i otrzymują takie zdjęcia, jakie otwiera ten artykuł.

Autorem powyższych ikon jest Eliott Erwitt. Pierwsze z tych zdjęć, niezależnie od ikoniczności może skondensowac wszystko co Erwitt robił jako fotograf i w jaki sposób to robił.



No bo jak zrobił takie zdjęcie? Czy kto się zastanawiał? Dojrzał psy- okej. Zauważył interakcję i kontrast- okej. Ustawił aparat- okej.

No, ale potem musiał położyć się na chodniku.

I nie jest to jego jedyne jego zdjęcie z pozycji leżącej.

Eliott Erwitt
Erwitt poświęcał się swej miłości, jaką była fotografia ironiczna. Psy, były idealne, jako modele do jego zdjęć, bo psy wzbudzają sympatię, są śmieszne same w sobie, oraz są śmieszne w kontekście uczłowieczenia. Sporo psów ma w sobie zerową elegancję (w przeciwieństwie do kotów), ale niemal każdy ma w wyglądzie coś śmiesznego. Psy mają rasy- jak ludzie i psy mają gęby- jak ludzie.

Eliott Erwitt
Eliott Erwitt
Eliott Erwitt
Eliott Erwitt
Najmniej śmieszne, są najprawdopodobniej owczarki niemieckie i jakoś dziwnie zgodnie komponuje mi się to z ich nazwą. Ale może ja jestem geohistorycznie spaczony. Na znanych mi zdjęciach Erwitta nie ma ani jednego owczarka niemieckiego.



Fotografował w ten sposób także inne stwory:

Eliott Erwitt
Tutaj nasuwają się analogie z Viktorem Kolařem, który jednak nie należał do agencji Magnum, nie należał do twórców Zachodu, a jego zdjęcia nie zostały ikonami. Jak to u ludzi. (Znowu to spaczenie geohistoryczne).
Viktor Kolař
Ludzie często wchodzili Eliottowi Erwittowi w obiektyw i trzeba zauważyć, że nie traktował ich z mniejszą sympatią niż psy. No chyba, że tych dwóch z tego zdjęcia, ale oni akurat nie wzbudzali zbyt ciepłych uczuć w nikim:

Eliott Erwitt
Natomiast pozostali, szeregowi i mniej szeregowi obywatele mogli liczyć u Erwitta na zdjęcie sympatyczne, serdeczne, z pewną dozą złośliwego, ale jednak dobrotliwego humoru. 
Eliott Erwitt
Eliott Erwitt
 
Eliott Erwitt

Był wszechstronny, łowił kadry gdzie się dało. Wydał cały album zdjęć zrobionych na plaży („On the beach”). Polował też na wyraziste i zrozumiałe od jednego spojrzenia emocje, trzeba się było pilnować w jego obecności.
Eliott Erwitt

Eliott Erwitt
 
Eliott Erwitt


Eliott Erwitt

Najlepiej nadal się pilnować. Bo pan Eliott Erwitt, syn żydowskich emigrantów z Rosji, urodzony w Paryżu w 1928 roku, chociaż ostatni album wydał w 2008 roku, wciąż ma się dobrze, a tutaj jest jego strona internetowa:




Eliott Erwitt
Często fotografuję swoje psy, ale jakoś nigdy nie wychodzi mi to tak dobrze, jak Eliottowi Erwittowi. Chyba mam złe psy.


Fabrykant

P.S.:

Polecam moje oryginalne kryminały z klimatyczną Łodzią w tle:
 
"Tramwaj Tanfaniego" dziejący się w czasach świetności przemysłowej Łodzi w roku 1905. Rzecz inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - zabójstwem Juliusza Kunitzera, twórcy łódzkich tramwajów. Książka nagrodzona Exlibrisem Biblioteki im. Piłsudskiego za najlepszą powieść o Łodzi w 2021 roku.
Reżyser Władysław Pasikowski o "Tramwaju Tanfaniego":
"Wciągające. Rewolucja upadła, ale rewolucjoniści zostali... W Łodzi w zamachach giną zamożni fabrykanci. Kto stoi za tymi zbrodniami? Frapująca intryga i pełnokrwiści bohaterowie, ale prawdziwą bohaterką jest Łódź pod koniec 1905 roku. Jedno z najbarwniejszych i najbardziej oryginalnych miast tamtych czasów. To nie kino, to autentyczny fotoplastikon z epoki... Ja nie mogłem oderwać oczu od okularu. Polecam!"

"Tramwaj Tanfaniego" jest do kupienia wysyłkowo tutaj: LINK

"Złoty peugeot" to niebanalny kryminał motoryzacyjny z Łodzi epoki wczesnego Gierka. Tajemnicza zbrodnia, nieudolna milicja, zakulisowe przepychanki z władzą PRL a po drugie kawałek historii polskiej motoryzacji i łódzkiej architektury oczami (i rękami) pewnego mechanika z ulicy Wschodniej, który chcąc nie chcąc musi zabrać się za dociekanie, dlaczego ktoś musiał zginąć i kto go zabił. Są wciągające tajemnice, splątane wątki, brawurowe pościgi samochodowe, jest wiele charakterystycznych postaci budujących mikrospołeczność powieści. W warstwie trzeciej książka jest nasycona aluzjami do literatury popularnej z czasów PRL a wynajdowanie tych i innych smaczków z Niziurskiego czy Nienackiego jest dodatkową rozrywką. 

Do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Deluks" - wielowątkowy kryminał dziejący się w roku 1976 składa się z kilku warstw, począwszy od tematyki automobilowej, poprzez dawne tajemnice Łodzi, kończąc na echach II Wojny Światowej. Książka tym razem aluzyjnie nawiązuje do tzw. kryminału milicyjnego, jednak dekonstruuje ten schemat, inaczej rozkłada racje i ironizuje z klimatów PRL. W świat dawnej Łodzi pomaga czytelnikowi przenieść się zespół pełnokrwistych bohaterów - od lumpów i milicjantów po profesorów i prywaciarzy. Akcja zawiązuje się wokół warsztatu samochodowego, poniekąd kontynuując klimat "Złotego Peugeota", jednak cała opowieść jest autonomiczną fabułą. Będziecie zaskoczeni!

"Deluks" do kupienia wysyłkowo - TUTAJ 

"Wariatka ze Spornej" - napisana wspólnie z Tomaszem Włodkowskim -Światowej sławy reżyser usiłuje skończyć swoje ostatnie filmowe dzieło niekonwencjonalnymi metodami. Równolegle ginie jego wieloletni współpracownik i asystent.
Młoda policjantka, niedawno przybyła do Łodzi ma poprowadzić śledztwo, które będzie wymagało od niej szczególnego zaangażowania, cierpliwości, uwagi i... erudycji.
Tytułowa ulica Sporna zdaje się trwać w niezmiennym od stu lat stanie, ale to tylko pozory. Miasto dookoła przekształca się w bólach, jest rok 2003, Polska ma zaraz wejść do Unii Europejskiej, ale niechciany bagaż PRL jest wciąż obecny, również w policji. Kto i dlaczego zabił? Co ma wspólnego wielka sztuka i małe morderstwo? 

"Wariatka ze Spornej do kupienia wysyłkowo TUTAJ 







6 komentarzy:

  1. Cholera... Jak zwykle poniewczasie, z kilkumiesięcznym opóźnieniem, ale doceniłem Eijota Erwitta. Dawaj Pan więcej, panie Fabrykant takich rzeczy, bo z każdą taką fotografią, to mi się jakieś klepki w głowie otwierają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne! Nie znałam (poza pierwszym oczywiście)... Jak dobrze, że Fotodinoza jest tak blisko (pardon za tę niskich lotów parafrazę ;) ). Moje psy również są wybitnie niewspółpracujące w kwestiach fotograficznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabrykant zszedł na psy. Więc dodam, nie tylko do dam. Opublikował tabliczkę : "Uwaga złe psy". W Niemczech takie tabliczki brzmią - "achtung! Bissiger Hund". ("Kąśliwy pies"). Widziałem też tego parafrazę -Achtung , bisschen Hund" (Uwaga na troszeczkę psa).To chyba odnosiło się do malutkich piesków. Un piece, comment dits le Francois.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabrykant zszedł na psy. Więc dodam, nie tylko do dam. Opublikował tabliczkę : "Uwaga złe psy". W Niemczech takie tabliczki brzmią - "achtung! Bissiger Hund". ("Kąśliwy pies"). Widziałem też tego parafrazę -Achtung , bisschen Hund" (Uwaga na troszeczkę psa).To chyba odnosiło się do malutkich piesków. Un piece, comment dits le Francois.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hurgot Sztancy28 maja 2021 10:21

    żuraw, czyli w języku obcym Crane przy kranie... zostałem wręcz obryzgany wspaniałością

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.