poniedziałek, 9 czerwca 2014

Szklanka do połowy przepełniona.


Nie mogę się zdecydować czy pójść na wojnę, czy na łatwiznę.
Może pójdę na łatwiznę.
Wpis będzie krótki, bo natura ludzka da się opisać w kilku słowach.
Na znanym portalu aukcyjnym, zwanym Allegro, przez niektórych Alledrogo) jest aktualnie zatrzęsienie najróżniejszych staroci fotograficznych, starych obiektywów i aparatów analogowych. Śledzę je z podnietą. Opisy z ogłoszeń doganiają powoli te, które zamieszczają handlarze samochodów, chociaż oczywiście skala koloryzowania jest siłą rzeczy mniejsza. Na sprzedaż nie trafiają przecież (jeszcze) obiektywy po lekkiej stłuczce, sprasowane razem z przystankiem autobusowym, dyskretnie wyklepane i polakierowane z opisem „bezwypadkowy, jedyny taki zobacz”. Skala cofania przebiegu też nie jest w fotografii zbyt wysoka, bo na szczęście kupujących obiektywy nie mają liczników (aparaty cyfrowe już tak).
Sprzedający nadrabiają wszystkie te niedostatki pieszczącą ucho poezją.
Jak wiadomo- szklanka może być do połowy pusta, lub do połowy pełna, lepiej pisać o zaletach niż o wadach. Ostatnio jednak czara słodyczy przepełniła się, rozświetlając mi twarz uśmiechem szczęścia. Zacytuję może tekst, bo link do ogłoszenia przestanie być aktualny:

„Obiektyw całkowicie sprawny. Urwane jest tylko mocowanie do aparatu”

Rzeczywiście. Samochód bez silnika jest prawie równie dobry, jak ten z silnikiem. Całkowicie sprawny. Trzeba mu tylko wstawić silnik.

Inny optymista niedawno napisał:

„Kultowy Canon 35-70/ 3,5-4,5. Super zdjęcia! Obiektyw 100% sprawny, choć przednia soczewka chodzi luźno w tubusie”

Mhm. Latająca w tubusie przednia soczewka wpływa doskonale na zdjęcia. Po prostu automatycznie robi ze zdjęć arcydzieła. Luźna przednia soczewka, to jest po prostu to, co tygrysy lubią najbardziej.

Czasami zdarza się, że sprzedający nie wie co sprzedaje, ale to sytuacja typowa dla każdej branży. Natomiast zauważyłem, że co najmniej połowa ze sprzedających wiekowe obiektywy Sigmy z mocowaniem EF NIGDY nie próbowała ich podłączać do aparatów cyfrowych Canona i za nic nie wie jak się z cyfrówkami Canona sprawują, choćby ich końmi po podwórzu ciągali wte i nazad. Nie wiedzą i już. I nie powiedzą.
Błogosławieni ci co nic nie wiedzą, bo dzięki nim możemy wpuścić na Fotodinozę trochę szydery i hejtu. Ale zauważcie drodzy czytelnicy że jest to hejt dobrotliwy, dobrotliwy...
(Zawołanie do hejtera: Hejta! Wio!)

Wracając do Allegro. Już prawie wszystkie analogowe rumpy są oczywiście w tytułach „kolekcjonerskie”. Kolekcjoner śmieci będzie miał z nich wiele radości, rzeczywiście, zwłaszcza że większość z nich jest obrana z muszli ocznych, a nawet pasków na szyję. Tutaj też trafiła ta nieziemska poetyczna mania krzyczenia w tytułach „Canon 300, UNIKAT, JEDYNY!”, podczas gdy w sąsiednich ogłoszeniach tkwi obok dwadzieścia takich unikatów jedynych.

Tu, w celu podsumowania, zacytuję zasłyszany wczoraj w radiu samochodowym bon mot. Sprawił on, że z zamyślenia mało nie wjechałem byłem nie tam gdzie trzeba. Był to wywiad z inspektorem policji drogowej, który stwierdził:

„Jest to sytuacja wyjątkowa, z którą spotykamy się bardzo często”

Nie sądźmy, abyśmy sądzeni nie byli. Niedługo trzeba wystawić coś na Allegro...


Fabrykant

P.S. A na wojnę (na sam koniec wojny) pójdziemy w następnym wpisie. I znowu zrewolucjonizuje to historię fotografii. Zostańcie Państwo z nami.
Oddaję głos do studia (cytat).

5 komentarzy:

  1. Nic nie przebije komentatorów sportowych jednak. Mój ostatni łup: "Wściekły Krychowiak zaczął podrywać kolegów"".
    Jeśli chodzi zaś o sprzedaż na Allegro to zawsze pieczołowicie opisuję wady produktu i sprzedają po niskiej cenie. I sprzedaję, o. Najtrudniej sprzedać jest książki.. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Książek i płyt niesprzedanych już się niebawem regał zrobi, choć płyt mniej. I drugie choć - a ja kupuję te książki jak szalony. Więc jak to jest? Gdzie Ci sprzedawcy/kupujący z tamtych lat…

    Z bon motem milicyjnym, tfu, policyjnym sporadycznie spotykam się co tydzień i co dwa. Od wyjątku i dzwona.

    A na hejt czekamy, bo teraz to jakoś malizną zaleciało.

    OdpowiedzUsuń
  3. - głos oddany został do studia, w którym się jakoś zasiedziałem . "Wiadomości dobre czy złe ale zawsze prawdziwe (R.W.E.) " A więc wojna... "...ab 5.30 wird zurueckgeschossen"... - " Jak to na wojence ładnie kiedy ułan z konia spadnie" (ładnie czy nieładnie, de gustibus non disputandum est).
    następny, pacyfistycznie "abused" cytat : - " wyobraźcie sobie, jest wojna i nikt na nią nie pójdzie". Cytat ten lubili bardzo na Zachodzie pacyfiści/hippisi /różowo-zieloni itp w latach sześćdziesiątach. A jest to tylko pierwsza strofa z wiersza pewnego angielskiego literata. W dalszej strofie napisał on - " Nie pójdziesz na wojnę ale ona sama przyjdzie do ciebie, i wtedy może być za późno..." Polska bardzo chce być z Zachodem i to chyba słusznie. Dlatego też daje się słyszeć pobrzękiwanie szabelką. Choć nigdy przedtem Polska ani Zachód nie miała tak obszernych krajów buforowych jak obecnie. Iść na łatwiznę? Pourqua pas?
    Tylko nie wiem co to jest hejt i hejter - (Heil Hitler?)

    OdpowiedzUsuń
  4. To tylko internetowa nowomowa. Od angielskiego "hate":
    http://pl.wiktionary.org/wiki/hejter

    Co do wojny, to w piątek będzie zamieszczony na Fotodinozie wpis prawietużpowojenny. W każdym razie akcja dzieje się we wrześniu 1945.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku! Pragnę ostrzec, że wredny portal blogowy na jakim piszę bardzo lubi zjadać bez ostrzeżenia wpisy czytelników podczas ich zamieszczania. BARDZO PROSZĘ PO NAPISANIU KOMENTARZA SKOPIOWAĆ GO i w razie czego wstawić ponownie, na pohybel Google Blogger. Fabrykant.