piątek, 27 marca 2015

Ludzie! Zburzyliśmy ikonę miasta!

Carl De Keyzer, Łódź 1994
Przebudowa centrum i Dworca Fabrycznego jaka się właśnie w Łodzi odbywa wymagała zburzenia Hotelu Centrum.
Hotel ów- wieżowiec z czasów głębokiego i szerokiego Gierka (lata 70-te), stojący na wprost dworca był taką sobie modernistyczną architekturą, lekko zapuszczoną i zakurzoną, ale nadal trzymającą się kupy. Od biedy.
Odkryłem straszną prawdę.
To był międzynarodowy błąd.
Zdaje się że nasze miasto popełniło błąd życia.

Bo cóż- wieża Eiffla jest najczęściej fotografowaną budowlą świata. Strzelają jej portrety zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści, rodziny uśmiechają się na jej tle i zakochane pary całują się namiętnie na tle stalowych kratownic. Symbol.

Niechcący zburzyliśmy taki symbol.

Co? Że nikt nie widział turystów fotografujących się pod Hotelem Centrum? No, może i nie widział. Ja też nigdy nie zrobiłem zdjęcia temu budynkowi. Jakoś nie przychodziło mi to do głowy.
Ale może to był błąd. Dołączyłbym wtedy do elitarnego grona fotografów agencji Magnum, którzy uznali ten obiekt za sens naszego miasta.
Wyobraźcie sobie, że gdy przejrzeć zasoby Magnum, najbardziej zasłużonej agencji fotograficznej świata, spółdzielni fotografów założonej przez Cartier- Bressona, Roberta Capę et consortes, gdy przejrzeć te zasoby wyszukując zdjęcia z Łodzi- Hotel Centrum awansuje o trzy gwiazdki do góry.
Wyobraźcie sobie, że był to najczęściej fotografowany przez najwybitniejszych fotografów obiekt. Na Magnum Photographers jest 35 zdjęć oznaczonych jako zrobione w naszym mieście. Aż 9% zdjęć przedstawia Hotel Centrum (no dobra, zakrągliłem dwa miejsca po przecinku).

Jedno z tych zdjęć zrobił Mark Power w 2005 roku. O Powerze pisało się tutaj, więc już się pisać nie musi- zarejestrował całą polską transformację.
Mark Power, 2005
 Dwa następne strzelił Carl de Keyzer, belgijski fotograf, znany ze zdjęć dokumentujących upadek Związku Radzieckiego. W 2003 roku sfotografował dawne rosyjskie Gułagi, przemianowanie dzisiaj na zwykłe więzienia, a w 2012-tym wydał bardzo ładny nastrojowy i klimatyczny album dokumentujący europejskie wybrzeża. Można je obejrzeć na jego stronie: http://www.carldekeyzer.com/projects/.
De Keyzer odwiedził Łódź w 1994 roku i zrobił dwa bardzo dobre zdjęcia sytuacyjne pod hotelem:
Carl De Keyzer, 1994
Carl De Keyzer, 1994
Carl De Keyzer został członkiem stowarzyszonym Agencji Magnum w 1992 roku, a od 1994 jest członkiem pełnoprawnym. Jego zdjęcia idealnie wpisują się w styl Magnum. Bo przecież coś takiego jak styl Agencji Magnum- istnieje, pomimo indywidualnych stylów, jakie tworzy zespół fotografów. Nie jest łatwo powiedzieć- co to takiego jest, ten styl. Ale jest. Być może jest to nieodłączne związanie treści reporterskich z wybitną estetyką, przefiltrowaną przez niedosłowność. Bo na tych zdjęciach jest więcej, niż tylko reporterska sytuacja, jest pewna historia, opowieść i jest napięcie, nastrój. I my jakoś odbieramy ten nastrój wewnętrznie, coś w nas (we mnie) to zdjęcie potrąca, jakieś struny klimatów czy wspomnień. Pociąga.
No a przecież niby pies ma ucięty łeb na tym zdjęciu i kompozycja jest przez to dziwna. Ale właśnie ten pies jest ową esencją, która robi z tego kadru to "coś"- ten pies przełamuje schemat i ten pies daje zdjęciu dynamikę, podkreśloną błyskiem lampy. Pies wyskakuje ze zdjęcia i jest kontrastem ze statycznymi strukturami świętej pamięci hotelu.


Obydwa zdjęcia De Keyzera mają z resztą podobną konwencję, na obydwu występuje dynamiczny ucięty obiekt, który jak dynamit wybucha kontrastem do reszty. Wszystko ma jakąś umowność, sztuczność i dzikość. Dla mnie to niejakie symbole okresu przemian. Coś się kończy, coś się zaczyna. Chaos.

Hotel Centrum, w którym tuż po upadku zdychającego komunizmu zorganizowano kasyno, na tle przaśnego, zastygłego w XIX wieku, przemysłowego miasta wyglądał jak złoty ząb błyszczący w mroku- stawał się symbolem przemiany, nieco nowobogackich aspiracji. W sam raz nadawał się do zdjęć. Popieram. Popieram, Panowie z agencji Magnum. Też bym mu zrobił zdjęcia. Niestety za późno.
Hotel Centrum wygląda dziś następująco:


Ponieważ budynek Hotelu Centrum powstał w 1976 roku i dotrwał do 2014-go, zdążył się zapisać jako tako w historii miasta- jako najwyższy hotel w Łodzi, oraz jako miejsce zameldowania paru sławnych osób przyjeżdżających do nas. Charles Aznavour, David Lynch, liczni sławni operatorzy z Camerimage. Wielu Łodzian darzyło Hotel sentymentem, wzmocnionym alkoholizacją podczas Camerimage'owego afterparty, choć ja do nich nie należałem, przyznaję się bez bicia. I bez picia. Dopiero niedawno, jak z budynku zaczęły odpadać elewacje zaczął mi się podobać- w parterowych częściach likwidowanego hotelu pojawiły się wtedy anarchistyczno- designerskie butiki. No i ledwo zacząłem zwracać na Hotel Centrum uwagę- a tu bum, zburzyli.
 foto: Grzegorz Gałasiński- Dziennik Łódzki
Ja mówiłem, ja mówiłem żeby nic nie zmieniać! Nie kopać wielkiej dziury w środku miasta, w której ma zniknąć główna arteria- nikomu to niepotrzebne. Od razu przebudowa dworca Fabrycznego kojarzyła mi się z Detroit- tam też receptą na kryzys miasta miała być renowacja istniejącego gigantycznego dworca. Filip Springer co prawda pisze w ostatnim Tygodniku Powszechnym, że Łodzi do Detroit raczej daleko, że miasto panuje nad sytuacją i wszystko zmienia się na lepsze. Niech mu będzie. Ale znamienne jest to że i Łódź i Detroit remontują i budują swoje wypasione dworce właśnie w chwili, gdy ilość mieszkańców tych miast drastycznie maleje...
Tutaj jest sporo argumentów dla wesołych pesymistów, takich jak ja:

No i do tego wszystkiego zburzyliśmy nie stary hotel, tylko międzynarodową fotograficzną ikonę, klękajcie narody.
I co my teraz zrobimy, panie mecenasie?

Fabrykant
dyrektor kreatywny walnięty o sprzęty.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.