wyświetlenia:

piątek, 25 listopada 2016

Hurra! Wrak Race! Podziękował, szerokości. (Same dygresje). Sigma 14/3,5 AF



Kilka lat temu zaczęło się pisać Fotodinozę. Zaczęło się bajdurzyć o starych Sigmach nie współpracujących z Canonem i myśleć o nich bezustannie.

To się nazywa mania.

No i w ramach kryzysu wieku średniego powoli kompletowało się gamę obiektywów Sigma z roku, mniej więcej 1994-go. Kto bogatemu zabroni?

Chodziło oczywiście o fajne obiektywy. Nie o wszystkie z katalogu. Tylko fajne. Stałoogniskowe. Bo są fajne.

No, jeden zoom wiosny nie czyni. Czy drugi.

Jak na kolekcjonera klasycznych szkieł celuję dość nisko, przyznaję. Troszkę się pousprawiedliwiam przed sobą. Życie w zgodzie ze swoimi przekonaniami to ważna rzecz. Były śmiesznie tanie. Koszt ich zakupu nie przekraczał we wszystkich przypadkach 15% ich pierwotnej wartości. Nic tak nie tanieje, jak obiektywy nie działające z Canonem EOS inaczej niż na pełnej przesłonie.

Do tego nie przywiązywałem zbytniej wagi do wyglądu zewnętrznego. Miały działać, ale mogły sobie wyglądać jak złom. I niektóre wyglądają. Niektóre nawet są złomami.

Ostatnio jednak osiągnąłem ekstremum w tej dziedzinie.

Tak wrakowatego obiektywu jeszcze nigdy nie miałem. Ale też nigdy nie miałem tak wyjątkowego.

Sigma AF 14mm f/3,5.

piątek, 18 listopada 2016

Projekt okrążenia. Vol 11a. Stacja Łódź Arturówek- część zachodnia. Królestwo Heinzla

Sigma 24/2,8 Macro + Canon 5D @ f/10, filtr pomarańczowy, -0,67EV


(Inauguracyjny odcinek Projektu Okrążenia Łodzi o Marysinie jest TUTAJ

Stacja Łódź Arturówek.

Wysiadając na stacji Arturówek z początku człowiek może nie wiedzieć gdzie się znajduje.

Ale może się dowiedzieć.

Każde miejsce na ziemi składa się z warstw, jak w Photoshopie. Staje sobie człowiek w jakimś pustkowiu i nagle okazuje się że stoi akurat w pradolinie Warszawsko- Berlińskiej, albo w zlewni wód Bałtyku, albo na terenach dawnego zaboru rosyjskiego, albo na obszarze wpływów lądolodu, albo w dawnej Generalnej Guberni . Albo w czymkolwiek innym.

Wysiadając w Arturówku także nie mamy świadomości, że wysiedliśmy w samym środku królestwa. Najpierw królestwa Zawiszów, a potem królestwa fabrykanta Heinzla. Niewiele na to wskazuje. Przed nami las, a za plecami ktoś myje zabytkowego Mercedesa na samoobsługowej myjni samochodowej. Co? Że jak wysiedliście to nie myje? No już trudno.

Czy coś tu w ogóle jest?

niedziela, 13 listopada 2016

Im gorzej tym lepiej. Sigma 90/2,8 Macro vs Canon 85/1,8 USM




Ograniczenia sprzyjają.
Bez ograniczeń wszystko takie rozmemłane. Ograniczenia nadają formę. Ramę.

Poszedłem tym tropem strzelając zdjęcia do Projektu Okrążenia dwoma obiektywami stałoogniskowymi. I to w czarnobieli. Prawdę powiedziawszy, zanim zacząłem tę serię myślałem najpierw o jednym obiektywie- 24mm. Zauważyłem w ogóle, że mając szerokokątny zoom i robiąc zdjęcia pejzażowo- reporterskie prawie zawsze ustawiam ogniskową właśnie na 24mm. To jest ogniskowa na której dobrze wychodzą budynki i lanszafty z jakimś pierwszym planem. Właściwie mógłbym zamienić szeroki zoom na stałą 24-kę i efekt byłby podobny.

Do tego bardzo dobry artykuł o przewadze obiektywu stałoognoskowego nad zoomem i jego błogosławionym wpływie psychologiczno- socjologicznym (nie tylko optycznym) na jakość zdjęć napisał już Foto-nieobiektywny na Fotoblogii- tutaj:


W tę stronę biegły me myśli.
Ale doszedłem do innego wniosku. Zbytnie ograniczenia zbytnio ograniczają.

Same zdjęcia z 24-ki byłyby jednak dość monotonne. Słabo też prezentują się przy tej ogniskowej detale fotografowane z bliska jako pojedynczy, główny obiekt. Po prostu trzeba zbyt blisko do niego podejść (co zniekształca) albo zbyt dużo będzie widać jego otoczenia. Zatem trzeba wziąć też coś dłuższego. Żeby robiło za inny punkt widzenia.

Wziąłem dinozaura- 90-tkę macro Sigmy.

czwartek, 3 listopada 2016

Projekt Okrążenia. Vol. 2. Stacja Łódź Stoki.



P.S.(Tutaj dostępna opisana wcześniej Stacja Łódź Marysin- LINK)
P.S. II- pewnie przesadziłem z objętością tego wpisu. Umówmy się, że można go czytać na dwa razy, dobra?

Fabryka nici Ariadna na ul. Niciarnianej

Otóż jak marszałek Piłsudski wysiadał z tramwaju „Socjalizm” na przystanku „Niepodległość”, tak i my wysiądziemy. Ale nie z tramwaju, tylko z Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, nie na przystanku „Niepodległość”, tylko na stacji „Łódź Stoki”. I nie zegarki tylko rowery. I nie rozdają, tylko kradną.


Łódzka Kolej Aglomeracyjna, choć jeszcze nie pod tą nazwą, to był pomysł socjalistyczny. Jeszcze za Gierka zbudowano na linii Łódź Widzew- Zgierz obustronne perony, które potem stały samotnie, jak ten Himilsbach z angielskim, albo jak wiadukt pod Tuszynem, niepołączone z niczym i były nieużywane. Dopiero lata 2010-te ruszyły coś w kwestii regularnych pasażerskich przejazdów na tej linii.

Ł.K.A. Ma na pokładzie nie tylko automaty biletowe, ale też wifi. Można zatem przeglądać sobie wpisy Fotodinozy pomiędzy przystankami.

piątek, 28 października 2016

Mylne Powidoki (prawie jak foto).

Daję Ci wszystko co mam
Mój bit, niech Ci służy
W tym momencie nie mam nic więcej
Możesz być dłużny
Składam na Twoje ręce
Efekt mojej podróży.

(cytat- MC Silk)

Dzisiaj będzie o czym innym. 
Dzisiaj tak jakoś bardziej (cytat).
Narysowało się.
Przy okazji, postanowiłem utworzyć nowy, zachęcający tag: "prawie jak foto". Jakby kto chciał sobie przypomnieć różne rysunki i rebusy- pooznaczałem je i można polecieć wzdłuż brzegu tego Tagu:
http://fotodinoza.blogspot.com/search/label/Prawie%20jak%20foto

Ostatnio wzrok mi się psuje. Coraz gorzej widzę. I to pewnie są efekty:



piątek, 21 października 2016

Kontrola greckiego kryzysu. Vol 2- Piraci bez Karaibów


Część pierwsza dostępna TUTAJ


Jak się już wspomniało- ludzie lubią sobie podrzynać gardła w każdych okolicznościach przyrody. Południowe Mani na południowym Peloponezie zawsze było ostre. Zawsze był tu jakiś ostatni bastion. W wojnach z Wenecjanami, Turcją, a na końcu z Hitlerem. No, teraz jeszcze nawet i przed turystami. Tutaj gdzie ptaki zawracały, a ziemia to była przeważnie surowa skała, zamieszkiwali ludzie osobni. Rolnikami ci oni nie byli, oj nie.

Taka gmina.


Władza państwowa, za czasów wszystkich kolejnych władz słabo sobie tutaj radziła. W mordę można było dostać, to i poborcy podatkowi rzadko tu zaglądali.

Głównym źródłem dochodów tego regionu stanowił od XII do XIX (dziewiętnastego!!!) wieku rabunek.

W zawodzie wikinga najbardziej cenię sobie gwałcenie. (cytat).

poniedziałek, 17 października 2016

Kontrola greckiego kryzysu.



Czy jest kryzys? Oj, kryzys, kryzys...

Słońce świeci, oliwki rosną, morze w tym kryzysie strasznie się turkusowe robi. Rybacy łowią, turyści zalegają na plaży w ramach tzw. vacatio legis.
Troszkę poprzeklinamy sobie w ramach cytatu:

(...)Otóż była tam przystań, w tej mieścinie rzadkiej,
Na którą nasz bohater trafił przypadkiem
pomyślał: "O, tu ludzie pracy są też"
I podszedł do rybaka który chlał wino,

zresztą piąte
Popatrzył i żeby zacząć gadkę chyba, powiedział:
-No co tam słychać panie rybak?
A rybak na to:
-A, dobrze, dzisiaj rano wstałem
Wziąłem łódkę, trochę popływałem, k...
Przez godzinę wyłowiłem ryb z piętnaście
I odpoczywam sobie od południa tutaj właśnie.
-Od dwunastej?! - krzyknął biznesmen - Od dwunastej już masz wolne?!
-A co? Siądę tu gdzieś i wino pier...

Biznesmen chociaż na wczasach poczuł się w żywiole:
-Pozwolisz, że dam ci radę...
-A co! Pozwolę!
-Jak to k...?! O dwunastej dzień pracy skończony?!
Przecież mógłbyś zarobić więcej, tylko pomyśl!
Połowiłbyś od rana, aż do chwili kiedy słońce znika
I po tygodniu miałbyś pana pomocnika!
Po miesiącu kupiłbyś drugą łódkę, potem trzecią
Po roku śmigałbyś wziętym w leasing kutrem
Później drugim, siódmym i tak dalej...
Stary, wielka firma - czy to nie brzmi wspaniale?


Tu rybak przerwał:
-Panie, muszę powiedzieć,

               że pomysł niezły.
Ale ze mną co bedzie?
-Jak to co? Będziesz odpoczy
wał sobie!
-Tak? No a co ja teraz robię?”


Łona i webber „Biznesmen”

Odwiedziło się kolebkę. Kultury, oczywiście.


Z tymi Grekami, to moglibyśmy się zaprzyjaźnić. Oni są po naszych pieniądzach. Może trochę spokojniejsi, choć gorącą krew mają schowaną trochę głębiej. Ich naród jest jak lawa (cytat). Nawet nasza historia też ma jakieś paralele. To znaczy- do czasu, do czasu...

Oni są trochę starsi.

piątek, 14 października 2016

Taniej już było.

To była miłość czysto platoniczna. Na oczy nigdy nie widziałem przedmiotu tej miłości. Jest nim obiektyw, oczywiście.
Ta miłość, to także wyraz pewnego szacunku, czy nawet podziwu- jak dzielnie firma Sigma radziła sobie na rynku obiektywów do lustrzanek.
Ale każda miłość może się kiedyś skończyć (???). A ta kończy się symbolicznie.
Sigma 500 f/4,5 EX HSM odeszła ode mnie.

"Kochanie wróć, bo odejszłeś"
(tytuł poematu Krzysztofa Gol'a i Magdy Marciniak, którego nie mogę się doszukać w moich annałach. Może ktoś ze znajomych go pamięta? Druga część tego poematu nosiła tytuł "Kochanie, odejdź, bo przyjszłeś")

W latach 90-tych i 2000-ch nie było zbyt wiele szkieł, które nie miały bezpośredniej konkurencji, a ten właśnie obiektyw- Sigma 500mm f/4,5 do nich należał. Został stworzony kompromisowo, by walczyć o klienta z najlepszymi i podgryzać Canona, Nikona, Pentaxa i Minoltę. A może i świętej pamięci niemieckiego Contaxa? Bo w dawnych czasach wychodził także z tym mocowaniem.

Była to ukryta opcja japońska, tajny partyzant wśród żołnierzy regularnej armii. Kąsał z zaskoczenia po kostkach i zdobywał pole.

środa, 5 października 2016

Czy kupować używane obiektywy autofokus. I jak kupować.

Same nieprodukowane od lat obiektywy

Na blogu musi być płodozmian. Trójpolówka obejmuje także artykuły bardziej techniczne. I to jest właśnie taki. Ale cytaty są, są, nie martwcie się.


Czy

 
No jasne. Każdy by chciał mieć kupę szmalu i same nówki nierdzewki nieśmigane. Ale jak czasem popatrzy się na ceny nowych obiektywów, to wydają się one pochodzić z Alfa Centauri w niektórych przypadkach. A może i z Proximy Wodnika.

No ale można trochę poszperać i wyszukać na aukcjach obiektywy używane.

No i jak to z nimi jest?
Warto się za nimi rozglądać?

Są różne przypadki.
Jest wiele możliwości (cytat).

To jest właściwie pytanie filozoficzne- czy w ogóle kupować używane rzeczy. Niektórzy podchodzą do tego od strony prestiżowej, niektórzy od strony praktycznej. Kiedyś niejaki Złomnik napisał, że wystarczy zbierać okruchy ze stołu najbogatszych i już można całkiem nieźle egzystować. Coś w tym jest.

Niektórych nie przekonuje ryzyko tego działania. Zajmiemy się tu trochę ryzykiem.

No risk- no fun (cytat).

Ogólnie rzecz biorąc jeżeli obiektyw był w swoim życiu szanowany, nie był rzucany o beton, ani żaden reporter nie tłukł nim po głowie innego reportera podczas walki o zdjęcie prezesa Kaczyńskiego- to generalnie jest rzeczą trwałą, zdolną pracować przez długie lata w sprawności. Niemniej, jak we wszystkich dziedzinach- świat dąży do entropii, a wszystko co istnieje- zużywa się.

piątek, 30 września 2016

Projekt Okrążenia. Vol 1. Stacja Łódź Marysin


Wiadomo dlaczego alpiniści wchodzą na góry? Wiadomo. To ja z tego samego powodu postanowiłem okrążyć świat.

Ale nie ten wielki świat. europejską tożsamość, azjatyckie smaki, Afrykę czarną i białą jak kość słoniowa, Australię z ptakiem Ostridżem i amerykański sen. Nie.

Postanowiłem okrążyć swój własny lokalny świat i to w miarę ciasnym torem.

1435 milimetrów. Bo po torze odbędzie się ta odyseja.

Łódź ma różne największe rzeczy. (Ludzie najbardziej nie lubią różnych rzeczy- cytat Krzysztof Gol) I różne tory. Niektórzy mówią, że także najdłuższy tor tramwajowy w Europie- linii 46 do Ozorkowa (30km). Ale tym torem nie da się okrążyć Łodzi, a do tego jest on fotograficznie i semantycznie mocno wyeksploatowany. Dziesiątki fotografów już go sfotografowały.

Ale od niedawna jednak da się okrążyć miasto torem kolejowym.

To znaczy- wróć: tory były od dawna, tylko od niedawna jeżdżą po nich regularne pociągi- Łódzka Kolej Aglomeracyjna. Niektórzy podobno dojeżdżają nimi do pracy. Ja postanowiłem przetestować pociągi ŁKA jako rozrywkę. A może i naukę. Przez rozrywkę do nauki. Bawiąc uczyć się. Śmiech dla samego śmiechu to tylko niepotrzebna strata chichotów (cytat- Papcio Chmiel)

Koncepcja mi jednak runęła.

czwartek, 22 września 2016

Mark. Nie Mark Twain. Mark Four.




Co czuję, kiedy widzę Canona 5D Mark IV?
Czuję że się zmieniłem. Że mi się priorytety zmieniły.

Kiedyś czułbym tylko dreszcze pożądania. Ślinotok włączałby się automatycznie i drżączka opanowywałaby jestestwo. Na widok takiej nówki fulprofeski.

Dzisiaj przychodzą pewne zwątpienia i niepewności.

Czyżbym został wsteczniakiem?
Czyżbym został jakimś zamrożonym wykopaliskiem?

- A to ci sztywny defryzoń!- jak powitano Ijona Tichego po rozmrożeniu z hibernacji w roku 2039-tym (Hm. To już całkiem niedługo!)

A może to tylko rozsądek?

środa, 14 września 2016

Postęp

A teraz znajdziemy ideę(...). Edek?
- Postęp, proszę pana.

- Jak to należy rozumieć?
- No, w ogóle postęp.
- Ale jaki postęp?
- Postępowy. Do przodu.

- Znaczy się... naprzód?
- Tak jest. Przodem do przodu.
- A tył?
- Tył też do przodu.
- Ale wtedy przód będzie z tyłu?
- Zależy, jak patrzeć. Jak od tyłu do przodu, to wtedy przód będzie z przodu, choć do tyłu.
- To jakieś mętne.
- Ale postępowe, proszę pana.

         Słąwomir Mrożek „Tango”




Czym byłbym, jako bloger, gdyby nie istniał internet? Nikim oczywiście. Cała udawana erudycja, polegająca na wyszukiwaniu w sieci ciekawych informacji musiałaby być zastąpiona jakimś szperaniem w encyklopediach PWN i po bibliotekach. A i to nie dawałoby efektu w przypadku popkultury, która na ogół nie trafia do encyklopedii, no chyba że pisze je Wiesław Weiss, znaczy się do specjalistycznych.

Nie mógłbym także publikować, bo bez internetu nie byłoby medium, które umożliwia swobodne bajdurzenie na różne tematy i jeszcze docieranie do czytelników.

Dziękuję ci zatem, internecie.

Ciekawe jest, czy dzięki internetowi objawiło się więcej domorosłej twórczości? Tj. czy samo medium sprowokowało dużą ilość osób do tworzenia? Tych osób, które bez owego medium siedziałyby cicho i nie pomyślałyby o jakiejkolwiek ekspansji własnego działania? Na pewno. No jasne że tak. Ja też jestem przykładem.

Znów przypomina mi się napisany przez Krzysztofa Gol'a ilustrowany (bogato) „Poradnik dla młodego gitarulka”. Zacytuję z pamięci:

Jak grać na gitarze? Poradnik.

1. Kup lub pożycz gitarę.
2. Naciągnij struny- tam są takie kołeczki
3. Podłącz gitarę do wzmacniacza
4. Włącz wzmacniacz i przekręć gałkę do końca w prawo
5. Palcami przebieraj po strunach.

Prawda, jakie to proste?

Właśnie.

niedziela, 11 września 2016

Niemcy w Karpatach, Turcy za płotem. Vol 2. Nie jadąc do Babadag.

(Pierwsza część do przeczytania-TUTAJ )

To bardzo przyjemne, że świat jest taki duży, że się go zgłębić nie da. Przyjemnie to urządzono, nie powiem. I że się tak ładnie różni. Co to by było, gdyby było inaczej?

Przełęcze Karpat rumuńskich dzielą ten świat na osobne części.
Cezura.
Można by długo wymieniać co te przełęcze dzielą. Na przykład zlewnie rzek.

Pamiętam historię, jak znany Fotodinozie Krzysztof G. zabrał swoją kilkunastoletnią siostrę w środek pustki Wzniesień Łódzkich, gdzie indagował ją w celach rzekomo edukacyjnych:
- A co tutaj widzimy przed nami? Co tu przebiega?
- Gdzie?
- No tutaj, na tych wzgórkach?
- Tutaj?
- No, tutaj grzbietem biegnie linia? Co to za linia?
- Linia? Tutaj nic nie ma.
- Oczywiście że jest! Tu biegnie WODODZIAŁ!!!

Zatem Karpaty tną granice wododziałów, ale też charakter architektury, protestantyzm od prawosławia, psy od niepsów, nasyconą przestrzeń Transylwanii od pustki naddunajskich pól, którą potrafi dobrze opisać tylko Andrzej Stasiuk.

Chciałem tu nadmienić że po południowej stronie Karpat- psy obowiązują.

sobota, 3 września 2016

Długie cienie Brassaï'a



Fot: Brassaï
Myśleliście pewnie, że teraz będzie druga część opisu podróży bałkańskiej Fotodinozy? No, w sumie- nie mylicie się.
Kawalerzysta armii austro-węgierskiej Gyula Halász urodził się w Cesarstwie na rok przed wiekiem XX-tym. Czy to zaważyło na jego życiu?

Na pewno. Czas i miejsce urodzenia urabia człowieka jak forma. Pewnie gdzie indziej i kiedy indziej urodzeni bylibyśmy kimś innym.

Gdybym się urodził przed stu laty
W moim grodzie.
U Lariszów dla mej lubej rwałbym kwiaty
W ich ogrodzie.
Moja żona byłaby starszą córką szewca
Kamińskiego, co kiedyś we Lwowie mieszkał
Kochał bym ją i pieścił
Chyba lat dwieście.
Mieszkalibyśmy na Saksenbergu
W kamienicy Żyda Kona
Najpiękniejszą z wszystkich cieszyńską perłą
Byłaby ona
Mówiąc mieszałaby czeski i polski
Szprechała by czasem
A śmiech by miała boski
Raz na sto lat cud by się dokonał
Cud się dokonał

    Jaromir Nohavica „Cieszyńska”

Gyula był synem profesora literatury francuskiej na uniwersytecie w Brassó. Wszystko zaczęło się, gdy w wieku lat 5-ciu pojechał z ojcem do Paryża. Wszystko zaczęło się od tego.

Dość ciekawy początek, przyznacie.

wtorek, 30 sierpnia 2016

Niemcy w Karpatach. Turcy za płotem. Vol chyba 1


Niemcy! Ci Niemcy wszędzie wlezą. Jak nie w latach 40-tych to w średniowieczu. Bo my właśnie do Niemców jedziemy. To znaczy tfu... wróć- do Bułgarów jedziemy przez Niemców i wiążemy z tym duże nadzieje.
No i jak zwykle coś się musiało popieprzyć przed wakacjami- przewrót wojskowy w Turcji. Już czuję jaka drżączka ogarnęła wielkich szefów firm samochodowych- Carlos Ghosen i Sergio Manchione zapewne nie spali zbyt wiele ostatnim czasem (Renault i Fiat mają wielkie fabryki w Turcji). Czy my też nie powinniśmy spać z powodu Erdogana i tureckich puczystów? Ech. Musielbyśmy nie spać cały czas- Ukraina za płotem, Turcja za płotem, wojna za płotem. Może tylko siekierecki nie będę wyjmował z samochodu na wszelki wypadek.
Zew drogi. Jest coś takiego. Jak zew zawezwie- nie ma przebacz! Rzucić wszystko w cholerę i w drogę. Najlepiej jakąś europejską drogę, bo trzeba powiedzieć, że w Europie jest dużo ciekawych rzeczy i nie potrzeba daleko jechać, żeby łyknąć trochę egzotyki. Zależy jaka egzotyka jest komu potrzebna. Czasem wystarczy przejść się parę ulic dalej, żeby egzotyki łyknąć. Ja lubię łyknąć.
Są tylko dwa kraje w których mógłbym poza Polską z przyjemnością mieszkać. Włochy i Rumunia. A może i ze trzy kraje... Hm... Mniejsza. Włochy i Rumunia znajdują się w ścisłej czołówce na punktowanych miejscach, okupują podium i zdobywają złoty i srebrny medal. Tam jest mentalne Południe Europy.
Polacy to tacy Włosi północy. A Rumuni to tacy Polacy południowego wschodu. A Włosi to tacy... Zostawmy zresztą Włochów. Klimat kulturalno-społeczny Rumunii jest ewidentnie południowego stylu. Południowo- latynoskiego stylu- dodajmy, bo południowy styl Rumunów nijak się ma do południowego stylu Bułgarów.