Top ten list, Pal go! I won!
St. Barańczak
(poezja to to co przepada w tłumaczeniu)
Niektórzy to mogą
zdobyć złoty medal na wystawach psów rasowych w kategorii "Pies
na baby" (suchar). A niektóre obiektywy zdobywają złote
medale w kategorii "Wart swej niskiej ceny".
Proszę Państwa Szanownych. To będzie
zestawienie od czapy, ponieważ zawiera zbiór wszelkich bzdur za
niską cenę. Każdy trochę inny, a prawie wszystkie stare. Nie
stanowią one w żaden sposób kompletu, a niektóre się dublują,
bo są swoimi konkurentami. Za to 3/5-te z nich można kupić także
do Nikona, Minolty/ Sony i Pentaxa.
Warte swej niskiej ceny. Jak niskiej
ceny? Dość niskiej, ale jak to jest według zasady nieoznaczoności
Haisenberga z pomiarem miejsca i prędkości elektronu- jest to nie
do ustalenia. Napiszę że 350 złotych, przeczyta to tysiąc osób,
rzuci się do kupowania i cena skoczy na aukcjach o sto złotych do
góry. W porównaniu z innymi- są bardzo tanie, choć nie są
idealne.
Wszystkie te obiektywy są dobre dla
kogoś, kto nie boi się podstawowego poprawiania zdjęć w programie
graficznym- tj. przede wszystkim zwiększenia kontrastu, który te
sprzęty produkują słaby, ze względu na starego typu powłoki
przeciw- refleksyjne. Dla chętnych- można użyć również suwaka
ostrości w razie potrzeby.
Można to zrobić w dowolnym programie
graficznym, ostatnio odkryłem, że tabletowy Android ma taki, bardzo
wygodny programik w standardzie swojego aparatu.
Przejrzałem wcześniej konkurencyjne
zestawienia "Top 10". Większość jest typu "najtańsze
obiektywy do Canona, poniżej 1000$". Za 1000$ to ja mogę kupić
wszystkie obiektywy z mojego zestawienia i jeszcze zostanie na piwo.
Za 1000$ można zgromadzić z powodzeniem zestaw używanych pięciu obiektywów
całkowicie idealnych, genialnych że klękajcie narody, które
zapewnią wam zdrowie i szczęście fotograficzne aż do emerytury.
Ale kto chciałby wydawać 1000$? Na pewno nie Fotodinoza.
Moje zestawienie to Top Ten złomów,
które jak się zepsują to lepiej kupić drugi, bo naprawiać się
nie opłaca.
Wszystkie to obiektywy autofokus, bo
tylko takimi zajmujemy się na tym blogu- jednym słowem używa się
ich tak samo jak każdej nowej optyki (z dwoma wyjątkami).
Obiektywów manualnych tu nie ma, bo nie lubię zanadto wysilać
wzroku na matówkach współczesnych aparatów, które tak naprawdę
nie są do ostrzenia ręcznego przeznaczone. Musicie szukać
zestawienia manualnych gdzie indziej.
Trochę się pozastanawiałem, co tu
wybrać. A nawet mocno się pozastanawiałem co tu wybrać. Głupio
tak dać w topowej dziesiątce obiektywy, które w ogóle nie
występują na aukcjach- można by sobie ku rozrywce i sensacji
zamieścić np. Canona 100-300/5,6, albo Sigmę 400/5,6, ale
zainteresowani zdążą osiwieć, zanim ten sprzęt pojawi się na
Allegro- już lepiej kupić coś współczesnego o podobnych
parametrach. No chyba, że ktoś już jest siwy i mu nie zależy.
Wtedy niech czeka.
Pominąłem dwa najtańsze sensowne
obiektywy, jakie znają wszyscy- kitowy 18-55/3,5-5,6 IS, oraz
28-80/3,5-5,6. One są sensowne, ale nie mają tego czegoś, co daje
dreszczyk podniety. Można je polecić jako przyzwoite i bardzo
tanie, ale bez błysku w oku. Powodują ziewanie. Drugi z nich został
przetestowany na Fotodinozie TUTAJ.
Nie polecę natomiast pierwszej
wersji-18-55 bez stabilizacji. Lepiej zamienić go na wersję IS-
miało się obydwie i jest różnica. Testy obydwu można znaleźć
na Optyczne.pl
Nie wszystkie obiektywy są dla
wszystkich. To jest jasne. Ale w tym wypadku chodzi o rozmiar
matrycy. Bo jak już wiemy- nie liczy się rozmiar, ważne tylko żeby
był długi i gruby. Niektóre obiektywy są niewarte zakupu pod małą
klatkę APS-C, bo niewiele będą się różnić od obiektywu
kit' owego- uprzedzam o tym lojalnie.
A czy przyroda kolebka
Myślała
kiedyś dokładnie
Po co jej wielkie mamuty,
Ani wygląda to
ładnie,
ani z nich skóra na buty
Nie ma co pytać
koledzy, robiła- i tak jej wyszło
Nikt nie wymyślał
specjalnie
Tego w czym żyć nam przyszło
Uprzedzam o tym
lojalnie
Jeden jest rytm, jeden
rytm
Jeden jest węgiel i tlen,
Zwykłą losu koleją
Praca
posiłek i sen
Jeden przypada na dzień
Świt jeden, jeden
zmrok
Pierwsi się łudzą nadzieją
A drudzy równają krok,
A drudzy równają krok.
(cytat- Jacek Kleyff)
Natomiast bez wyjątku wszystkie
obiektywy z rankingu można polecić użytkownikom analogowego lub
cyfrowego pełnoklatkowca FF (full frame). Te pełnoklatkowce tak
mają, że wszystko co stare- to ładnie do nich pasuje.
Zagłębmy się więc w ranking mamutów
(z jednym wyjątkiem):
Miejsce 10:
Cosina AF 100mm f/3,5 Macro
Also Known As: Phoenix, Promaster,
Samyang, Soligor, Vitacon, Vivitar i Voigtländer AF 100 f/3,5 Macro.
Nie jest to obiektyw idealny.
Jest to najtańszy obiektyw
stałoogniskowy powyżej 50mm ogniskowej.
Jest to najtańszy z obiektywów makro
w okolicach 100mm.
Najprawdopodobniej jednak i tak to
najdroższy obiektyw w tym zestawie.
Według wszelkich znaków na niebie,
ziemi i w internecie jest to obiektyw bardzo dobry już od pełnego
otworu. Jest przy tym wyjątkowy- o dziwo nie ma od dwudziestu lat
konkurencji. Nie ma drugiego obiektywu autofokus o tej ogniskowej i
tej jasności. Jest o pół działki ciemniejszy od wszystkich innych
podobnych obiektywów makro. Nie jest tak naprawdę "prawdziwym"
makro, dającym odwzorowanie 1:1, tylko połowę mniejsze 1:2. Jest
przy tym optyką o konstrukcji Trabanta- wszystko z plastiku. Te
mniej ambitne założenia konstrukcyjne dają niepokonany rezultat-
dobre szkło za cenę o połowę niższą niż wszyscy konkurenci.
Jak już wspomnieliśmy- ma wady, które
czynią go wyjątkowym. Ma też zalety, którym te wady wcale nie
przeszkadzają. Ogniskowa 100mm jest rzeczą bardzo przyjemną nie
tylko do ścigania robaczków na kwiatkach i fotografowania łebków
od zapałek zajmujących połowę kadru, ale też, a może nawet
szczególnie- do portretów. Co lepsza- do bardzo bliskich,
detalicznych portretów, jakich nie dadzą znacznie jaśniejsze i
droższe zwykłe portretówki.
W porównaniu do typowych portretówek
Cosina, jak wszystkie obiektywy makro, będzie miała znacznie
wolniejszy autofokus- nie jest on stworzony do szybko poruszających
się obiektów, tylko do precyzyjnego doostrzania na bliskie
odległości.
Następny punkt- to jasność f/3,5.
Pomimo tego, że na tle konkurentów makro Cosina 100/3,5 jest
ciemniejsza, to jednak na tle amatorskich zoomów o tej ogniskowej
jest od 1/2 do 1 działki jaśniejsza, zatem da dobre do portretu
mocne rozmycie tła.
Jest też jakąś regułą, że
stałoogniskowe obiektywy "prawdziwie makro" są dobre. Praktycznie nie zdarzają
się w tej kategorii żadne słabe szkła i tania Cosina nie jest tu,
o dziwo, wyjątkiem. Prawie nie winietuje i ma idealnie skorygowaną
dystorsję.
Własności makro można podnieść do
wartości odwzorowania 1:1 dokręcając z frontu dodatkową soczewkę
dającą się niedrogo dokupić (w epoce były takie soczewki do
kompletu, produkowane przez Cosinę).
Fotodinoza nie miała styczności z tym
Trabantem, choć bardzo by chciała.
Bardzo solidny test tego szkła jest
tutaj, na Photozone:
Dla kogo? Bardzo atrakcyjny zarówno na
APS-C jak i FF.
Produkowany z mocowaniami do Nikona,
Minolty/ Sony, Pentaxa
Dostępność: bardzo rzadki.
Miejsce
9: Sigma AF 24 f/2,8 Macro
Also Known As: Sigma 24/2,8 Super Wide
Macro
Nie jest to obiektyw idealny. O nie.
Obiektyw który w standardzie nie
działa z nowszymi cyfrowym Canonem inaczej niż na pełnej
przesłonie (f/2,8 ustawione na Av), ale można go poddać
re-chipowaniu. Na większości aparatów analogowych Canona pracuje
normalnie. Tu jest TABELA KOMPATYBILNOŚCI. O ile mi wiadomo działa
normalnie na wszystkich przesłonach z Nikonem i Pentaxem (do tych
systemów będzie pewnie droższy), pewne kłopoty może powodować z
Sony/ Minoltą.
Najgorsza wada już za nami. Napiszmy
jeszcze, że 24/2,8 Macro jest stosunkowo droższa niż inne Sigmy
które gryzą się z Canonami, bo jest szkłem popularnym, znanym i
często spotykanym, produkowany bardzo długo, niesamowicie długo, od 1986 (wcześniej niż
powstanie systemu EOS!) do 2001. Nie jest też ostra jak żyleta na
pełnym otworze przesłony, a jedynie dobra, wystarczy jednak
przymknąć ją o 1/2 działki żeby uzyskać świetne rezultaty.
Wyraźnie także winietuje.
Jest to obiektyw bardzo korzystny do
pełnej klatki- szerokokątny, wszystkowidzący, jasny i dający
wyjątkowe jak na ogniskową własności makro, mianowicie
odwzorowanie 1:2- znacznie lepsze niż wszyscy konkurenci z epoki.
Pozytywem jest solidna metalowa konstrukcja- obiektyw jest przy tym
mały i poręczny.
Gdyby tylko chciała współpracować z
cyfrowymi Canonami bez rechipingu na wszystkich przesłonach-
wskoczyłaby do pierwszej piątki tego rankingu.
Test w stylu pełnego
pół-profesjonalizmu na Fotodinozie- TUTAJ
Porządny test na Photozone:
Dla kogo? Świetny jako "szerokokątny
i makro w jednym" na FF
Dobry jako "standardowy i makro w
jednym" na APS-C.
Produkowany z mocowaniami do Nikona,
Minolty/ Sony, Pentaxa
Dostępność: popularny
LINK DO CHIPÓW POZWALAJĄCYCH NA WSPÓŁPRACĘ SIGMY Z KAŻDYM CYFROWYM EOS'em: LINK
Miejsce
8: Sigma AF 21-35 f/3,5-4,5
Nie jest to obiektyw idealny.
Jak wyżej- nie współpracuje z
nowszymi cyfrowymi Canonami inaczej niż na pełnej przesłonie (tu
jest TABELA KOMPATYBILNOŚCI). Można ją jednak rechipować.
Jest jednym z najstarszych tu
zamieszczonych- produkowano go w latach 1989- 1994.
Ma wady geometryczne na szerokim kącie
i mocno winietuje na pełnej klatce. Autofokus jest dość głośny i
wolny. Jednak z kilku powodów jest to obiektyw wart zainteresowania.
Po pierwsze akurat jasność tego obiektywu niekoniecznie zmusza do
przymykania przesłony. Jest to jasność umiarkowana, dobra do
różnych warunków światła, zatem użytkowanie na pełnym otwarciu
przesłony nie jest zbyt męczące, zwłaszcza że obiektyw jest
dobry/ bardzo dobry w centrum kadru na pełnym otworze. Rzecz druga-
to konstrukcja tego szkła, a zwłaszcza zintegrowanej osłony
przeciwsłonecznej (zamocowanej na stałe!) jest iście pancerna.
Kontrast zdjęć jest dobry ze względu na stałą osłonę i nie
trzeba się męczyć z jej zakładaniem.
Na pełnej klatce obiektyw daje efekty
superszerokokątne- kąt widzenia to spore 91,7 stopnia- rzecz bardzo
przyjemna, zwłaszcza za tę cenę. Wspomniane winietowanie dodaje
zdjęciom na formacie 35mm nieco więcej głębi i słynnej,
opiewanej w sonetach Mickiewicza "magii pełnej klatki".
Na APS-C ten obiektyw jest dość
podobny ogniskowymi do szkła kitowego, daje mniejszy zakres i
podobne światło przesłony- jeśli macie małą klatkę możecie
Sigmę odpuścić, choć może być też niezłym impulsem do
zafundowania sobie aparatu analogowego.
W całym internecie nie ma żadnego
testu tego szkła oprócz Fotodinozy- jest TUTAJ
Dla kogo? Głównie dla FF.
Produkowany z mocowaniami do Nikona,
Minolty/ Sony, Pentaxa
Dostępność: rzadki
LINK DO CHIPÓW POZWALAJĄCYCH NA WSPÓŁPRACĘ SIGMY Z KAŻDYM CYFROWYM EOS'em: LINK
Miejsce
7: Canon EF 70-210 f/4
Nie jest to obiektyw idealny. Jest to
sprzęt tak dawny i zapomniany, że najstarsi japońscy górale nie
pamiętają kiedy był produkowany. To my im przypomnimy: w latach
1987- 1990. Najpierw zalety: jest tani. To oznacza, że nie może być
idealny- już wspominałem? Ma dobry zakres ogniskowych, jak
najpopularniejsze profesjonalne reporterskie zoomy, i dobre światło
f/4, które szczególnie dobre wrażenie robi dla 210mm. Na papierze
wygląda prawie jak dzisiejsze białe L-ki, no ale nie może być
przecież tak pięknie- Heloł, tu Fotodinoza, a nie jakieś Digital
Photo Review.
Dużą zaletą Canona jest ostrość-
jest bardzo dobra od pełnego otworu, po przymknięciu jest jeszcze
lepiej. Niestety musi znosić towarzystwo poważnych wad
chromatycznych, szczególne na brzegach obrazu, oraz winietowanie na
w pełni otwartej przesłonie, które jednak szybko znika. Wady
chromatyczne jednakże nie są już tak miłe i zgodne do znikania
jak winieta- są widoczne zawsze.
Obiektyw należy do najpierwszej serii
Canonów EF, został wypuszczony wraz z EOSem 650, co oznacza dwie
rzeczy: a) jest stary (zużycie poszczególnych egzemplarzy może wpływać na jakość), b) ma solidną i odporną budowę, bo w
owych czasach księgowi nie zaglądali jeszcze inżynierom przez
ramię.
To wszystko powyższe- to mniej więcej
zalety (prawie), nie doszliśmy jeszcze do wad. Teraz właśnie
dochodzimy- obiektyw ma zoom typu pompa, czyli push- pull, co nie
miało wielkiego znaczenia w czasach analogowych, jednak w czasach
cyfrowych matryc nie jest zbyt korzystne, ze względu na dmuchanie
powietrzem na owe matryce podczas zoomowania. No już trudno. Oprócz tego taki zoom będzie się samorzutnie i denerwująco wysuwał gdy skierujemy go w dół i jest mniej pewny jeśli chodzi o autofokus- bardzo łatwo mimowolnie zmienić ogniskową i nastawioną ostrość. No już trudno.
Podobnie jak w prawie wszystkich obiektywach z tego rankingu- nie
spodziewajcie się, że da się do niego dostać jakieś części
zamienne. No już trudno.
Właśnie zrobiłem na Fotodinozie test tego szkiełka, w porównaniu do 70-200/2,8 L. Jest tutaj- LINK
Wnikliwy test tego szkła zrobił
nestor internetu- Ken Rockwell. Ken Rockwell szybciej stoi niż ty
biegniesz. Ken Rockwell regularnie oddaje krew, ale nigdy swoją. Ken
Rockwell potrafi jechać na stoku narciarskim pod prąd. To Ken
Rockwell zagroził Samsungowi kopem z półobrotu, jeżeli dalej
będzie produkować aparaty NX:
Dla kogo: atrakcyjny dla APS-C i FF.
Dostępność: dobra.
P.S. Alternatywą dla tego mamuta są najtańsze współczesne zoomy Tamrona i Sigmy- też nie są idealne. No i ciemniejsze.
Miejsce
6: Cosina AF 70-210 f/2,8- 4 Macro
AKA: Soligor, Vivitar
70-210/2,8- 4 Macro
Nie jest to obiektyw idealny.
Ogniskowe takie same jak numeru 7.
Zoomowanie typu push-pull takie samo jak numeru 7. Ale różnice są.
I kilka zalet jest. Bo każdy szalet jest pełen zalet (cytat).
Zaleta pierwsza- jest wypisana na tubusie tego obiektywu- jest jasny,
jaśniejszy o 1 działkę na krótkim końcu. Co prawda nieco
ustępuje ostrością na pełnym otworze numerowi 7, ma też wyraźnie
większe wady chromatyczne. Powłoki przeciwsłoneczne nie są także
najwyższej klasy i kontrast pod światło siada bardziej niż w
Canonie 70-210/4. Jasność f/2,8 jest jednak rzeczą przydatną w
życiu.
Sporo lepsze niż w Canonie są
wartości zbliżenia, jakie można uzyskać zoomem Cosiny, choć
wcześniej trzeba przestawić hebelek na "macro". Cosina
daje powiększenie 1:2,5 m w porównaniu do 1:4,2 Canona.
Cosina jest przy tym o dobrą dekadę
młodsza od konkurenta- te sprzęty nigdy nie spotkały się na rynku
jako nowe. Produkcję Cosiny rozpoczęto prawdopodobnie w 1996 roku a
skończono w 2006. Nikt tego nie wie, bo producent wskoczył na
wyższą półkę, produkuje dziś Rolls- Royce'y Voigtländery i nie
przyznaje się do tego produktu. Typowe wyparcie.
Cosina 70-210/ 2,8-4 jest bardzo
familiarna Fotodinozie, pomimo że mieliśmy z nim do czynienia tylko
raz i to krótko- to przedstawiciel typowego pełnego
półprofesjonalizmu. Udaje, że jest połowie drogi między
obiektywem profesjonalnym a amatorskim, ale jednak za wyjątkiem
światła f/2,8 na 70mm trochę bliżej mu do tych ostatnich.
Prawie nie ma testów tego szkła w
internecie. Test po ukraińsku, dużo sampli:
Recenzje użytkowników:
Dla kogo? Zarówno na APS-C jak i FF
sporo radości.
Produkowany z mocowaniami do Nikona,
Minolty/ Sony, Pentaxa
Dostępność: rzadki
Miejsce
5: Canon EF 28-70 f/3,5-4,5
Nie jest to obiektyw idealny. Ale
powiedziałbym, że aspirujący do bardzo dobrego, choć znów z
pewnymi mankamentami. Jest to kolejny mamut, od lat już
nieprodukowany- wypuszczono go w roku debiutu systemu EOS, czyli w
1987 i produkowano zaledwie przez rok i to w dwóch wersjach. Ale
trafiają się na aukcjach.
Wersje różniły się między sobą
niewiele, ale drugie wydanie było dostosowane do pracy także na
filmach do światła podczerwonego (infrared), a pierwsze podobno-
nie.
Praktycznie- nic starszego nie
podepniemy do naszego aparatu.
Jako mamut, jest to obiektyw o bardzo
solidnej, tradycyjnej budowie, z metalowym mocowaniem bagnetowym, bo
o konstrukcji całej z plastiku jeszcze się nikomu nie śniło, z
okienkiem skali odległości i głębi ostrości.
Pod światło da nieco słabszy
kontrast niż dzisiejsze obiektywy.
Dystorsje geometryczne bardzo dobrze
skorygowane, winietowanie niewielkie, ostrość w centrum dobra od
pełnego otworu, po przymknięciu- bardzo dobra. Niestety daje wyraźne wady
chromatyczne na niższych przesłonach. Autofokus dość głośny
jak na dzisiejsze standardy.
Obiektyw niewielki, jak wspomnieliśmy-
solidny i o dobrej jasności. Mało wad, dużo zalet.
Test przeprowadziło solidne Photozone:
Dla kogo: przede wszystkim na FF. Dla
APS-C dość bliski obiektywu kitowego, ale jaśniejszy i dłuższy-
może być.
Dostępność: średnia
P.S. W razie czego bardziej dostępny
EF 35-70/3,5-4,5, o podobnych zaletach i wadach, tylko tańszy i z
mniej atrakcyjnym, węższym zakresem.
Miejsce
4: Canon EF 22-55 f/4- 5,6 USM
Nie jest to obiektyw
idealny.
Zastanawiałem się mocno
gdzie umieścić ten obiektyw w naszym rankingu. Cały ranking
sprowadza się przecież do tego, że oceniam faktor "chcę to",
a nie porównuję tabelki w exelu i wyciągam średnią ważoną.
Otóż chcę go. Gdybym
nie miał innych obiektywów superszerokich- myślałbym o nim
właśnie. Obiektyw ten jest ciemny, ale dość dużo obiektywów
superszerokich jest ciemnych. Jest dość słaby na długim końcu-
najlepszy na pełnym otworze, a z przymykaniem ostrość spada. Ale
przecież nie kupujemy go dla najdłuższego końca, tylko wręcz
przeciwnie. Na 22mm i otwartej przesłonie jest bardzo dobry w
centrum, choć powyżej f/6,3 ostrość znów spada, za to sprzęt
daje kąt widzenia 90 stopni.
Brzegi obrazu na pełnej
klatce są zawsze słabsze i mocno widać winietowanie, ale nie jest
to żadnym zaskoczeniem, jeśli się wie, że tego obiektywu nie
stworzono na pełną klatkę. Jest on jednym z pierwszych obiektywów
na małą klatkę APS-C i to nie cyfrową, a małą klatkę na film.
(TUTAJ napisało się o filmowym APS-C). Niemniej zaskakująco dobrze
kryje obrazem obszar 24x36mm, zatem na pełnej klatce jest obiektywem
superszerokokątnym.
Można właściwie
napisać, że Canon stworzył go niechcący.
Jako obiektyw "super
szerokokątny mimo woli" sprawuje się bardzo ładnie- trzyma
kontrast nawet pod światło, nie ma wad chromatycznych i prezentuje
dobrze skorygowaną geometrię. Do tego ma cichutki i szybki silnik
autofokusa.
Konstrukcja niemal w całości plastikowa, ale komu to przeszkadza?
W internecie prawie nie ma testów
tego szkła, ale jest u nas na Fotodinozie- TUTAJ test w stylu
pełnego półprofesjonalizmu.
Oprócz tego porównanie na ogniskowej
24mm:
Dla kogo: Głównie dla
FF. Na APS-C niemal powtarza ogniskowe kit'a, no ale zawsze można go
podłączyć do pełnej klatki. Polecany do Canonów D30, D60, 10D
(do których nie podłączymy obiektywu kitowego 18-55 EF-S)
Dostępność: rzadki
Miejsce
3: Canon EF 28-105 f/3,5-4,5 USM
Nie jest to obiektyw
idealny. Ale znów aspirujący.
Jest ten obiektyw wyrazem
dążenia do uzyskania absolutnego kompromisu cenowo- jakościowego,
oraz funkcjonalnego. W sumie- udało się. Ten obiektyw sytuował się
dokładnie i ściśle w centrum zoomowego wszechświata, ani na jotę
nie odchylał się w żadną stronę. Nie był obiektywem amatorskim,
ani nie był obiektywem profesjonalnym. Nie był optyką ciemną, ani
nie był jasną. Nie był zoomem o ogniskowych standardowych, ani nie
był spacerzoomem. Był zaprojektowany w idealnej równowadze. Nie
jest obiektywem super w żadnej dziedzinie, ale jest dobry prawie w każdej.
Właściwie nadaje się
prawie do wszystkiego. Może służyć na pełnej klatce jako jedyny
obiektyw. Szkło spełniające się jako wyjazdowy allrounder, o ile
ktoś nie zamierza polować na zbliżenia ptaszków na dachu, albo
nosorożca na safari, bo do tego jest zbyt krótkie.
Dzisiejsze zoomy typu
18-270 pobiją go wszechstronnością zasięgu, jednak on pobije je
rozmiarami, ceną i nierotującą przednią soczewką, która pozwoli
użyć filtra polaryzacyjnego.
Obiektyw jest lepszy na
dłuższym końcu, niż na krótszym. Na 28mm i pełnej przesłonie
jest w centrum kadru średni, po przymknięciu o działkę- bardzo
dobry. Przy 105mm jest bardzo dobry już od pełnego otworu (portrety!). Ma
porządne powłoki przeciwodblaskowe i daje przyzwoity kontrast, a
oprócz tego bezgłośnie i błyskawicznie wyostrza autofokusem
ultrasonicznym.
Bratem ciotecznym tego
obiektywu jest Canon EF 24-85/3,5-4,5 USM, o podobnych walorach i
przesuniętych w dół ogniskowych- zatem co kto lubi. Użytkownikom
małej klatki APS-C sugerowałbym raczej dłuższą wersję, jako
uzupełnienie w górę ogniskowych kit'a, bo 24mm to i tak nie jest na APS-C
szeroko.
Test tego obiektywu
przeprowadził niezastąpiony Ken Rockwell.
Ile obiektywów może
przetestować Ken Rockwell? Tyle samo ile pompek robi Chuck Norris.
Wszystkie.
Oprócz tego solidny test
na Photozone:
Dla kogo? Dla FF jako "do
wszystkiego". Dla APS-C jako mniej uniwersalny krótki
teleobiektyw.
Dostępność: popularny.
Miejsce
2 ex aequo: Yongnuo YN- 50 f/1,8, Canon EF 50 f/1,8 II
Nie są to obiektywy
idealne.
Zacznijmy od tego. To
prawie ten sam obiektyw. "Prawie" zwykle robi jakąś
różnicę, ale nie za bardzo w tym wypadku. Nawet jeśli Yongnuo ma
inną mechaniczną konstrukcję i więcej listków przesłony- efekt
zdjęciowy jest zbliżony i w znacznej większości przypadków nie
zauważymy różnicy.
Yongnuo YN 50/1,8- jedyny
w tym zestawieniu NOWY obiektyw! Z dwuletnią gwarancją i fakturą
VAT! W pudełeczku firmowym, nówka nierdzewka nie śmigana. Tego
jeszcze nie grali na Fotodinozie. No ale tak tanio jeszcze nigdy nie
było. Jako jego współ- rywala cenowego możemy wystawić tylko
Canona 50/1,8 z drugiej ręki- używanego.
Obydwa te obiektywy są
maksymalnie plastikowe i uproszczone konstrukcyjnie. Nie są to
pancerne sprzęty, trzeba o nie dbać i nie narażać na mechaniczne
urazy. Daje się też we znaki pewna loteryjna jakość egzemplarzy.
Yongnyo ma teoretycznie
słabszą ostrość na pełnym otwarciu przesłony niż Canon i
słabszą ostrość maksymalną na f/5,6. Jednak ponieważ możemy
wystawić jako rywala tylko Canona używanego, który po pewnym
czasie użytkowania mógł nabrać pewnych luzów i niedoskonałości
(wszystkie zębatki wewnętrzne za wyjątkiem jednej są plastikowe)-
szanse się wyrównują.
Na pełnym otworze
przesłony obydwa obiektywy są średnie, nawet nowy Canon też nie
jest super pod tym względem. Istotne jest to, że na przysłonie
f/2,5 obydwa obiektywy są bardzo dobre, a Canon na f/2,8 osiąga
wartości super.
Jakie są te obiektywy.
Jaki jest ten jeden obiektyw w dwóch postaciach?
Są to najtańsze bardzo
jasne obiektywy. Przy przesłonie w pełni otwartej przelatuje przez
nie trzykrotnie więcej światła niż przez obiektyw kit ustawiony
na tę samą ogniskową, jednym słowem da się nimi zrobić
nieporuszone zdjęcie bez lampy w trzykrotnie ciemniejszych
warunkach. Nie wprawione oko ludzkie nie zauważa pogorszenia
warunków światła tak mocno jak aparat- wydaje się nam że jest
tak samo jasno na dworze jak w domu, tak samo jasno w południe jak w
wieczornym cieniu- nasz wzrok automatycznie to kompensuje. Ale aparat
ma do dyspozycji tylko jasność obiektywu. Jeśli jej brakuje-
zdjęcie albo będzie poruszone, albo zbyt ciemne, albo będzie
wymagało błyśnięcia lampy, czyli zlikwiduje naturalny nastrój
oświetlenia. Dlatego te stałoogniskowe jasne szkła są takie
fajne.
Wszystkie jasne
stałoogniskowe szkła są fajne, ale te są najtańsze.
Duży otwór przesłony
daje także znacznie mocniejsze rozmycie tła niż w ciemniejszych
zoomach- zatem nadaje się bardzo dobrze do portretów skupiających
wzrok na modelu.
Wady mechaniczne obydwu
szkieł już wymienione. Z innych- wady chromatyczne na brzegach
obrazu, wyraźne winietowanie na pełnym otworze i słabe zachowanie
pod światło- tracą kontrast.
Test Canona w dwóch
wersjach na Fotodinozie- TUTAJ
Test Canona na Optyczne:
Test Yongnuo na Optyczne:
Dla kogo: zarówno
użytkownicy FF jak i APS-C będą mieli dużo radości.
W tym roku, podobno
Yongnuo ma być produkowany z mocowaniem do Nikona.
Dostępność: pełna,
zarówno nowe jak i używane.
Miejsce
1: Cosina AF 19-35 f/3,5- 4,5
AKA:
Exakta, Phoenix, Promaster, Quantaray, Soligor, Tamron, Tokina,
Vitacon, Vivitar, Voightländer, Walimex AF 19-35 f/3,5-4,5
Nie jest to obiektyw idealny. A mimo
tego jest na pierwszym miejscu.
Ten niepozorny zoom był już tutaj nie
raz opisywany, jako prosty Trabant, który jedzie pomimo plastikowej
konstrukcji.
Najważniejsze zalety są dwie: nie ma
innego superszerokokątnego szkła na pełną klatkę o tej jasności
i w tej cenie, oraz druga: jest powszechny i dostępny.
Oprócz tego- w centrum daje dobrą
ostrość już od pełnego otworu przesłony a na f/5,6- f/8 bardzo
dobrą. Brzegi są wyraźnie słabsze, ale na wysokich przesłonach
robią się dobre.
Winietuje mocno na pełnym otworze,
szczególne na szerokim kącie. Nie ma też wtedy zbyt dobrze
skorygowanej geometrii- linie proste przy brzegach wychodzą nieco
sfalowane.
Wady chromatyczne widoczne na brzegach
przy niskich przesłonach.
Słabe zachowanie pod światło- mocno
traci kontrast.
Konstrukcja w dużej części
plastikowa, ale nie klęka.
Główną radość będą mieli z tego
obiektywu użytkownicy pełnej klatki (FF). Fotografowie z aparatami
APS-C niech używają nadal swojego obiektywu kit'owego 18-55 i
zaoszczędzą pieniądze na dalsze pozycje tego zestawienia.
Natomiast Full Frame czy to cyfrowe czy też tradycyjne na filmie
dostanie obiektyw z kątem widzenia 97,4 stopnia, czyli najszerzej
widzący obiektyw w tym zestawie.
Na miejscu pierwszym zatem znalazł się
sprzęt stworzony według planu na zaniesienie super szerokiego kąta
pod strzechy amatorów, niczym ognia wykradzionego bogom przez
Herkulesa. Nie jest ideałem. Ale to Kingsajz dla każdego.
Test w stylu Fotodinozy: TUTAJ
Test po ukraińsku jest tutaj:
Tutaj ostatnia, ulepszona przez Tokinę
i droższa wersja tego szkła, test na Optyczne:
Dla kogo? Przede wszystkim na pełną
klatkę (FF).
Produkowany z mocowaniami do Nikona,
Minolty/ Sony, Pentaxa
Dostępność: dobra.
Mam tylko cichą nadzieję, że ceny
tych obiektywów nie podskoczą zbyt mocno. Mimo wszystko nie zanosi
się na to- jest konkurencja nowych szkieł kosztujących 500- 650
złotych i co lepsza- troszkę się ona ostatnio poszerzyła, np.
naleśnikowe Canon 40/2,8 i 24/2,8, Yonngnuo 35/2.
(Tu można sprawdzić jakie nowe obiektywy do Canona EOS można kupić za 650 zł)
Za te kwoty daje
się także kupić używane obiektywy o bardzo dobrej jakości, a
także sporo bardzo dobrych szkieł manualnych, dla tych, którzy
lubią coś tam sobie pokręcić.
Liczymy też na Chińczyków. Tak.
Najbardziej liczymy na nich.
Drodzy
Chińczycy! Liczymy na Was!
亲爱的中国人!我们指望你
Qīn'ài de zhōngguó rén! Wǒmen zhǐwàng nǐ
Fabrykant
dyrektor kreatywny walnięty o sprzęty
UWAGA: DRUGA CZĘŚĆ "TOP TEN+ NAJTAŃSZE NOWE OBIEKTYWY DO CANONA, KTÓRE MAJĄ COŚ W SOBIE" - JEST TUTAJ: LINK
P.S.
Polecam moje oryginalne kryminały z klimatyczną Łodzią w tle:
"Tramwaj
Tanfaniego" dziejący się w czasach świetności
przemysłowej Łodzi w roku 1905. Rzecz inspirowana prawdziwymi
wydarzeniami - zabójstwem Juliusza Kunitzera, twórcy łódzkich tramwajów.
Książka nagrodzona Exlibrisem Biblioteki im. Piłsudskiego za najlepszą
powieść o Łodzi w 2021 roku. Polecana przez Władysława Pasikowskiego.
"Tramwaj Tanfaniego" jest do kupienia wysyłkowo tutaj: LINK
"Złoty
peugeot" - niebanalny kryminał motoryzacyjny z epoki
wczesnego Gierka. Tajemnicza zbrodnia, nieudolna milicja, zakulisowe
przepychanki z władzą PRL. Skromny mechanik z
ulicy Wschodniej chcąc nie chcąc musi zabrać się za dociekanie,
dlaczego ktoś musiał zginąć i kto go zabił. Są wciągające tajemnice,
splątane wątki, brawurowe pościgi samochodowe. Kryminał zawiera liczne
aluzje do literatury popularnej z czasów PRL szczególnie do książek
Niziurskiego i Nienackiego.
Do kupienia wysyłkowo - TUTAJ
"Deluks" - kryminał dziejący się w roku 1976 złożyłem się z kilku
warstw, od tematyki automobilowej, poprzez dawne tajemnice Łodzi, kończąc na echach II Wojny
Światowej. Tym razem aluzyjnie nawiązuje do tzw. kryminału milicyjnego, jednak dekonstruuje schemat i
ironizuje z klimatów PRL. Mamy zespół pełnokrwistych
bohaterów - od lumpów i milicjantów po profesorów i prywaciarzy, a
między wierszami ówczesne stosunki polsko-niemiecko-żydowskie. Będziecie
zaskoczeni!
"Deluks" do kupienia wysyłkowo - TUTAJ
"Wariatka
ze Spornej" - napisana wspólnie z Tomaszem Włodkowskim -Młoda policjantka, niedawno przybyła do
Łodzi ma poprowadzić śledztwo, które będzie wymagało od niej
szczególnego zaangażowania, cierpliwości, uwagi i... erudycji. Tytułowa
ulica Sporna zdaje się trwać w niezmiennym od stu lat stanie, ale to
tylko pozory. Miasto dookoła przekształca się w bólach, jest rok 2003, Polska ma zaraz wejść
do Unii Europejskiej, niechciany bagaż PRL jest wciąż obecny,
również w policji. Kto i dlaczego zabił znanego wykładowcę filmówki? Co ma wspólnego wielka sztuka i
małe morderstwo?
"Wariatka ze Spornej" do kupienia wysyłkowo TUTAJ